Tragedia w Bardzie. Kierowca Toyoty przesłuchany w szpitalu
Po śmiertelnym wypadku w Bardzie (woj. dolnośląskie) kierowca Toyoty nadal przebywa w szpitalu. Jak podaje "Fakt", śledczy przesłuchali go na razie w charakterze świadka.
Najważniejsze informacje
- W Bardzie zginęli 48-letni mężczyzna i jego 9-letni syn, gdy samochód wjechał na chodnik.
- Kierowca Toyoty doznał obrażeń i został przesłuchany w szpitalu jako świadek.
- Prokuratura zaplanowała sekcje zwłok ofiar na piątek, 12 czerwca.
Do tragedii doszło 10 czerwca przed godz. 17 w Bardzie, ok. 10 km od Kłodzka. Ofiarami są mieszkaniec powiatu nyskiego i jego 9-letni syn. Ojciec z dzieckiem przyjechali tam na wycieczkę. Sprawę prowadzi prokuratura, która ustala przebieg wypadku i jego przyczynę.
Ze wstępnych ustaleń policji wynika, że 52-letni mieszkaniec powiatu ząbkowickiego, jadący Toyotą, z nieustalonych dotąd przyczyn wjechał na chodnik. Potrącił dwie osoby piesze, a potem auto odbiło się od muru i zderzyło z drugą Toyotą, którą prowadził 41-letni mieszkaniec powiatu kłodzkiego.
Tragedia w Bardzie. Co wiadomo o kierowcy?
Kierowca, który wjechał na chodnik, nadal przebywa w szpitalu, ponieważ doznał obrażeń podczas wypadku. Prokuratura już go przesłuchała, ale na tym etapie tylko jako świadka.
Twierdził, że nie pamięta, co tam się wydarzyło i jaka była przyczyna jego zachowania. Będziemy to wszystko ustalać - powiedział w rozmowie z "Faktem" prok. Mariusz Pindera, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Świdnicy.
Policja przekazała, że mimo pomocy udzielonej na miejscu nie udało się uratować potrąconych pieszych. - Niestety, pomimo udzielonej na miejscu pomocy medycznej, dwie osoby piesze potrącone przez samochód osobowy poniosły śmierć na miejscu. To 48-letni mężczyzna i jego 9-letni syn - mówiła Faktowi podkom. Katarzyna Mazurek z policji w Ząbkowicach Śląskich.
Śledczy zapowiadają dalsze czynności i podkreślają, że na razie za wcześnie na decyzje procesowe wobec kierowcy. Potrzebna będzie m.in. opinia biegłego. - Na piątek, 12 czerwca zaplanowano sekcje zwłok ofiar - przekazał prok. Mariusz Pindera. Mieszkańcy Barda zostawiają przy miejscu wypadku znicze i maskotki.