Nie kota w worku, lecz szczeniaka, kupiła pani Wang, mieszkanka chińskiej prowincji Shanxi. Jak opisuje "The Mirror", kobieta sądziła, że kupuje szpica japońskiego. To pies o charakterystycznym wyglądzie. Ma śnieżnobiałą gęstą sierść i przypomina puchatą chmurkę.
Kobieta zapłaciła 140 funtów, czyli ok. 700 zł. "Szczeniak" rósł, jego sierść stawała się coraz gęstsza, a ogon stał się dłuższy niż u szpica. Kobieta nabrała podejrzeń, ponieważ jej pupil nie szczekał i nie chciał jeść karmy dla psów. Chętnie zjadał natomiast mięso z kurczaka.
Mieszkała z lisem
Pani Wang skonsultowała się z pracownikiem zoo w Taiyuan. Sun Letian, specjalista ds. zapobiegania epidemiom u zwierząt, potwierdził przypuszczenia kobiety. Okazało się, że sprzedano jej białego lisa.
W rozmowie z jedną z chińskich stacji telewizyjnych kobieta przekazała, że kupiła "szczeniaka" w sklepie zoologicznym w lipcu 2018 r.
Futro zgęstniało, gdy miał trzy miesiące. Jego pysk stał się szpiczasty, a ogon dłuższy niż u normalnego psa - wyjaśniła kobieta.
"Inne psy wydawały się bać mojego pupila, więc wyprowadziłam go na spacer na smyczy" - dodała.
Ostatecznie kobieta postanowiła oddać swojego pupila do zoo, aby zapewnić mu odpowiednią dietę i "lepsze warunki życia". Zwierzę musiało przejść miesięczną kwarantannę, zanim trafiło na wybieg dla lisów.
Wbrew pozorom nie jest to odosobniony przypadek. O tym, że na hodowców trzeba uważać, kilka lat temu przekonał się Amerykanin, który sądził, że kupił psa, tymczasem - jak się okazało - zabrał do domu hienę.
Próbowałem się z nim bawić, a on w pewnym momencie ugryzł mnie w nogę i zaczął się śmiać. Wtedy nabrałem podejrzeń - relacjonował tiktoker.
Internauci zorientowali się szybciej, niż właściciel hieny. "Kupiłeś wroga Mufasy z 'Króla Lwa' - żartowali.