Rolnicy zapraszają. Zapytaliśmy Polaków o samozbiory

Rozpoczął się sezon samozbiorów. Te budzą coraz większe zainteresowanie społeczeństwa. Obecnie na topie są truskawki i jagody kamczackie. Zasada jest prosta: zrywasz sam, na miejscu możesz spróbować owoców, a płacisz tylko za to, co zabierasz do domu. My zaś zapytaliśmy Polaków, czy w tym roku zamierzają wziąć udział w samozbiorach warzyw i owoców. Oto wyniki badania.

Zapytaliśmy Polaków o udział w samozbiorachZapytaliśmy Polaków o udział w samozbiorach
Źródło zdjęć: © Getty Imges, o2.pl
Kacper Kulpicki

Ankietowani odpowiedzieli na pytanie, czy w tym sezonie planują korzystać z samozbiorów owoców lub warzyw. Z badania przeprowadzonego przez Ogólnopolski Panel Badawczy Ariadna na zlecenie o2.pl wynika, że taką chęć deklaruje łącznie 30 proc. (17 proc. odpowiedziało "raczej tak", a 13 proc. "zdecydowanie tak"). To oznacza, że niemal co trzeci badany dopuszcza taką możliwość lub ma już wyraźny zamiar wybrać się na plantację.

Jednocześnie wyraźnie większa grupa respondentów nie zamierza brać udziału w tegorocznych samozbiorach. Odpowiedzi negatywne stanowią łącznie 54 proc. wskazań: 24 proc. badanych odpowiedziało "zdecydowanie nie", a 30 proc. "raczej nie".

Poszliśmy na samozbiory. Pełne pole chętnych. Rolnik obniżył cenę

Najczęściej wybieraną odpowiedzią jest umiarkowane "raczej nie", co może sugerować nie tyle niechęć, co niewystarczającą motywację, wiedzę lub dostępność takich miejsc, mimo tego, że rolnicy coraz częściej ogłaszają się w mediach społecznościowych.

Niezdecydowanych pozostało 16 proc. ankietowanych. To grupa potencjalnie otwarta na przekonanie - np. lokalnością produktów, rodzinnym charakterem wyjazdu, modą na sezonowe doświadczenia i atrakcyjną ceną, oferowaną przez rolników.

Badanie przeprowadzono w dniach 12-14 czerwca na grupie 1067 dorosłych Polaków.

Polacy o samozbiorach
Polacy o samozbiorach © o2.pl

Czym są samozbiory?

Samozbiory to forma sprzedaży bezpośredniej: gospodarstwo udostępnia plantację, a odwiedzający sam zbiera owoce i rozlicza się według stawki za kilogram. Organizatorzy wprowadzają też zapisy, limity osób i konkretne godziny.

Zbieramy ile chcemy, jakie owoce chcemy – duże, małe, dojrzałe, niedojrzałe. (...) Nikt nie jest przypisany do rzędu truskawek, każdy chodzi, gdzie chce. Jest po prostu pewien sektor na dany dzień do zbioru - mówił w o2.pl Manfred Skrzypczyk, prowadzący gospodarstwo w Księżym Lesie k. Tarnowskich Gór na Śląsku.

- Zbiera się średnio 2,5 kg na godzinę - słyszeliśmy od plantatorów. Obecnie cena kilograma truskawek z samozbiorów waha się w przedziale 10-15 zł, w zależności od gospodarstwa.

Zainteresowanie rośnie, bo dla klientów to często tańszy zakup i możliwość wyboru dojrzałych owoców, a dla plantatorów sposób na ograniczenie kosztów. Sadownicy wprost wskazują też na brak pracowników sezonowych jako jeden z powodów organizowania samozbiorów.

Obecnie królują samozbiory truskawek i jagody kamczackiej, pojawiają się też ogłoszenia dotyczące czereśni. Jesienią zaś rolnicy - wzorem poprzednich lat - będą zapraszać do zbierania ziemniaków, kapusty czy cebuli.

Czas pokaże, czy w kolejnych latach samozbiory będą zdobywać jeszcze większą popularność. Sami plantatorzy zapewniają, że bynajmniej na brak zainteresowania nawet teraz narzekać nie mogą.

Wybrane dla Ciebie