Szczegółowa informacja o interwencji pojawiła się na facebookowym profilu w piątek rano, 17 lipca. Działacze z "Poratuj Zwierzaka - Miłość w każdej łapie" przekazali we wpisie, że telefon w sprawie uwięzionego dużego łosia zadzwonił późnym wieczorem. Jak wyjaśnili, nie było czasu do stracenia.
Otrzymaliśmy pilne zgłoszenie, że na jednej z rzadko uczęszczanych posesji uwięziony jest dorosły łoś. Zwierzę od dłuższego czasu nie mogło wydostać się z ogrodzonego terenu. Z każdą godziną traciło siły, było coraz bardziej wycieńczone, odwodnione i zestresowane - czytamy w mediach społecznościowych.
Nocna walka o życie olbrzyma. "Telefon zadzwonił późnym wieczorem"
Specjaliści ruszyli na pomoc wraz z weterynarzem z zaprzyjaźnionego gabinetu "Fauna Vet". Tłumaczyli, że ta interwencja nie należała do łatwych. Konieczne okazało się nawet uśpienie pobudzonego i agresywnego zwierzęcia. Podano mu stosowne znieczulenie farmakologiczne.
Łoś nie rozumie, że człowiek przyjechał mu pomóc. Dla niego jesteśmy kolejnym zagrożeniem - opisywano na profilu.
Jak wyjaśnili autorzy wpisu, śpiącego ssaka przeniesiono do samochodu z przyczepą transportową. Tam go przebadano i oceniono stan ogólny. Okazało się, że nie doznał obrażeń zagrażających życiu, a jedynie jest potwornie wyczerpany.
Po zakończeniu badań i odzyskaniu pełnej świadomości łoś został przewieziony i wypuszczony w bezpiecznym miejscu, z dala od zabudowań i dróg. Patrząc, jak pewnym krokiem odchodzi do lasu, po raz kolejny utwierdziliśmy się w przekonaniu, że warto podejmować nawet najbardziej wymagające wyzwania - poinformowano w mediach społecznościowych.
Internauci nie kryli zachwytu. "Dziękujemy"; "Szacunek"; "Brawo. Takie artykuły pomagają wierzyć, że są jeszcze wspaniali ludzie, którym zależy na dobru zwierząt" - pisali użytkownicy.