W piątek, 17 czerwca, na oficjalnym profilu Łukasza Litewki na Facebooku niespodziewanie pojawił się wpis, który natychmiast poruszył serca internautów. W niespełna pół godziny pod nagraniem - z posłem Litewką w roli głównej - pojawiło się 14 tys. reakcji i prawie 900 komentarzy.
W komunikacie, pod którym podpisali się dotychczasowi współpracownicy Łukasza Litewki oraz jego bliscy, poinformowano, że 9 lipca założono Fundację imienia Łukasza Litewki.
– Na pewno w tym momencie mocniej zabiło Wam serce… Widzicie post Łukasza – niestety to już nie On – od takich słów rozpoczęto wpis.
Ostatnie 3 miesiące były dla nas niezwykle trudne. Oprócz straty najbliższej nam osoby zderzyliśmy się z komplikacjami natury prawnej i rozbieżnością w wizji i fundamentalnych wartościach, jakie miała nieść misja Łukasza. Kosztowało nas wiele wysiłku by to, co rozpoczęliśmy z Łukaszem ponad 13 lat temu, mogło być kontynuowane w zgodzie z nami i jego najbliższymi, których zdanie od samego początku było i jest dla nas najważniejsze – czytamy.
Fundacja imienia Łukasza Litewki
– Wiemy jak wielkim szacunkiem Łukasz darzył swoją rodzinę, którą mieliście okazję niejednokrotnie widzieć na tym profilu. Zrobiłby dla niej wszystko – podkreślili autorzy wpisu.
Dlatego 9 lipca wspólnie powołaliśmy Fundację imienia Łukasza Litewki. Jest to dla nas jedyna możliwa forma kontynuowania Jego misji. Zrobiliśmy w pewnym sensie krok wstecz - organizacyjnie oraz prawnie zaczynamy od nowa, ale sytuacja nas do tego zmusiła – poinformowano w komunikacie.
Jak czytamy, celem jest oddanie hołdu Łukaszowi Litewce, a także - "niedopuszczenie do tego, by dzieło Jego życia - zjednoczenie w jednym miejscu tak wyjątkowej społeczności jak Team Litewka, setek tysięcy serc bijących w podobnym rytmie - zostało zaprzepaszczone".
Autorzy wpisu podziękowali internautom za wyrozumiałość, cierpliwość i wsparcie.
Komunikat, wraz z nagraniem, można zobaczyć tutaj:
Łukasz Litewka, 36-letni poseł Lewicy z Sosnowca, zginął 23 kwietnia w tragicznym wypadku. Został potrącony przez Mitsubishi Colt, gdy jechał rowerem ul. Kazimierzowską w Dąbrowie Górniczej.
Po śmierci pojawiły się pytania o dalsze losy Fundacji Team Litewka.