Ujawnili plan Ukrainy na pokonanie Rosji. Kijów zmienia taktykę
Ukraińskie wojsko chce uderzyć w rosyjską armię od zaplecza. Jak informuje "The Wall Street Journal", Kijów coraz częściej wykorzystuje do tego uderzeniowe drony średniego zasięgu. Jednym z pośrednich celów tych działań może być zmuszenie Moskwy do ograniczenia obecności wojskowej na Krymie, co osłabiłoby rosyjskie zaplecze logistyczne i możliwości prowadzenia operacji wojskowych.
Najważniejsze informacje
- Według "The Wall Street" Journal celem Ukrainy jest osłabienie rosyjskich sił poprzez uderzenia w zaplecze: łączność, punkty dowodzenia i magazyny.
- Ukraińskie ataki obejmują też infrastrukturę kluczową dla rosyjskiej logistyki na Krymie, w tym drogi, kolej i obiekty w rejonie Cieśniny Kerczeńskiej.
- Ministerstwo obrony Ukrainy i Sztab Generalny mają przeznaczyć ponad 111 mln dolarów na zakupy środków uderzeniowych średniego zasięgu.
Władimir Putin przekonuje, że rosyjskich postępów na froncie nie da się zatrzymać, a Ukraina nie ma szans wygrać wojny na wyniszczenie. Najnowsze działania Kijowa pokazują jednak inny obraz. Jak zauważa "The Wall Street Journal", ukraińskie drony uderzeniowe średniego zasięgu stały się jednym z najważniejszych narzędzi walki z rosyjską armią.
Zdaniem Phillipsa O'Briena, profesora studiów strategicznych z Uniwersytetu St Andrews, celem Ukrainy jest uderzenie w rosyjskie zaplecze wojskowe.
Bezzałogowce atakują m.in. stanowiska dowodzenia, magazyny amunicji i paliwa, centra kontroli dronów, linie łączności oraz węzły logistyczne. Chodzi o zakłócenie dostaw i utrudnienie Rosjanom prowadzenia działań na froncie.
Czarny dym nad Śląskiem. Pożar w Chorzowie. Widać aż z Katowic
Równolegle Ukraina nasila ataki dalekiego zasięgu na cele wojskowe i energetyczne w głębi Rosji, co ma zmuszać Kreml do trudnych decyzji w sprawie rozmieszczenia obrony przeciwlotniczej - czytamy w "The Wall Street Journal".
Krym jako cel pośredni
Ukraina nie rezygnuje z planów odzyskania wszystkich okupowanych terytoriów, w tym Krymu. Po drodze może jednak dążyć do jego demilitaryzacji, czyli ograniczenia rosyjskiej obecności wojskowej na półwyspie. To ważny cel, ponieważ Rosja wykorzystuje Krym do ataków powietrznych, szkolenia żołnierzy i zaopatrywania wojsk walczących na froncie.
Jak opisuje "The Wall Street Journal", ukraińskie siły w ostatnich miesiącach atakowały autostrady, linie kolejowe i mosty kluczowe dla rosyjskiej logistyki na Krymie. Celem były także obiekty energetyczne, infrastruktura transportowa oraz systemy obrony przeciwlotniczej w pobliżu Cieśniny Kerczeńskiej. Regularne uderzenia na Flotę Czarnomorską miały już zmusić Rosję do wycofania większości okrętów z Krymu.
Według dziennika realizację tej strategii przez długi czas ograniczały problemy finansowe i pilniejsze potrzeby armii. Ukraina musiała przede wszystkim inwestować w drony dla wojsk na froncie oraz obronę przeciwlotniczą. Sytuację miało ułatwić także złagodzenie przez Europę części ograniczeń dotyczących wykorzystania środków przeznaczonych na wsparcie ukraińskiej armii.
Ukraińskie Ministerstwo Obrony i Sztab Generalny przeznaczyły na zakup systemów średniego zasięgu ponad 111 mln dolarów.