Kuriozalne słowa Sołowjowa. "Cywile jak mięso armatnie"

Władimir Sołowjow, czołowy propagandysta rosyjski, ponownie kieruje swoje groźby ku Ukrainie. Nie będzie życia ani w Charkowie, ani w Połtawie, ani w Odessie. Nie będzie tych miast. Nie będzie Kijowa - mówił w swoim programie. Wspomniał też o cywilach, którzy traktowani są jako "mięso armatnie".

Rosyjski propagandysta grozi Ukrainie.Rosyjski propagandysta grozi Ukrainie.
Źródło zdjęć: © X
Mateusz Kaluga

Wiele informacji, które przekazują rosyjskie media i przedstawiciele władzy, prawdopodobnie nie jest prawdziwych. Takie doniesienia mogą być elementem wojny informacyjnej ze strony Federacji Rosyjskiej.

Władimir Sołowjow jest wiodącą postacią rosyjskiej propagandy, znaną z ostrych i często skandalicznych wypowiedzi. Jego działania są kluczowe dla szerzenia rosyjskiej narracji politycznej, która ma zasięg globalny. Sołowjow jest blisko związany z władzami Kremla, a jego programy telewizyjne stanowią platformę do ataków na Zachód.

Sołowjow często posługuje się agresywną retoryką wymierzoną przeciwko krajom europejskim, takim jak Polska czy Niemcy. Jego wypowiedzi często budzą kontrowersje i obawy o międzynarodowe bezpieczeństwo.

Koniec ze zmianą czasu. "To nie ma ekonomicznego sensu"

Portal Nexta opublikował jego groźby wymierzone w Ukrainę. - Nie będzie życia ani w Charkowie, ani w Połtawie, ani w Odessie. Nie będzie tych miast. Nie będzie Kijowa - mówił w swoim programie.

Cywile muszą zrozumieć, że są wykorzystywani jako mięso armatnie. Jeśli nie zdobędą się na obalenie nazistowskiego reżimu, tragedie będą się powtarzać - przekonywał Sołowjow.

Groźby te nasiliły się w związku z wsparciem, jakie Europa i NATO oferują Ukrainie. Ponadto w ostatnim czasie USA nałożyły sankcje na Rosję, ponieważ Kreml nie chce negocjacji pokojowyhc. Sołowjow regularnie atakuje polityków, starając się podważyć ich decyzje dotyczące pomocy militarnej dla Kijowa.

Wybrane dla Ciebie
Wyłączono komentarze
Sekcja komentarzy coraz częściej staje się celem farm trolli. Dlatego, w poczuciu odpowiedzialności za ochronę przed dezinformacją, zdecydowaliśmy się wyłączyć możliwość komentowania pod tym artykułem.
Redakcja serwisu o2