"Moja roczna córeczka umiera". Dramat maleńkiej Lany
"Moja córeczka umiera, błagam o pomoc" – to dramatyczny apel taty rocznej Lany. Dziewczynka choruje na neuroblastomę IV stopnia. Szansą na ratunek jest kosztowna terapia w Izraelu. Rodzina zbiera środki na walkę z nowotworem.
Lana przyszła na świat 18 grudnia 2024 roku. Przez pierwsze miesiące życia była okazem zdrowia – rozwijała się prawidłowo, a rutynowe badania nie wykazywały żadnych nieprawidłowości. Szczęście rodziny przerwała nagła diagnoza postawiona, gdy dziewczynka miała zaledwie 9 miesięcy.
Wszystko zaczęło się w październiku 2025 roku od zaczerwienienia prawego oka i siniaka wokół lewego. Choć pierwsze konsultacje sugerowały drobny uraz, rodzice intuicyjnie przeczuwali, że dzieje się coś złego. Wyniki rezonansu magnetycznego okazały się ciosem prosto w serce: złośliwy guz w przestrzeni zaotrzewnowej z przerzutami do oka, wątroby i węzłów chłonnych.
To neuroblastoma IV stopnia – jeden z najgroźniejszych nowotworów dziecięcych. W trakcie trzytygodniowej diagnostyki stan Lany pogorszył się na tyle, że jej lewe oko uległo całkowitemu zamknięciu.
Wyścig z czasem
Rodzice Lany nie zamierzają się poddawać i szukają ratunku tam, gdzie medycyna oferuje największe szanse.
Zdecydowaliśmy się szukać pomocy w Izraelu. Tamtejsze kliniki mają ogromne doświadczenie w leczeniu neuroblastomy wysokiego ryzyka, łącząc zaawansowaną chemioterapię z immunoterapią - tłumaczy Kirill, tata dziewczynki.
Barierą w drodze po zdrowie Lany są ogromne koszty zagranicznego leczenia, które przekraczają możliwości finansowe rodziny. Ojciec dziewczynki zdecydował się na publiczny apel na portalu siepomaga.pl, prosząc o wsparcie w ratowaniu życia córki.
Gdy się urodziła, obiecałem jej, że zawsze będę ją chronił. Niestety nie udało mi się… Lana potrzebuje bardzo drogiego leczenia. Każde wsparcie daje naszej córce szansę na życie - czytamy w poruszającym wpisie.
Pomóc może każdy – liczy się każda wpłata i każde udostępnienie zbiórki, która jest dostępna TUTAJ >>>.