Łukasz jest w Dubaju. Ujawnił, jakie wiadomości dostaje
Izrael i USA zaatakowały Iran, po czym doszło do odwetu. Skutki odczuwa m.in. Dubaj. Łukasz Paluch, który przebywa w tym miejscu, opowiedział w wywiadzie dla TVP Info, co obecnie się dzieje. - Panika była obecna przede wszystkim w nocy, kiedy były pierwsze alerty i większość osób próbowała znaleźć jakiekolwiek schronienie - zaznaczył.
Pojawiają się kolejne informacje o wybuchach i groźnych zdarzeniach w Dubaju. Sytuacja pozostaje bardzo napięta, czego świadkiem jest student z Polski Łukasz Paluch. Relacją podzielił się z TVP Info.
W tym momencie trwa w Dubaju atak rakietowy. Co kilka, kilkanaście sekund słyszymy kolejne wybuchy tutaj. Możemy je oglądać, one przede wszystkim są widoczne w stronę linii brzegowej Zatoki Perskiej, gdzie większość tych rakiet zostaje przechwytywana przez obronę przeciwlotniczą, obronę powietrzną Zjednoczonych Emiratów Arabskich - mówił, cytowany przez "Fakt".
Ujawnił też, jakie wiadomości otrzymuje. To głównie ostrzeżenia oraz alerty.
W tym momencie przede wszystkim komunikuje się z nami obsługa hotelu, przekazując informacje władz Zjednoczonych Emiratów Arabskich. W nocy było kilka alertów, informujących o pozostaniu tu na miejscu zakwaterowania, mamy nie wychodzić na ulice. Także dziś rano wszyscy otrzymaliśmy takie karty informacyjne zobowiązujące nas do pozostania na miejscu, niewychodzenia bez potrzeby - zaznaczył.
Dziennikarka dopytywała, czy Łukasz czuje chaos oraz panikę.
Ciężko powiedzieć o opanowanej sytuacji, kiedy z okien hotelu widzimy wystrzeliwane drony, które w pewnym momencie jeden za drugim leciały nad Dubaj. Ta panika była obecna przede wszystkim w nocy, kiedy były pierwsze alerty i większość osób próbowała znaleźć jakiekolwiek schronienie. No nie oszukujmy się pokoje hotelowe, to nie jest najlepsza przestrzeń, w której można się schronić przy takim ataku. Dość zatłoczone były klatki schodowe wewnątrz budynku, te najbardziej osłonięte od zewnątrz oraz lobby hotelowe - wyjaśnił.
"Planuję na razie zostać"
Zdradził również, że część studentów postanowiła opuścić Dubaj. On jednak tam zostaje.
Planuję na razie zostać i dokończyć semestr. W nocy rozmawiałem też z nauczycielką prowadzącą nas i na chwilę obecną lekcje, zajęcia i wykłady nie są odwołane. Od poniedziałku mają odbywać się normalnie w naszej szkole. Ona jest niedaleko hotelu, ale tak naprawdę nie wiemy, co będzie dalej. Wszelkie komunikaty z tym związane będą dopiero w poniedziałek rano najwcześniej - zaznaczył w rozmowie z TVP Info.
Gdy rozmawiał z polską telewizją, usłyszał następny niepokojący dźwięk. - Przed chwilą mieliśmy kolejny wybuch, on jest dość charakterystyczny, to jest taki głuchy dźwięk niszczonej rakiety. I faktycznie jest bardzo dużo takich osób przerażonych, bo akurat miały dziś lub wczoraj wyjeżdżać z Dubaju. Kilkoro studentów naszej szkoły miało właśnie wyjeżdżać z Dubaju do różnych państw, do Polski, do Szwajcarii i te loty wszystkie zostały odwołane - zaznaczył.
Taki trochę też jest brak informacji od linii lotniczych, co dalej. Pierwsze informacje były, że dziś wylecą, ale potem wszystkie loty zostały odwołane. Lotnisko jest częściowo zniszczone. Loty są cały czas odkładane. Może wylecą we wtorek, ale to jest takie bardzo duże może - podsumował.