Prawnik ujawnia. To nie pierwszy pożar baru. Sto osób potwierdza
W sylwestrową noc doszło do tragicznego pożaru w szwajcarskim Crans Montana. W barze zginęło 40 osób, a ponad 100 zostało rannych. Według adwokata Sébastiena Fantiego, podobny incydent miał miejsce już wcześniej, w 2024 roku. Tymczasem właściciele lokalu winą obarczają wciąż swoją pracownicę, która zginęła w ogniu.
Podczas nocy sylwestrowej w Crans Montana doszło do tragicznego wypadku w barze Constellation, który pochłonął życie wielu osób. Adwokat Sébastien Fanti, reprezentujący rodziny kilku ofiar, jest przekonany, że w 2024 roku również doszło do pożaru w lokalu.
Pierwsze zdarzenie miało być wynikiem nieprawidłowości związanych z instalacją świec zbyt blisko nieodpornego na ogień sufitu - podaje włoski dziennik "La Repubblica".
Fanti zgromadził zeznania nawet stu osób, które sugerują, że właściciele baru, Jacques i Jessica Moretti, byli świadomi zagrożeń.
Pożar w Crans Montana. Zginęło 40 osób
W pożarze zginęło 40 osób, a 116 zostało rannych (w tym wielu bardzo ciężko, z poważnymi poparzeniami). Większość ofiar to młodzi ludzie, w tym pracownicy sezonowi oraz turyści.
Ogień wybuchł w piwnicznej części lokalu. Bezpośrednią przyczyną były zimne ognie przyczepione do butelek szampana, które zapaliły łatwopalną piankę akustyczną na suficie. Sytuację pogorszyło to, że: schody wyjściowe były wąskie, jedne z drzwi ewakuacyjnych były zamknięte i było za dużo osób w lokalu.
Właściciele baru, małżeństwo Jacques i Jessica Moretti, zostali objęci śledztwem pod zarzutem nieumyślnego spowodowania śmierci i zaniedbań. Twierdzą, że do pożaru doszło przez błąd kelnerki i obarczają 24-letnią kelnerkę Cyane P. Ona również zginęła, ale miała trzymać butelki z zimnymi ogniami blisko łatwopalnej pianki.