W Niemczech zebrał się gigantyczny tłum. Mocne słowa o Polsce

Ulicami Berlina przeszedł marsz z okazji Christopher Street Day, upamiętniającego zamieszki w Stonewall z 1969 roku. Uczestnicy wydarzenia opowiadali się za ochroną praw osób LGBT. Wymierzyli również mocny cios w zachowanie polskiego i węgierskiego rządu.

lgbt niemcyW trakcie berlińskiego marszu jednym z gorąco dyskutowanych tematów była sytuacja mniejszości seksualnych w Polsce i na Węgrzech
Źródło zdjęć: © PAP

W berlińskim Christopher Street Day wzięło udział w zależności od szacunków od 65 do 80 tys. osób. Liczba uczestników aż trzy, a nawet czterokrotnie przewyższyła szacunki ekspertów. Była to największa taka demonstracja w stolicy Niemiec od czasu wybuchu pandemii COVID-19.

Christopher Street Day w Berlinie. Mocne słowa pod adresem polskiego rządu

Marsz z okazji Christopher Street Day rozpoczął się od wezwania do Klausa Lederera, senatora i członka Bundesratu. Uczestnicy zaapelowali do Lederera, aby uczynił stolicę Niemiec "strefą wolności dla osób queer". Było to odniesienie do uchwalonych w niektórych częściach Polski "stref wolnych od LGBT".

Klaus Lederer również poruszył temat sytuacji mniejszości seksualnych w Polsce i na Węgrzech. Niemiecki senator wyraził zaniepokojenie działaniami rządów obu państw, szczególnie w dobie pandemii, gdy byli oni zmuszeni przebywać w domu z homofobicznymi bliskimi.

[Sytuacja w Polsce i na Węgrzech] przyprawia mnie o dreszcze. Jest jeszcze wiele do zrobienia – podkreślał Klaus Lederer.

Zobacz też: Viggo Mortensen: "Strefy wolne od LGBT? To absurdalne, niebezpieczne i tragiczne"

Zaniepokojenie z powodu rosnącej homofobii wyraził również Michael Mueller. Burmistrz Berlina zaapelował o połączenie sił i wspólne przeciwstawienie się przejawom dyskryminacji przedstawicieli mniejszości seksualnych.

Źródło artykułu: o2pl
Wybrane dla Ciebie