Powódź zrujnowała dom Anny. Teraz mieszka w kontenerze

Anna Winnicka ze Stójkowa straciła dom w wyniku powodzi w 2024 r. i mieszka w kontenerze. Mimo starań o wykup nieruchomości przez Wody Polskie, urzędnicy twierdzą, że budynek nie znajduje się na terenie zagrożonym.

.Powódź zrujnowała dom Anny. Teraz mieszka w kontenerze
Źródło zdjęć: © Facebook, PAP
Edyta Tomaszewska

Dom Anny Winnickiej, położony w Stójkowie nieopodal Lądka-Zdroju, przetrwał kilka powodzi, jednak katastrofa z 2024 r. była wyjątkowo dotkliwa. Zniszczenia były tak poważne, że strażacy i nadzór budowlany zakazali wchodzenia do środka. Po tych wydarzeniach Anna Winnicka zamieszkała w kontenerze, a jej dom przeznaczono do rozbiórki. Sprawę nagłośniono w programie "Interwencja".

Córka pani Anny, Agnieszka Żabińska, wspomina, że stan budynku jest krytyczny, a specjalistyczna opinia wyklucza możliwość odbudowy. Przeszkodą w przyjęciu pani Anny do domu córki są bariery architektoniczne – dostęp utrudniają cztery komplety schodów, co jest problematyczne, ponieważ pani Anna porusza się o kulach.

Kobieta otrzymała jedynie ok. 70 tys. zł za straty, co nie wystarcza nawet na zakup nowej działki.

Dramatyczne skutki powodzi. Tak teraz wygląda część Rosji

- Nadzór budowlany był tu kilkakrotnie. Zakwalifikowali go od razu do rozbiórki, bo stropy zaczęły się sypać. No to dostałam ponad siedemdziesiąt tysięcy zł za utratę tego domu. Nawet działki żadnej się za te pieniądze nie kupi dzisiaj. Już nie mówiąc o tym, że straciłam absolutnie wszystko, co miałam – mówi w programie Polsatu pani Anna.

Choć specustawa powodziowa przewiduje, że Wody Polskie mogą nabyć nieruchomość za jej wartość rynkową, jeśli znajduje się na terenie zalewowym, to wniosek Anny Winnickiej został odrzucony. Urzędowe mapy, które pochodzą sprzed powodzi, wskazują, że jej dom leży cztery metry poza strefą zagrożenia. Tymczasem dom córki, który jest dziesięć metrów dalej, spełnia te kryteria.

Mapy sprzed powodzi

Bartosz Żabiński, zięć pani Anny, wyjaśnia w programie "Interwencja", że władze bazują na danych sprzed trzech lat, nie uwzględniając bieżącej sytuacji. Filip Szatanik z Wód Polskich podkreślił, że obecnie używane mapy nie wykazują odpowiedniego poziomu zagrożenia, który umożliwiłby wykup nieruchomości.

Walka o sprawiedliwość

Agnieszka Żabińska twierdzi, że urzędowe wyliczenia nie odzwierciedlają rzeczywistości, bowiem woda sięgała aż po dach ich domu. Bartosz Żabiński dodaje, że Wody Polskie nie podejmują samodzielnych decyzji, opierając się jedynie na przestarzałych mapach.

Anna Winnicka nie planuje się poddać. Zapowiada dalszą walkę o swoje prawa w sądzie, jeśli Wody Polskie nie zmienią swojego stanowiska. Z kolei Filip Szatanik obiecał, że urzędnicy będą współpracować z wojewódzkimi służbami oraz ekspertami, aby znaleźć rozwiązanie.

Wybrane dla Ciebie