aktualizacja 

Sąsiedzi posła Konfederacji mówią "dość". Oto co robi na korytarzu

564

Poseł Konfederacji Dobromir Sośnierz segreguje śmieci, donosi dziennik "Fakt". I nie byłoby w tej informacji niczego zaskakującego, gdyby nie to, że polityk posegregowane odpady składuje obok mieszkania, na klatce schodowej. "Tylko patrzeć, jak robactwo wypełznie" - skarżą się sąsiedzi.

Sąsiedzi posła Konfederacji mówią "dość". Oto co robi na korytarzu
Sąsiedzi posła Konfederacji mówią "dość". Oto co robi na korytarzu (Instagram)

Zaskakujące wieści z Katowic. Poseł, teolog i rozpoznawalny członek Konfederacji na swoim pięterku, tuż obok mieszkania w jednym z bloków urządził sobie osobiste wysypisko śmieci.

I choć trzeba przyznać, że polityk w segregowaniu odpadów jest dość skrupulatny, osobno zbierając piętrzące się kartony, osobno torby wypełnione plastikiem czy kartony do pizzy, to jednak pozostawione w nich resztki jedzenia czy pety utrudniają życie sąsiadom.

Właśnie do nich dotarł dziennik "Fakt". Mieszkańcy bloku na osiedlu Kokociniec w rozmowie z tabloidem nie kryją rozgoryczenia.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Zobacz także: Skandaliczny transparent Konfederacji. Będzie zawiadomienie do komisji etyki
Poseł mieszka tu od dawna. Mamy tu skaranie boskie z tymi jego śmieciami. Kartony składuje po prawej stronie drzwi i opakowania po pizzach, plastiki z resztkami jedzenia ustawia w kącie, doładowując butelkami-petami po napojach. Śmierdzi to, tylko patrzeć, jak robactwo wypełznie, niestety prośby na posła nie działają - mówią wprost w rozmowie z "Faktem".

Co na to polityk? Ze skarg sąsiadów robi sobie niewiele. Bo jak przystało na przedstawiciela partii "wolnościowej" i co przyznał w rozmowie z dziennikarką "Faktu": "To jest prywatne mieszkanie i prywatna klatka, a także moja sprawa.

Sąsiedzi przyznają, że wielokrotnie prosili o usunięcie śmieci, interweniowali też u administracji, ale jak przyznaje cytowany przez tabloid jeden z mieszkańców, na Sośnierza "nie ma mocnych".

Potwierdza to administracja, której rzecznik w rozmowie z "Faktem" bez ogródek mówi:

Wielokrotnie wzywaliśmy go do uporządkowania tych odpadów, bo gromadzenie na klatce jest sprzeczne z regulaminem i zagraża bezpieczeństwu lokatorów. Groził nam procesami, monity ignorował.(...) Wszyscy liczymy na to, że jak wielokrotnie zapowiadał, wybuduje wreszcie dom i się stąd wyprowadzi, bo teraz musimy się za niego wstydzić.
Autor: BBI
Oceń jakość naszego artykułu:

Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Zobacz także:
Oferty dla Ciebie
Wystąpił problem z wyświetleniem stronyKliknij tutaj, aby wyświetlić