Karczma Młynówka w Łękach koło Kęt opublikowała w mediach społecznościowych wpis (został już usunięty, ale "GK" zamieściła screena), w którym poinformowała, że klientki nie zapłaciły za komunię. Restauracja postanowiła upublicznić dane kobiet.
Mieliśmy przyjemność zorganizować przyjęcie komunijne [tu padły nazwiska]. Podczas ustalania szczegółów wybrany został najbogatszy pakiet wraz ze wszystkimi dodatkami. Niestety, kiedy przyszedł czas na rozliczenie, kontakt się urwał, a należność do dziś nie została uregulowana - przekazała karczma we wpisie.
- Takie sytuacje nie powinny mieć miejsca. Wstyd! - podkreśliła restauracja.
Według "Gazety Krakowskiej", po publikacji danych kobiet część pieniędzy trafiła na konto lokalu, a właściciele otrzymali zapewnienie, że pozostała kwota również zostanie uregulowana - pod warunkiem, że wpis zniknie z sieci.
Klientki zapłaciły za przyjęcie komunijne
Dziś (17 lipca) karczma poinformowała, że przyjęcie komunijne zostało w całości opłacone (wpis w krótkim czasie zebrał ponad 2 tys. polubień).
Karczma osiągnęła swój cel. "Gazeta Krakowska" przypomina jednak, że takie działania są ryzykowne. Co do zasady wizerunek i dane osobowe podlegają ochronie, a ich rozpowszechnianie zwykle wymaga podstawy prawnej; nawet policja publikuje wizerunek osoby podejrzanej dopiero po uzyskaniu zgody prokuratora lub sądu.
Osoba, której dane upubliczniono, może domagać się nawet odszkodowania lub zadośćuczynienia. Mimo to niektórzy przedsiębiorcy - postawieni pod ścianą - postanawiają zaryzykować.