Uwodził kobiety. Mówił, że był komandosem. Ciąg dalszy sprawy oszusta
Prokuratura zarzuca Markowi F. oszustwa na kwotę przekraczającą 100 tys. zł. Mężczyzna miał uwodzić kobiety, podając się za biznesmena i byłego komandosa. Sprawa od kilku miesięcy stoi jednak w miejscu. Wszystko przez zwolnienia lekarskie, które mężczyzna dostarcza prokuraturze i sądowi.
Sprawę Marka F. przedstawili dziennikarze "Uwaga!" TVN. Mężczyzna od kilku lat ma uwodzić, a następnie oszukiwać kobiety na duże sumy pieniężne. W trakcie rozmów z ofiarami twierdził, że jest biznesmenem (deweloperem lub handlarzem bursztynu), byłym komandosem, porucznikiem ABW i agentem innych służb.
F. miał zachęcać kobiety do zainwestowania w jego biznes. Ofiary wpłacały mu duże sumy pieniędzy, przekraczające kilkadziesiąt tysięcy złotych. F. obiecywał, że odda pieniądze, ale ostatecznie znikał.
Marka poznałam, będąc w Trójmieście. Zaczepił mnie na ulicy. Poprosił mnie o numer telefonu. Po trzech tygodniach zaczął mówić, że od lat zajmuje się pośredniczeniem w handlu złotem. I w momencie, kiedy zainwestuję w to pieniądze, to mogę nawet drugie tyle zarobić. Łącznie straciłam ponad 150 tysięcy - powiedziała "Uwadze!" TVN jedna z ofiar.
Nad oszustem wisi kilka postępowań sądowych (m.in. w Sądzie Okręgowym w Łodzi i we Włocławku) i prokuratorskich. Za wyłudzenia Sąd Rejonowy w Sopocie skazał go na rok pozbawienia wolności. Marek F. przedstawia jednak zwolnienia lekarskie, przez co cały czas przeciąga postępowania. Nie odbył też zasądzonej kary więzienia.
Dziennikarze "Uwagi!" TVN podają, że F. nadal uwodzi kobiety i próbuje namawiać je na swoje "inwestycje".
Poznaliśmy się w sklepie, pan mnie zaczepił, próbował zrobić dobre wrażenie. Powiedział, że jest deweloperem z Sopotu. Mówił, że jest byłym komandosem. Wysyłał mi SMS-y ze zdjęciami. Widoczna była tam bardzo duża ilość gotówki albo sztabki złota. W końcu zaproponował, że pomoże odzyskać mi alimenty od mojego byłego męża za 20 tysięcy złotych. Stwierdził, że ma jakichś ludzi, którzy działają na pograniczu prawa - mówi jedna z kobiet, którą F. próbował oszukać już po wyroku sądu w Sopocie.
W rozmowie z "Uwagą!" TVN przedstawiciciele prokuratury w Łodzi wskazują, że część zwolnień lekarskich mężczyzny ma charakter ciągły, a niektóre pochodzą od "różnych specjalistów". Po interwencji dziennikarzy, Prokuratura Okręgowa w Łodzi połączyła sprawy Marka F. toczące się w trzynastu prokuraturach regionu łódzkiego. Śledczy uzyskali także opinię lekarską dot. stanu zdrowia Marka F. Wynika z niej, że mężczyzna będzie mógł stawiać się na przesłuchania.