Tragedia na Dolnym Śląsku. Bohaterska decyzja kosztowała instruktora życie

Do zdarzenia doszło w województwie dolnośląskim. W trakcie spływu między Siechnicami a Oławą doszło do wypadku z udziałem dwóch uczestników. 37-letni Grzegorz ruszył im na pomoc. Jego decyzja okazała się tragiczna w skutkach.

Spływ kajakowy dla 37-letniego Grzegorza zakończył się tragicznieSpływ kajakowy dla 37-letniego Grzegorza zakończył się tragicznie
Źródło zdjęć: © PAP | Rafał Guz
Ewelina Kolecka

Zmarły 37-latek był instruktorem kajakarstwa. Według ustaleń portalu "Fakt" po wywróceniu się kajaku dwaj uczestnicy znaleźli się pod wodą i dlatego Grzegorz rzucił się im na pomoc.

Nie żyje 37-letni instruktor kajakarstwa. Firma zawiesza działalność

Pasażerowie wywróconego kajaku zdołali dopłynąć do brzegu o własnych siłach. W wyniku obfitych opadów w lokalnych zbiornikach utrzymuje się wysoki poziom wody. Z tego powodu w spływie mogli wziąć udział wyłącznie średnio zaawansowani uczestnicy.

Okoliczności wypadku zostaną zbadane przez funkcjonariuszy policji. "Fakt" podaje, że spływ kajakowy był organizowany przez firmę Kajaki Jelcz. W konsekwencji tragedii kierownictwo zdecydowało się na zamknięcie działalności i odwołanie zaplanowanych wydarzeń.

Z uwagi na dzisiejszy tragiczny wypadek, podczas którego ratując inną załogę, sam zginął nasz przewodnik i instruktor (...) wszystkie spływy są odwołane, a Kajaki Jelcz zamyka swoją działalność. Dziękujemy wszystkim za wspólnie spędzony czas i prosimy o modlitwę za Grzegorza... – czytamy na Facebooku firmy Kajaki Jelcz.

Zobacz też: Apel do rządu. "Brakuje rąk do pracy. Tragedia tego kraju"

Źródło artykułu: o2pl
Wybrane dla Ciebie