Do tragedii w Markach doszło w niedzielę (28 czerwca), w trakcie jednego z etapów amatorskiego wyścigu kolarskiego LOTTO Poland Bike Marathon. Zawody rozgrywano, gdy temperatura na zewnątrz oscylowała w granicach 40 stopni Celsjusza.
Organizator poinformował, że do mety nie dotarło dwóch kolarzy. Błyskawicznie powiadomiono służby i rozpoczęto poszukiwania mężczyzn.
Jeszcze tego samego dnia znaleziono ciało 30-letniego zawodnika Cateny Wyszków. Dzień później (29 czerwca) w rozmowie z o2.pl organizator Grzegorz Wajs przekazał, że nie żyje także drugi z uczestników, który nie dotarł do mety.
Mogę potwierdzić, że znaleźliśmy ciało 71-letniego uczestnika wydarzenia. Niestety, Kazimierz nie będzie się już z nami ścigał - powiedział organizator Wajs w rozmowie z o2.pl.
Sprawą zajęła się Prokuratura Rejonowa z Wołomina. Śledczy badają, w jaki sposób doszło do zgonu mężczyzn. Wszczęto dochodzenie w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci zawodników.
Na razie prokuratura nie postawiła nikomu zarzutów w sprawie. Odbyła się natomiast sekcja zwłok, która częściowo odpowiedziała na pytania, w jaki sposób zmarli kolarze.
W przypadku obydwu ofiar mamy tożsame wstępne wnioski z oględzin zwłok. Biegły podczas sekcji wykluczył zgon z powodu urazu mechanicznego i uchwytnych makroskopowo zmian chorobowych. Sprecyzowane wnioski będą dopiero w pełnej opinii biegłych - powiedziała w rozmowie z o2.pl prok. Marzena Kiełek-Łopińska, rzecznik Prokuratury Okręgowej Warszawa Praga.
Śledczy nie chcą wypowiadać się co do konkretnej przyczyny zgonu mężczyzn ani dalszego przebiegu śledztwa. Nie wiadomo na razie, czy przyczyniła się do tego wysoka temperatura w trakcie wyścigu.
Organizator przekazał w rozmowie z nami, że przy przygotowaniu trasy uwzględniał warunki pogodowe. Grzegorz Wajs poinformował, że etap specjalnie prowadził przez miejsca zacienione, aby nie obciążać organizmu zawodników.
My się bardzo staraliśmy, aby ten etap wyszedł. Było pełne zabezpieczenie medyczne. Kolarze jeżdżą w takich temperaturach wszędzie. Ja też byłem zawodnikiem, ścigałem się. Trasa w większości prowadziła przez miejsca zacienione. Niedaleko drzew liściastych - powiedział Wajs w rozmowie z o2.pl.