Oto co czeka Rosję i Węgry po wygranej Tiszy. Nie mają wątpliwości
Wszystko wskazuje na to, że po 16 latach rządów Fideszu i Victora Orbana władzę na Węgrzech przejmie Tisza Petera Magyara. Według dziennikarzy serbskiego "Blica", węgierskie społeczeństwo czeka "demontaż orbanowskich reform" i zwrot w relacjach z Rosją i Unią Europejską.
Wszystko wskazuje na to, że Peter Magyar i jego Tisza przejmą władzę na Węgrzech. Po przeliczeniu danych z 98,92 proc. komisji wyborczych wynika, że opozycyjne ugrupowanie otrzymało 53,06 proc. wszystkich ważnych głosów. Prognozy dają Tiszy 138 mandatów, czyli większość konstytucyjną.
Według dziennikarzy serbskiego "Blica", wygrana Magyara oznacza "mocny zwrot" w polityce Węgier. Ich zdaniem Węgrzy powinni przygotować się na "demontaż orbanowskich reform". Serbscy komentatorzy wskazują, że rząd Tiszy będzie chciał poprawy relacji z Unią Europejską i nie powinien blokować reform wewnątrz wspólnoty.
Autorzy analizy dziennika "Blic" nie mają wątpliwości, że najwięcej na porażce Victoria Orbana i zwycięstwie Tiszy straci Rosja. Wskazują, że wynik wyborów na Węgrzech to "poważna, geopolityczna klęska Moskwy".
Oczekuje się, że nowy rząd zniesie blokadę europejskich pakietów wojskowych i finansowych dla Kijowa, stawiając Rosję w obliczu jeszcze bardziej zjednoczonego bloku zachodniego - piszą serbscy dziennikarze, cytowani m.in. przez portal Szabad Magyar Szó należący do węgierskiej mniejszości w Serbii.
Analitycy "Blica" wskazują jednak, że Tisza nie porzuci całkowicie dotychczasowej polityki Victora Orbana. Serbowie przypominają, że Peter Magyar wywodzi się z Fideszu i zapowiada weto dla unijnego paktu migracyjnego. Lider Tiszy zapowiedział też, że Węgry pod jego rządami nie odetną się natychmiast od importu rosyjskiej energii. Magyar planuje zakończyć ten proces w 2035 roku.
Węgry pod rządami Tiszy - według serbskich analityków - przestaną blokować wsparcie finansowe dla Ukrainy, ale jednocześnie nie wyślą do Kijowa pomocy wojskowej.