"Szukam bohatera". 20 lat temu uratował jej życie. Historia jak z filmu

- Szukam bohatera, który w 2006 r. uratował mi życie - napisała pani Sylwia w mediach społecznościowych. Wystarczyło kilka dni, by ten wpis dotarł do właściwej osoby. Autorka po 20 latach odnalazła mężczyznę, który wyciągnął ją z wody, gdy - jako nastoletnia harcerka - zaczęła tonąć podczas kąpieli w jeziorze Niesłysz. Kobieta rozpoznała wybawcę dzięki jednemu szczegółowi.

Pani Sylwia znalazła swojego wybawcę po 20 latachPani Sylwia znalazła swojego wybawcę po 20 latach
Źródło zdjęć: © Agencja Wyborcza.pl, Arch. prywatne, Facebook | Marcin Olejniczak
Aneta Polak

Ta historia, opisana przez "Gazetę Lubuską", brzmi jak gotowy scenariusz filmowy.

Latem 2006 r. 14-letnia wówczas Sylwia przebywała na obozie harcerskim nad jeziorem Niesłysz (woj. lubuskie). Dziewczyna weszła do wody z siostrą i koleżanką - wszystkie potrafiły pływać. Wydarzyło się jednak coś niespodziewanego. 14-latce rozpiął kostium, przez co wpadła w panikę i zaczęła tonąć.

Teraz zrobiłabym zupełnie inaczej, ale wtedy próbowałam jednocześnie utrzymać się na wodzie i zapiąć ten strój. Nic mi się nie udało, a z każdą sekundą traciłam siły. Zaczęłam się topić - wspomina pani Sylwia w rozmowie z "Gazetą Lubuską".

Siostra i koleżanka próbowały pomóc, ale nastolatka bała się, że wciągnie je pod wodę. W kryzysowym momencie z pomostu skoczył mężczyzna, który uratował życie nastolatce.

W ostatnim momencie widziałam, jak jakiś mężczyzna skacze z pomostu do wody. Ja już wtedy odpuściłam. Przestałam walczyć - wspomina rozmówczyni "Gazety Lubuskiej". - Jak opadłam na dno, to tylko miałam nadzieję, że ten człowiek płynie faktycznie po mnie i że się uda. Dotknęłam dna i w tym momencie poczułam mocny chwyt za ramię. Ktoś wyciągnął mnie do góry. Złapałam oddech, a ten mężczyzna holował mnie do brzegu - kontynuuje.

Odnalazła go po 20 latach. Mieszkają w jednym mieście

Nastolatka próbowała odnaleźć swojego wybawcę, żeby mu podziękować. Niestety - bez efektu. Pani Sylwia nie zapomniała jednak o tej historii. Po 20 latach postanowiła spróbować jeszcze raz, wykorzystując potencjał mediów społecznościowych.

13 lipca na Facebooku ukazał się wpis, który zdobył prawie 9 tys. reakcji i ponad 1 tys. komentarzy.

Szukam bohatera, który uratował mi życie - napisała pani Sylwia, opisując szczegóły tamtego zdarzenia i zamieszczając zdjęcie pomostu sprzed lat. - Proszę o moc udostępnień, niech ta historia dotrze do właściwej osoby! - apelowała kobieta.

Dzięki błyskawicznej reakcji internautów ta historia ma szczęśliwe zakończenie. Pani Sylwia znalazła mężczyznę, który uratował jej życie.

Dziękuję wszystkim za tak szybkie działanie i niesamowity odzew, dzięki wam odnalazłam mojego bohatera - napisała w poście.

Mężczyzna przyznał, że początkowo nie był pewien, czy apel dotyczy właśnie jego.

Tata powiedział mi, że ktoś szuka ratownika z jeziora Niesłysz. Zacząłem się zastanawiać. Pomyślałem: skoro wtedy pracowaliśmy tam razem z tatą i kuzynem, a do takich akcji najczęściej ruszałem ja, to jest duża szansa, że chodzi właśnie o mnie - powiedział "Gazecie Lubuskiej".

Zamieszczając wpis pani Sylwia celowo pominęła jeden detal - nie wspomniała, że dramat zaczął się z błahego powodu - od rozpiętego stroju kąpielowego. Wiedziała, że jej wybawca prawdopodobnie będzie pamiętał tę historię. Tak właśnie było.

Nie napisałam, co było przyczyną wypadku. Wiedział o tym tylko ten człowiek i ja. Kiedy napisał, że pamięta tę historię i wspomniał właśnie o rozpiętym stroju kąpielowym, nie miałam już żadnych wątpliwości. Wiedziałam, że odnalazłam mojego bohatera - podkreśla rozmówczyni "GL".

Kobieta podziękowała już mężczyźnie, który ocalił jej życie. Wkrótce będzie mogła to zrobić osobiście - planują spotkanie po 20 latach. Okazało się, że pan Damian mieszka wraz z rodziną we Wrocławiu, podobnie jak pani Sylwia.

Wybrane dla Ciebie