Trump podjął decyzję ws. Iranu. Napięcie w Waszyngtonie
Rzeczniczka Białego Domu ogłosiła, że Stany Zjednoczone nie planują obecnie wysłania wojsk lądowych do Iranu, mimo trwających nalotów USA i Izraela na irańskie cele rakietowe i dronowe. Tymczasem rośnie napięcie między senatorami Marko Rubio i Petem Hegsethem w kwestii amerykańskiej strategii wobec Teheranu.
Najważniejsze informacje
- Rzeczniczka Białego Domu ogłosiła, że USA nie planują obecnie wysłania wojsk lądowych do Iranu.
- Media opisują napięcie między Marko Rubio a Petem Hegsethem w sprawie strategii USA.
- USA i Izrael prowadzą od soboty naloty na cele w Iranie, by osłabić potencjał rakietowy i dronowy.
Administracja USA odniosła się do spekulacji o możliwej operacji lądowej w Iranie. Jak przekazano podczas konferencji prasowej, Waszyngton nie przewiduje teraz zaangażowania wojsk lądowych.
Jednocześnie Biały Dom zastrzegł, że nie wyklucza żadnych opcji na przyszłość. Do oświadczenia doszło w czasie, gdy media opisują spór w obozie amerykańskim o skalę wsparcia dla Izraela.
Rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt poinformowała w środę, że taki scenariusz nie jest częścią obecnej operacji. Podkreśliła jednak, że prezydent jako zwierzchnik sił zbrojnych nie usuwa z agendy możliwych działań.
Jednego dnia odwołali 3,5 tys. lotów. Co dalej z podróżami?
Leavitt dodała, że nie warto od razu rezygnować z opcji wojskowych, zanim sytuacja się nie rozwinie. Ważne jest, aby decyzje były elastyczne w szybko zmieniającym się środowisku bezpieczeństwa w regionie.
Według doniesień, w tym "Middle East Eye", trzech byłych urzędników USA i wysoki rangą rozmówca z regionu mówi o napięciu między Petem Hegsethem a Marko Rubio.
Spór dotyczy ewentualnego wysłania wojsk do Iranu na prośbę Izraela. Hegseth ma to popierać, podczas gdy Rubio ostrzega przed wciągnięciem USA w długotrwały konflikt. To różnica podejść do ryzyka eskalacji i kosztów zaangażowania.
Od soboty Stany Zjednoczone wraz z Izraelem prowadzą zmasowane naloty. Celem jest osłabienie zdolności rakietowych i dronowych Iranu oraz infrastruktury militarnej. Administracja USA przedstawia te uderzenia jako działania ograniczające potencjał ofensywny Teheranu. To wpisuje się w szerszy kontekst napięć w regionie i presji na irańskie zaplecze wojskowe.
W tle pojawiają się doniesienia o kolejnych odsłonach irańskich operacji oraz ostrzeżeniach pod adresem USA. Wypowiedzi przypisywane strukturom związanym z Korpusem Strażników Rewolucji Iranu wskazują na monitorowanie amerykańskiej aktywności w infrastrukturze cywilnej w państwach Zatoki.
Wątek ekonomicznej przewagi dronów nad kosztowną obroną powietrzną podnosi "New York Times", wskazując na niekorzystną relację kosztów po stronie obrony.
Co dalej z zaangażowaniem USA?
Deklaracja Białego Domu zamyka dziś spekulacje o lądowej interwencji, ale nie przesądza o przyszłych ruchach. Otwarte pozostaje pytanie o zakres wsparcia dla Izraela, skalę nalotów i możliwe odpowiedzi Iranu. Rozbieżności w amerykańskim obozie decyzyjnym pokazują, że oś sporu biegnie między chęcią szybkiego zademonstrowania siły a obawą przed wieloletnim uwikłaniem w konflikt o wysokiej nieprzewidywalności.