o2 - Serce Internetu
Sprawdzamy pogodę dla Ciebie...
  • QUIZY
Wróć na
HNM
|

Piżamki jak stroje dla więźniów. Szokujące metody w szpitalu w Garwolinie

182
Podziel się

Onet opublikował wstrząsający reportaż na temat oddziału leczenia nerwic w Garwolinie. Za dobre sprawowanie młodzi pacjenci dostawali tam punkty. Za złe były im one odejmowane, a ich samych spotykały surowe kary. Kazano im czytać "Treny" Kochanowskiego, nosić ośmieszające ubrania. Mile widziane było uczęszczanie na msze. Zabraniano spotykać się i dzwonić do bliskich. Nie wolno im było płakać. Kary otrzymywali także za próby samobójcze.

Piżamki jak stroje dla więźniów. Szokujące metody w szpitalu w Garwolinie
Przerażające relacje z pobytu w ośrodku leczenia nerwic w Garwolinie. Zdjęcie ilustracyjne. (Max Pixel)
bEsfbNxN

Byłe pacjentki ośrodka - lecznicy nerwic dla nieletnich w Szpitalu Mazowieckim w Garwolinie - opowiedziały o tragicznych warunkach, jakich doświadczyły w trakcie swojego pobytu w placówce. Przeżyły istny horror, który opisał dziennikarz Onetu Janusz Schwertner.

Bohaterki reportażu "Piżamki" były chore i potrzebowały pomocy. Pacjenci ośrodka przychodzą do niego z przeróżnymi zaburzeniami psychicznymi, których objawami są m.in. myśli samobójcze, kończące się próbami zakończenia życia, towarzyszącymi im lękami, a także chorobami, jak depresja.

Młodych, zlęknionych pacjentów należałoby otoczyć opieką, podejść do nich z empatią, dać poczucie bezpieczeństwa. Zamiast tego byli oni leczeni przemocą. Przymusem, rygorem i twardą ręką "wykwalifikowani" terapeuci i psychiatrzy próbowali wyleczyć ich z zaburzeń, niczym w przedwojennych czasach, kiedy jedyną metodą radzenia sobie z pacjentami agresywnymi lub po próbach samobójczych były kaftany bezpieczeństwa czy przypinanie chorych pasami do łóżka. Tutaj nie były to jednak kaftany, niemniej metody te zdecydowanie w żaden sposób nie wpływały na poprawienie stanu pacjentów, a powodowały jedynie pogłębienie chorób i zaburzeń.

bEsfbNxP

Zacznijmy od początku. Przeciętny dzień w szpitalu

Pobudka o 6:30. Na początek modlitwa, chyba że masz zwolnienie od rodziców. Nie wszyscy w ośrodku mają jednak rodziców. Potem obowiązkowa gimnastyka - nawet dla tych, którzy mają depresję i ledwie wstają z łóżka. Raz w tygodniu ważenie - nawet jeśli dana osoba wstydzi się mówić o swojej wadze innym.

Na koniec dnia obowiązkowe sprzątanie pokoi i składanie pościeli w idealną kostkę. Jeśli koc został rozłożony nierówno, czeka nas wkuwanie na pamięć "Trenów" albo noszenie okropnej, karnej piżamki.

bEsfbNxV

Piżamki w ośrodku leżą w specjalnym miejscu, do którego dostęp mają pielęgniarki. Leżą jedna na drugiej - poukładane niczym stroje dla więźniów. Pielęgniarki w placówce wchodzą natomiast niejednokrotnie w rolę "klawiszy", które dbają o porządek.

Kary? Wymierzane są niemal za wszystko. Za przeklinanie, agresywne zachowanie, stawianie się, niewykonywanie poleceń opiekunów itd. Jedną z nich jest wspomniane zakładanie piżamy, którą nosi się przez kilka dni non stop - za dnia i w nocy. W pewnym momencie piżama zaczyna już śmierdzieć, a każdy, kto nosi piżamę, jest w ośrodku wyśmiewany przez innych. Wiadomo, że przez ten czas, kiedy ją nosi, jest "gorszy", a także, że nosi ją, bo np. jest po próbie samobójczej.

Pokaż zakrwawioną podpaskę, to nie będziesz musiała iść na basen

Zmuszano pacjentów, aby chodzili na basen. Łatwiej miały dziewczynki, które nie chciały w danym dniu iść pływać. Mogły wymigać się od tej aktywności, mówiąc, że są "niedysponowane".

Szybko jednak ich opiekunowie wyczuli, że dziewczynki zbyt często miewają okres. Od tamtej pory, aby nie iść na basen i nie stracić punktów za oszustwo, trzeba było pokazać zakrwawioną podpaskę. Jeśli dziewczynka, która nie chciała iść na basen, pokazała czystą podpaskę, odejmowano jej punkty, a także kazano nosić jej ośmieszającą piżamkę - opisuje Janusz Schwertner na łamach Onetu.

bEsfbNxW

Byli chorzy. Potrzebowali opieki. Zamiast tego karano ich i psychicznie torturowano

Większość pacjentów ośrodka nie była w stanie w nim wytrzymać. Panujące tam zasady, mówiąc delikatnie, nie pomagały w wyjściu z choroby czy poradzeniu sobie z zaburzeniami. Dlatego też próbowali oni uciekać z ośrodka w Garwolinie.

Za ucieczkę otrzymywali jednak surowe kary. To np. odjęcie punktów, które trzeba było zebrać w odpowiedniej ilości, aby móc choćby porozmawiać z bliskimi przez telefon, albo wyjść na dłuższy spacer.

bEsfbNxX

Jedna z rozmówczyń Onetu, Oliwia, trafiła do ośrodka po próbach samobójczych. Została zgwałcona. Dzień i noc starała się, aby zebrać jak najwięcej punktów, by wymienić je na dłuższy spacer z mamą, na czym zależało jej najbardziej.

Dlatego chodziła na msze, wstawała wcześnie rano "na zawołanie", sprzątała swój pokój, aż lśnił. Niestety, pewnego razu na jej przedramieniu zauważono szramy po samookaleczeniu się, co, oprócz prób samobójczych, jest jednym z najgorszych "przewinień". Odjęto jej punkty i wręczono ohydną piżamkę. Opiekunowie ewidentnie chcieli, aby poczuła się upokorzona. Dziewczyna, która nie ma siły, aby żyć, pozostawiona siłą na tym świecie, aby być ukaraną... Czy można wyobrazić sobie coś gorszego?

Tak. Mama Oliwii w rozmowie z Onetem tak wspomina jedną z sytuacji, jaka miała miejsce w ośrodku. Nie dotyczyła jej córki, ale innej pacjentki.

bEsfbNxY
Kiedyś na oddziale była próba samobójcza. Dziewczyna podcięła sobie żyły, wzięli ją na szycie, a później umieścili w izolatce. Za karę też dostała piżamkę - czytamy w Onecie.

Warto wspomnieć, że za inne drobne "przewinienia" w szpitalu nakazuje się dzieciom uczyć na pamięć "Trenów" Kochanowskiego czy czytać "Pana Tadeusza", z którego dzieci są potem przypytywane. Pomijając już, że sama ta kara jest nie na miejscu i kompletnie niezrozumiała, to przecież zrealizowanie zadania z trudnością przyszłoby osobie dorosłej, a co dopiero osobie z zaburzeniami, która w dodatku przyjmuje silne leki (najczęściej jest to przeciwpsychotyczny Rispolept) zaburzające koncentrację czy powodujące zaniki pamięci.

Ponadto, jak relacjonują dziewczynki, dziś już młode kobiety, pacjenci zwoływani są raz na jakiś czas, aby przed wszystkimi opowiedzieć, co takiego zrobiły w ostatnim czasie. Za co odjęto im punkty, a także co zrobiły dobrego, za co punkty dla odmiany im przyznano - jak choćby... pójście na mszę do kościoła.

Kto jest autorem terapii?

Jak podaje Janusz Schwertner, autorką terapii, którą stosowano wobec wszystkich, na którą składały się wspomniane liczne zakazy i nakazy, była Genowefa Pasik. Psycholog zarządzała szpitalem przez prawie 40 lat, do 2020 roku. Jest na emeryturze, ale... dalej pracuje w placówce leczenia nerwic w Garwolinie.

O sytuacji w szpitalu wie wielu psychiatrów, a jednak nikt nie robi nic, aby coś zmieniło się w tej sprawie. Nikt nie interweniuje. Janusz Schwertner informuje, że osoby z otoczenia Genowefy Pasik po prostu się jej boją. Zaznajomieni ze sprawą psychiatrzy natomiast widząc na skierowaniu do szpitala psychiatrycznego placówkę z Garwolina, robią wszystko, aby pacjent nie trafił do tego miejsca.

Warto wspomnieć, że już kilka godzin po publikacji artykułu w Onecie Ministerstwo Zdrowia zleciło kontrolę placówki. Ma ona się odbyć w trybie pilnym. Wkrótce pojawi się więc szczegółowy raport konsultanta krajowego w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży. O sprawie poinformowany został także Rzecznik Praw Pacjenta.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
bEsfbNyq
Źródło:
o2pl
KOMENTARZE
(182)
hrjeDl
6 dni temu
jedyna terapeutka która przekazała mi normalne wartości była Pani Ania która ratowała to miejsce także dziękuje jej do dziś
:)
6 dni temu
Oby Pani Genowefa sama została ubrana w taka piżamkę
Była pacjentk...
6 dni temu
Byłam tam rok temu, sposób jaki zostały nam przekazane wartości były tragiczne, Pani dyrektor każdemu starała się przekazać ze przez to ze tu jesteśmy sami do tego doprowadzaliśmy sama usłyszałam ze jestem marginesem społecznym który musi tu żeby nie trafić do więzienia, mimo ze trafiłam do Garwolina po 3 miesięcznym pobycie w Szpitalu Psychiatrycznym w Gdańsku PO PRÓBIE SAMOBÓJCZEJ. Moja terapeutka razem ustaliła z moimi rodzicami ze to będzie miejsce które pomoże mi jeszcze bardziej uporządkować myśli i nauczyć się z nimi radzić, po przejechaniu i przedstawieniu tych chorych zasad oczywiście nie wszystkich tylko te które były dla nich najbardziej wygodne :) nie do końca pamietam bo leki które wtedy braliśmy nie pozwalały nam zapamiętywać większości informacji, ale wydaje mi się ze w pokoju były kamery, codzienne sprawdzanie szaf i jeśli nie było ułożone w idealna kostkę to dostawało się wierszyk do nauczenia, wraz z wierszykiem każda atrakcja np wyjście na dwór było zabronione musiałeś siedzieć na oddziale i uczyć się tak długo dopóki nie powiedziałeś tego perfekcyjnie, Pamietam jak dziś kiedy rozmawiałam z Mama a szanowna P.U.. wzięła ode mnie telefon i kazała przestać bo płakałam mówiąc do mamy ze to za dużo emocji dla mnie :) Sposób w jaki traktowała nas jedna starsza terapeutka był okrutny było czuć faworyzowanie kogoś z jej strony jeśli jej ktoś nie podpadł. Co do Miesiączki trzeba było udowadniać ze ma się okres, co było strasznie poniżające, Same piżamy były okropne nosząc piżamę która była niebieska w białe paski z materiału podobnego do worka na ziemniaki.. wyglądałeś jak osoba która cofnęła się do czasów z obozów koncentracyjnych czytając w zamknięciu Dziady czy lalkę i tak przez cały dzień nie można było dotknąć się za rękę a o przytulaniu to można było pomarzyć mimo ze czasem brakowało nam bliskości i wsparcia jakie przytulenie daje;) Sprawdzanie ciał z osobami z pokoju gdzie musiałeś przy nich rozebrać się do samej bielizny było krępujące, Kiedy ktoś nie wstał na terapie a często z choroby jaka np jest depresja nie miało się na nic ochoty były dawne wierszyki. Jednym słowem bylo tragicznie i takie cos nazywane szpitalem nie powinno mieć w ogóle prawa istnieć i przy okazji Pani dyrektor po emeryturze z chorymi zasadami tez nie powinna być na swoim miejscu bo krzywdzi młodych ludzi :)
bEsfbNyr
była pacjentk...
7 dni temu
Pani Genowefa ciągle powtarzała nam że nie mamy problemów psychicznych tylko jesteśmy zdemoralizowani. Ja piżamke dostałam za to że moja znajoma z oddziału ukradła coś w sklepie a że miałam z nią dobry kontakt pani Genowefa stwierdziła że musiałam o tym wszystkim wiedzieć i dała mi do przeczytania całe „Dziady”. Nie ma tam terapii, każdy recytuje formułki. Nie można dotykać innych pacjentów bo dostaje sie za to zakaz kontaktu lub wierszyk na pamięć na którego zdanie ma sie 24h. Według mnie to głupota bo każdy człowiek potrzebuje jakiejkolwiek bliskości a osobie z problemami przytulenie często potrafi pomóc. Płacz był nazywany manipulacją a gorszy dzień spowodowany chorobą lenistwem. Nic mi ten ośrodek nie dał ale musiałam wysiedzieć do końca. Dopiero stamtąd wyszłam zdemoralizowana i zaczelam psuć sobie życie które teraz z całych sił staram sie poukładać.
Nadia
7 dni temu
Byłam tam dwa lata temu naprawdę nie polecam za to ze się pocielam dostałam piżamkę a potem uciekłam z ośrodka jednak jestem z Gdańska wiec potem musiałam i tak wrócić do ośrodka poszłam do izolatki na 3 dni po tym dostałam wypis karny
ktoś nowy
2 tyg. temu
w Kanadzie było to samo. wszędzie gdzie łapy wsadzają religie i kościoły tam kończy się koszmarem.
matka
2 tyg. temu
Odnośnie komentarza. "Bo jakaś naziolka z tego Konzentrazionlager Garwolin wysmarowała na forum anonimową "opinię matki syna"???" Niestety, głową muru nie przebijesz... tak wydaje się wiele wyroków na niewinnych opinią publiczną...przypuszczam nawet, że większość osób rzucających kamień jak "buuaahahahaaa" nie ma zielonego pojęcia jak mieszka się, wychowuje i leczy dzieci chore psychicznie.
astfgyhj
2 tyg. temu
o gosciu "leczonym" elektrowstrzasami za kradziona paczke kawy to juz zapomniano? psychaitrzy to jedni z najwiekszych barbarzyncow wspolczesnego swiata, najemnika widac z daleka, ubrany na zielono i z karabinem, "medyk" dla niepoznaki ubrany w bialy kitel
nick
2 tyg. temu
Napisałam komentarz, w którym podzieliłam się wiedzą nt. różnych sytuacji, których doświadczyłam lub byłam świadkiem. Nie używałam żadnych wulgarnych słów. To podejrzane. Dlaczego tak potraktowano mój wpis? Niewygodna prawda. Chyba opowiem to gdzieś w innym miejscu. Może telewizja?
nick
2 tyg. temu
Przepraszam za drobne błędy stylistyczne. Zbulwersował mnie artykuł o szpitalu.
1234567891234...
2 tyg. temu
Ja byłam kilka razy w psychiatryku w Szczecinie Zdrój co tam się wyprawia to jest horror zmarł nagle mój jedyny syn miałam depresję a pomoc lekarska to ogłupianie psychotropami podobne metody leczenia jak
Obserwator
2 tyg. temu
Pani Pasik po 40 latach pracy powinna zostać pacjentem na oddziale!!.
Ojej
2 tyg. temu
Tak, czytanie "Trenów" to jak nic znęcanie się. A już te "równo poukładane" piżamki - po prostu zgroza! Wiadomo, że powinny być rzucone na podłogę, byle jak!
bEsfbNyj
Kleryk
2 tyg. temu
To takie praktyki rodem z kościoła.
...
Następna strona
Oferty dla Ciebie
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić