Pijany kierownik w Hucie KGHM Głogów? "Nie zostawimy tej sprawy bez echa"

Do zdarzenia miało dojść w styczniu bieżącego roku. Według związkowców Huty Miedzi Głogów jeden z kierowników przeszedł do pracy w stanie nietrzeźwości i nie poniósł żadnych konsekwencji.

Według związkowców Huty Miedzi Głogów jeden z kierowników przeszedł do pracy w stanie nietrzeźwościWedług związkowców Huty Miedzi Głogów jeden z kierowników przeszedł do pracy w stanie nietrzeźwości
Źródło zdjęć: © Wikimedia Commons
Paulina Antoniak

Gdy w styczniu tego roku jeden z kierowników KGHM w Głogowie, przyszedł do pracy w stanie, który według świadków zdarzenia, wskazywał, że jest pijany, pracownicy mieli go zatrzymać i zabrać przepustkę.

- Ale potem wrócił jakby nigdy nic i jeszcze chwalił się tą sytuacją. Przynajmniej tak mi donieśli pracownicy huty - powiedział Stanisław Bludnik, przewodniczący dolnośląskiego regionu NSZZ Solidarność 80 i prezes zarządu Międzyzakładowej Organizacji Związkowej Nowa Idea w rozmowie z "Gazetą Wyborczą".

Bludnik zwrócił się o wyjaśnienie sprawy do nowego zarządu KGHM. Przewodniczący dolnośląskiego regionu NSZZ Solidarność 80 wskazuje, że sprawa została zlekceważona przez poprzedni zarząd w spółce KGHM, z rozdania PiS. Według pracowników przedsiębiorstwa odpowiada za to dyrektor ds. pracowniczych Krzysztof Nowak.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Nepotyzm w PiS? Horała: "Błędne nominacje są poprawiane"

Pracownicy zgłosili, że kierownik z Huty Głogów był w pracy pijany i uruchomili procedury, ale potem okazało się, że temat został przez pisowskie władze KGHM zamieciony po dywan - tłumaczył Stanisław Bludnik.

- Oczywiście "podchmielony" kierownik nie poniósł żadnych konsekwencji. Pracownicy byli zbulwersowani, bo wynika z tego, że w hucie nie wszystkich traktuje się jednakowo - dodał.

Po zmianach w kierownictwie spółki sprawa została zgłoszona nowemu prezesowi KGHM Andrzejowi Szydle. - Dlatego teraz też postanowiliśmy, że nie zostawimy tej sprawy bez echa - powiedział związkowiec.

Obecny zarząd spotkał się ze związkowcami. Incydent ma być wyjaśniany, zobowiązano się również do zapobiegania podobnym sytuacjom w przyszłości.

Rozmawialiśmy z przedstawicielami pracodawcy i uzyskaliśmy zapewnienie, że traktują to poważnie. Zobowiązali się, że wszystko ustalą i wyjaśnią, a w przyszłości zdecydowanie będą zapobiegać takim sytuacjom nierównego traktowania pracowników. Taka postawa zarządu jest jak najbardziej właściwa, dajemy im czas na działanie i w tym świetle odstępujemy od sporu zbiorowego - powiedział Stanisław Bludnik w rozmowie z "Wyborczą".
Źródło artykułu: o2pl
Wybrane dla Ciebie
"Każdy wierny". Metropolita o daninie diecezjalnej
"Każdy wierny". Metropolita o daninie diecezjalnej
Kapitan holownika oskarżony o śmiertelny wypadek. Miał używać telefonu
Kapitan holownika oskarżony o śmiertelny wypadek. Miał używać telefonu
Wypadek na niestrzeżonym przejeździe. Auto zderzyło się z pociągiem
Wypadek na niestrzeżonym przejeździe. Auto zderzyło się z pociągiem
Chłopiec przestał oddychać. Karetka przyjechała po 24 minutach
Chłopiec przestał oddychać. Karetka przyjechała po 24 minutach
Pożar w czeskich Pardubicach. ABW zatrzymała dwoje Polaków
Pożar w czeskich Pardubicach. ABW zatrzymała dwoje Polaków
28-letni Brytyjczyk miał to w bagażu. Strażnicy ujawnili 11 sztuk
28-letni Brytyjczyk miał to w bagażu. Strażnicy ujawnili 11 sztuk
W Polsce odkryto grobowiec sprzed 6 tys. lat. Ma 42 metry długości
W Polsce odkryto grobowiec sprzed 6 tys. lat. Ma 42 metry długości
Hiszpania odpowiada USA. Spór o eutanazję w Barcelonie
Hiszpania odpowiada USA. Spór o eutanazję w Barcelonie
Kłęby dymu w rejonie Lotniska Chopina. Niepokojące zdjęcia
Kłęby dymu w rejonie Lotniska Chopina. Niepokojące zdjęcia
24-latek zmarł w autobusie miejskim w Białymstoku. Prokuratura prowadzi śledztwo
24-latek zmarł w autobusie miejskim w Białymstoku. Prokuratura prowadzi śledztwo
Porzuciła psa na lotnisku. Sąd wydał nakaz aresztowania
Porzuciła psa na lotnisku. Sąd wydał nakaz aresztowania
Leśnik apeluje. "Absolutnie nie dotykamy marczaków"
Leśnik apeluje. "Absolutnie nie dotykamy marczaków"