Stracił dzieci w ataku Iranu. "Okna wyleciały, a sufit się zawalił"
Ojciec stracił troje dzieci, gdy pocisk z Iranu trafił blisko ich domu. Żydowska społeczność oddała w czwartek hołd Yitzhakowi Bitonowi, który w niedzielnym ataku rakietowym stracił troje swoich dzieci. Na miejscu były też kamery agencji AP.
- Byłem na najwyższym piętrze, okna wyleciały, a sufit się zawalił. Nie mogłem uwierzyć, że moja żona, która była na niższym piętrze wyszła stamtąd żywa - relacjonował Yitzhak Biton pierwsze chwile ataku Iranu.
Pocisk wystrzelony z Iranu uderzył w dzielnicę miasta Beit Shemesh w środkowym Izraelu, niszcząc synagogę I okoliczne domy. W tym ataku tragiczny los spotkał rodzinę Bitonów. Dopiero po 24 godzinach udało się zidentyfikować ciała trójki z czwórki dzieci Yitzhaka i jego żony Tamar.
Gdy rozległy się syreny ostrzegające przed nadlatującym pociskiem, podjął decyzję, aby pozostać w domu. Troje jego dzieci zgodnie z izraelskimi zaleceniami dla cywilów ruszyło w kierunku schronu znajdującego się pod synagogą. Eksplozja całkowicie zniszczyła budynek synagogi i zawaliła jego konstrukcję. Ojciec zabitych dzieci zapowiedział, że chce upamiętnić dzieci poprzez utworzenie żydowskiej szkoły religijnej. Seminarium miałoby zachęcać młodych Izraelczyków do jedności i przeciwdziałać podziałom w społeczeństwie.