Rozłam wokół Jemenu. Saudyjski nalot zmienia układ sił
Arabia Saudyjska i ZEA ścierają się o wpływy w Jemenie. Eskalacja może przetasować układ na Morzu Czerwonym i w Zatoce Adeńskiej.
Najważniejsze informacje
- Saudyjski nalot uderzył w konwój z bronią pochodzącą z ZEA, który miał zasilić separatystów STC.
- Rijad żąda wycofania sił STC i opuszczenia Jemenu przez ZEA; Abu Zabi zapowiedziały wycofanie jednostek.
- Stawka sporu to kontrola nad szlakami przy cieśninie Bab al-Mandab i wpływy wobec Huti.
Najnowsza odsłona wojny w Jemenie odsłania otwarty rozłam między dotychczasowymi sojusznikami: Arabią Saudyjską i Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi. Jak podaje Polska Agencja Prasowa, eskalacja nastąpiła po saudyjskim nalocie na konwój z bronią pochodzącą z ZEA, przeznaczoną – według Rijadu – dla separatystów z Południowej Rady Tymczasowej (STC). Stawką są nie tylko lokalne terytoria, ale także kontrola nad strategicznymi szlakami żeglugowymi.
W grudniu 2025 r. wspierana przez ZEA STC ruszyła z ofensywą na południu Jemenu, wypierając siły rządowe z bogatych w ropę prowincji Hadramaut i Mahra. Rijad, który wspiera międzynarodowo uznawany rząd, odpowiedział nalotami na pozycje separatystów i uderzył w konwój z bronią pochodzącą z Emiratów. Saudyjczycy zażądali wycofania STC i opuszczenia Jemenu przez ZEA, a te zapowiedziały odwrót swoich jednostek.
"NATO się nie rozpadnie". Ekspert o zakusach Trumpa ws. Grenlandii
Na początku stycznia siły rządowe odzyskały część utraconych terenów. W Rijadzie pojawiła się delegacja STC, która ogłosiła rozwiązanie ruchu, lecz kierownictwo natychmiast to zanegowało. Według STC ponad 50 delegatów objęto aresztem domowym w Królestwie i działali pod przymusem. Dzień wcześniej lider Ajdarus al-Zubajdi miał uciec do ZEA.
Stawka: Bab al-Mandab, porty i wpływy
Położenie Jemenu przy cieśninie Bab al-Mandab sprawia, że kontrola portów ma znaczenie globalne. Przez ten szlak płynie duża część światowego handlu w kierunku Kanału Sueskiego. Pod koniec 2023 r. Huti atakowali statki na Morzu Czerwonym, demonstrując, jak szybko lokalny konflikt wpływa na bezpieczeństwo żeglugi. Dla Emiratów Jemen to narzędzie budowy niezależnej pozycji na kluczowych liniach dostaw. Z kolei Arabia Saudyjska patrzy na południowego sąsiada przez pryzmat bezpieczeństwa swojej 1500-kilometrowej granicy i ryzyka wzrostu irańskich wpływów.
W tle pozostaje rola Izraela, który blisko współpracuje z ZEA. W 2020 r. izraelskie media informowały o wspólnych działaniach wokół baz i nadzoru m.in. na wyspie Sokotra. Układ sił w regionie splata więc interesy kilku graczy – od Rijadu i Abu Zabi, po Sanę kontrolowaną przez Huti.
Podział kraju i scenariusze na przyszłość
Obecnie ok. jedna trzecia terytorium Jemenu – gdzie żyje ok. 80 proc. ludności – jest pod kontrolą Huti. Południem w znacznej mierze rządzą separatyści z STC, a rząd sprawuje realną władzę nad częścią pozostałych obszarów. Historyczne podziały między północą a południem, wzmocnione po 1990 r., wciąż napędzają napięcia.
Analitycy, m.in. z Washington Institute, wskazują trzy możliwe ścieżki: wzrost ambicji separatystycznych STC i dalszą eskalację; dominację Arabii Saudyjskiej i federalizację pod jej nadzorem; lub kompromis, w którym Rijad i Abu Zabi dzielą się wpływami, a STC otrzymuje autonomię w zamian za rezygnację z secesji i współpracę przeciw Huti oraz islamistom z partii Islah.
Wieloletnia wojna doprowadziła do jednego z największych kryzysów humanitarnych na świecie. Według ONZ w pierwszych latach walk zginęło ok. 150 tys. osób, a setki tysięcy zmarły z głodu i chorób. Mimo okresowych spadków intensywności walk gospodarka pozostaje w ruinie, a ponad 80 proc. mieszkańców żyje w skrajnym ubóstwie.
Źródło: PAP