Najważniejsze informacje
- Matka skazanego za zabójstwo Henry’ego Nowaka usłyszała wyrok trzech lat więzienia.
- Kobieta ukryła nóż, którym jej syn odebrał życie brytyjskiemu studentowi polskiego pochodzenia.
- W sprawę angażuje się prokuratura i Niezależny Urząd ds. Postępowania Policji.
Proces i wyrok skazujący matkę Kiran Kaur
Wyrok trzech lat pozbawienia wolności wobec 53-letniej Kiran Kaur zapadł niedługo po tym, jak ława przysięgłych ogłosiła jej winę 28 maja. Kobieta usunęła i ukryła 21-centymetrowy nóż, którym jej syn Vickrum Digwa zabił Henry’ego Nowaka.
Po tym tragicznym zdarzeniu kobieta działała świadomie, starając się utrudnić śledztwo i zatuszować dowody. Taką argumentację przedstawiła zastępczyni prokuratora generalnego Anglii i Walii Kelly Newman w wydanym po ogłoszeniu wyroku oświadczeniu.
Po zabójstwie Kiran Kaur postanowiła pomóc synowi, usuwając narzędzie zbrodni w celowej próbie utrudnienia śledztwa i ukrycia kluczowego dowodu. Osoby, które próbują pomagać mordercom uniknąć odpowiedzialności, nie powinny mieć wątpliwości, że także one odpowiedzą za swoje czyny.
Zabójstwo Henry’ego Nowaka i apelacja prokuratury
Do tragedii doszło 3 grudnia poprzedniego roku w Southampton. Vickrum Digwa zaatakował 18-letniego Henry’ego Nowaka nożem, starając się później wprowadzić śledczych w błąd co do motywów swojego czynu. Twierdził, że działał w reakcji na rzekome rasistowskie wyzwiska. Ostatecznie w czerwcu został skazany na dożywocie z możliwością warunkowego zwolnienia najwcześniej po upływie 21 lat. Ellie Reeves, zastępczyni prokuratora generalnego Anglii i Walii, zapowiedziała apelację, chcąc weryfikacji, czy wymiar kary nie był zbyt łagodny.
Kontrowersje wokół działań policji po zabójstwie
W sprawie zabójstwa Henry’ego Nowaka pojawiły się również kontrowersje dotyczące działań policji w Southampton. Dwaj funkcjonariusze, którzy jako pierwsi pojawili się na miejscu zdarzenia, zostali objęci dochodzeniem przez Niezależny Urząd ds. Postępowania Policji. Według relacji PAP, kajdankowali rannego studenta i przez pewien czas odmawiali udzielenia mu pomocy, mimo jego próśb. Jeden z policjantów miał odpowiedzieć poszkodowanemu: "Nie wydaje mi się, chłopie".