Maszewo. Dramat tuż przed świętami. Hodowca wezwał policję

Hodowca z okolic Maszewa (woj. zachodniopomorskie) musiał zutylizować 1200 karpi ze swojego stawu. Podejrzewa, że doszło do zatrucia wody. Policja prowadzi postępowanie.

Ponad 1200 ryb zostanie zutylizowanych. (Zdjęcie poglądowe).Ponad 1200 ryb zostanie zutylizowanych. (Zdjęcie poglądowe).
Źródło zdjęć: © Pixabay

Tomasz Golus, hodowca ryb z okolic Maszewa, musiał zutylizować 4 tony karpi. Jak przekazał TVN24, podejrzewa, że doszło do zanieczyszczenia stawów.

Cztery tony śniętych ryb

Dziwne zachowanie karpi zauważył w poniedziałek 20 grudnia. "Dziwnie się kręciły, pobierały powietrze znad wody" - opowiadał mężczyzna.

Czytaj także: Wigilia w piątek. To oznacza zakaz. Ksiądz mówi wprost

Wyglądały, jakby dostawały skurcze, wykonywały różne dziwne ruchy, wyskakiwały ponad wodę, a nad wodą unosił się zapach taki, jaki wydziela farba czy rozpuszczalnik. Myślimy więc, że woda została zatruta, a 4 tony śniętych ryb, nie tylko karpia zresztą, zostały po prostu zutylizowane - mówił właściciel.

Sprawa została zgłoszona na policję, która rozpoczęła już dochodzenie. Próbki wody zostały pobrane przez inspektorów Zakład Higieny Weterynaryjnej w Poznaniu. Wyniki będą w najbliższych dniach.

Jak dodał hodowca woda dziwnie pachniała - rozpuszczalnikiem albo farbą. Mężczyzna podejrzewa, że mogła zostać skażona.

Na tę chwilę nie jestem w stanie oszacować, jakie poniosłem straty, bo nie dość, że musiałem odwołać zamówienia, to jeszcze muszę ponieść koszty utylizacji. Hodowla mojego sąsiada także musiała zostać zutylizowana, stracił niecałą tonę ryb – dodał pan Tomasz.

Zamieszanie wokół urlopu Mejzy. "Szopka"

Wybrane dla Ciebie