Pokaz bestialstwa na Podhalu. "Pękło nam serce"

106

Ta interwencja na długo pozostanie w pamięci inspektorów Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. Zostali wezwani na Podhale. Wiedzieli, że tam są "ciężkie przypadki". Jednak widok, jaki zastali na miejscu sprawił, że jak sami mówią "pękło nam serce i rozpadło się na milion kawałków".

Pokaz bestialstwa na Podhalu. "Pękło nam serce"
Suczka leżała w zimnej, wilgotnej piwnicy. Nie miała siły nawet wstać (Facebook, KTOZ)

Wezwanie do wilgotnej piwnicy

Inspektorzy dostali zgłoszenie o przetrzymywaniu w ciemnej piwnicy psa w typie owczarka. Ktoś, kto wysyłał zgłoszenie, załączył zdjęcie. Zwierzak na nim uwieczniony praktycznie nie miał sierści i był przerażająco wychudzony.

Gdy inspektotrzy dotarli na miejsce, wyszedł do nich właściciel zwierzęcia i bez protestów zaprowadził do piwnicy, gdzie przebywał pies.

W piwnicznych ciemnościach dzięki światłu latarki inspektorzy zobaczyli widok, który opisali jako jak z najgorszego koszmaru.

Na brudnych, śmierdzących kołdrach, leżało upodlone do granic możliwości zwierzę. Sunia Elza nie miała nawet siły, aby stanąć na łapach. Zwinęła się tylko w rulonik, jakby już nie liczyła na zmianę swego losu. Mimo panujących ciemności, dało się zauważyć POTWORNIE poprzerastane pazury. Niektóre były nawet zawinięte wokół łapki. Od razu rzuciła się też w oczy ogromna opuchlizna łap - opisują inspektorzy na swoim profilu na Facebooku.

Właściciel zwierzęcia stwierdził, że suczka znalazła się w ciemnej, zimnej i wilgotnej piwnicy ponieważ...sama wybrała sobie takie miejsce.

Trwa ładowanie wpisu:facebook

"Odpowiedzialny" właściciel

Mężczyzna przekonywał inspektorów KTOZ, że od 6 lat leczy suczkę. Opisywał, że stosuje "domowe" sposoby na choroby skóry, takie jak nacieranie psa smalcem zmieszanym z nagietkiem.

Aż trudno uwierzyć, że w XXI wieku, ktoś stosuje takie znachorskie metody - opisywali inspektorzy.

Na szczęście mężczyzna bez problemów zrzekł się prawa do zwierzęcia.

Po dotarciu do schroniska przemyto jej rany na łapkach. Okazało się, że z całej powierzchni łapy, przez skórę sączy się krew. Po obcięciu pazurów, od razu dało się zauważyć, że poruszanie stało się jakby łatwiejsze. Teraz pozostaje nam czekać na wyniki badań, żeby wdrożyć odpowiednie leczenie - opisują inspektorzy.

Lekarz wiedział, nie powiedział

Cierpienie suczki trwało latami. Jeszcze w 2019 roku na miejscu był weterynarz, którego zawiadomiła znajoma. Po wizycie jedynie zapisał zalecenie, że "właściciel powinien przekazać zwierzę towarzystwu opieki nad zwierzętami". Zdaniem inspektorów powinien był już wtedy zawiadomić służby.

Po obdukcji weterynaryjnej suczki inspektorzy zapowiadają, że złożą zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez dotychczasowego właściciela Elzy.

Zobacz także: "Widok był straszny". Oto co zastali żołnierze w wyzwolonym ukraińskim mieście
Autor: EWS
Oceń jakość naszego artykułu:

Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Zobacz także:
Oferty dla Ciebie
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić