Najważniejsze informacje
- W Pstrągowej Woli w woj. podkarpackim **padło sześć wysokocielnych krów** po przepięciu w oborze.
- Rolnik twierdzi, że napięcie poszło po wodzie, a chwilę wcześniej budynek opuścił jego 8-letni syn.
- Sołtyska wskazuje na problemy z linią energetyczną, a sprawę bada Rejon Energetyczny Krosno.
Nagranie z gospodarstwa opublikowała 10 lipca w mediach społecznościowych sołtyska Pstrągowej Woli Barbara Bator. Widać na nim sześć martwych krów leżących na trawie przy oborze. Jak wynika z relacji serwisu Nowiny24.pl, zwierzęta padły dzień wcześniej, po awarii podczas deszczu i silniejszego wiatru.
Sześć krów zginęło w męczarniach w Pstrągowej Woli
Na skutek opadów deszczu i wiatru gałęzie drzew spowodowały zwarcie w trakcji energetycznej, doprowadzając do śmierci sześciu sztuk bydła mlecznego (...) W tym przypadku zastanawiam się, do jakich tragedii musi dojść, aby dostawca — w tym przypadku PGE — podjął konkretne kroki dotyczące utrzymania trakcji energetycznych. Od dwóch lat prosimy o przycinkę, oczyszczenie z gałęzi miejsc, które zagrażają bezpieczeństwu mieszkańców i bezpiecznemu przesyłowi energii. Każda burza, wiatr, opady śniegu skutkują brakiem zasilania w energię elektryczną - napisała Barbara Bator.
Właściciel gospodarstwa Paweł Pazdan powiedział, że w oborze doszło do przepięcia i napięcie poszło po wodzie. - Najpierw zabrakło prądu i nagle usłyszałem potężny ryk w stajni i huk - relacjonował w rozmowie z lokalnym portalem. Rolnik dodał, że chwilę wcześniej z budynku wyszedł jego 8-letni syn Piotruś.
Problemy z linią energetyczną
Barbara Bator wskazała we wpisie, że przyczyną miało być zwarcie po tym, jak gałęzie drzew dotknęły linii podczas opadów i wiatru. "Od dwóch lat prosimy o przycinkę, oczyszczenie z gałęzi miejsc, które zagrażają bezpieczeństwu mieszkańców i bezpiecznemu przesyłowi energii" - napisała sołtyska, odnosząc się do dostawcy energii.
Straty gospodarza są duże. Każda z sześciu krów była warta ok. 13 tys. zł, a wszystkie były wysokocielne i w najbliższych dniach miały się ocielić. - W jednej chwili straciłem sześć krów. To nie są tylko zwierzęta - to dorobek mojego życia i źródło utrzymania rodziny - mówił Paweł Pazdan, który prowadzi gospodarstwo od 2011 r.
Wsparcie rodzinie zadeklarował poseł PiS Paweł Kowal. - To, co mogę obiecać, to dokładne sprawdzenie, czy reakcja odpowiednich służb była właściwa - powiedział. Zgodnie z dostępnymi informacjami okoliczności zdarzenia sprawdzają teraz przedstawiciele Rejonu Energetycznego Krosno.