Martwy wieloryb w Mewiej Łasze. Służby czekają na wyniki DNA

Na plaży w rezerwacie Mewia Łacha koło Mikoszewa znaleziono martwego wieloryba. Jak podaje RMF24, służby chcą ustalić gatunek zwierzęcia i zdecydować, co zrobić ze szczątkami, bo leżą one w ścisłym rezerwacie, kilka metrów od ptasich gniazd w okresie lęgowym.

Martwy wieloryb znaleziony na plaży w rezerwacie Mewia Łacha.Martwy wieloryb znaleziony na plaży w rezerwacie Mewia Łacha.
Źródło zdjęć: © Wikimedia Commons | Donmatteo
Karol Osiński

Martwe zwierzę zauważył w sobotę, 9 maja, strażnik pełniący dyżur w rezerwacie przy ujściu Wisły. Wieloryb miał ok. 5 metrów długości, a informacja o znalezisku szybko trafiła do odpowiednich służb. Ciało widzieli też pasażerowie rejsów turystycznych organizowanych do obserwacji fok.

Przedstawiciele Błękitnego Patrolu WWF oceniają, że szczątki są w zaawansowanym rozkładzie. To może oznaczać, że zwierzę dryfowało po Bałtyku przez kilka tygodni, zanim fale wyrzuciły je na brzeg w Mewiej Łasze.

Martwy wieloryb znaleziony na plaży w rezerwacie Mewia łacha. Badania DNA mają wskazać gatunek

Na razie nie ma pewności, z jakim gatunkiem mają do czynienia służby i przyrodnicy. Wstępne przypuszczenia wskazują na przedstawiciela fiszbinowców, czyli grupy waleni żywiących się planktonem i drobnymi rybami. Takie zwierzęta nie żyją naturalnie w Bałtyku i pojawiają się tu jedynie sporadycznie, najczęściej po wpłynięciu przez Cieśniny Duńskie.

Jak wynika z informacji przekazanych w materiale RMF24, jedynymi waleniami stale występującymi w Bałtyku są morświny. Ostateczne rozstrzygnięcie ma przynieść badanie DNA. Pobranie próbek zaplanowano na najbliższy czas.

Rezerwat Mewia Łacha utrudnia decyzję służb

Największy problem nie dotyczy tylko samej identyfikacji zwierzęcia. Martwy wieloryb leży na terenie ścisłego rezerwatu przyrody, zaledwie kilka metrów od gniazd ptaków, które są teraz w okresie lęgowym. Każda ingerencja w tym miejscu może wpłynąć na chronioną przyrodę, dlatego działania wymagają ostrożności i odpowiednich zezwoleń.

O dalszym postępowaniu rozmawiają m.in. Stacja Morska w Helu, Urząd Morski w Gdyni oraz regionalne i centralne instytucje ochrony środowiska. Na razie nie podjęły ostatecznej decyzji. Jak przypomina RMF24, choć martwe walenie trafiały już wcześniej na brzeg Bałtyku, przypadek z Mewiej Łachy wyróżniają lokalizacja i moment, bo rezerwat pozostaje zamknięty dla osób postronnych właśnie ze względu na ochronę ptaków.

Wybrane dla Ciebie