Wiadomo, kto pociągał za sznurki. Niebezpiecznie grają z Rosją

Po Ukrainie Europa może za chwilę mieć kolejne kłopoty. Na Bałkanach znowu jest niespokojnie. W Kosowie doszło do starć mieszkańców z siłami bezpieczeństwa. - Zamieszki nie były całkowicie spontaniczne - sugeruje płk Michał Stachyra, były funkcjonariusz Straży Granicznej i funkcjonariusz EULEX.

 Niespokojnie w Kosowie. Żołnierze KFOR zaatakowani
Źródło zdjęć: © PAP
Łukasz Maziewski

Sytuacja Kosowa od lat pozostaje nieuregulowana i niestabilna. Ten niewielki region, który w 2008 r. ogłosił jednostronnie niepodległość od Serbii, wciąż jest areną niepokojów. Tym razem jednak, podczas zamieszek mieszkańcy zwrócili się przeciwko żołnierzom KFOR.

Podczas starć rannych zostało aż 25 żołnierzy KFOR. To skrót od Kosovo Force. Są to siły pokojowe NATO, rozmieszczone w Kosowie od 1999 r., mające zapewniać stabilność i chronić zwaśnione mniejszości: Serbów i Albańczyków przed sobą nawzajem.

"Gotowi na każdy scenariusz"

Do zamieszek znowu jednak doszło. Obyło się bez ofiar śmiertelnych, ale sytuacja wciąż jest napięta. Serbia utrzymuje swoje jednostki wojskowe na granicy ze zbuntowaną prowincją w stanie podniesionej gotowości. Serbski minister spraw zagranicznych Ivica Dacić zapowiedział, że jego kraj "nie przygotowuje się do interwencji w Kosowie, ale są gotowi na każdy scenariusz".

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Polski Kontyngent Wojskowy KFOR w Kosowie

Co więc wydarzyło się w Kosowie? O wyjaśnienie poprosiliśmy byłego funkcjonariusza Straży Granicznej i funkcjonariusza EULEX (policyjnej misji Unii Europejskiej na terenie Kosowa) płk Michała Stachyrę. Na misji w Kosowie spędził rok, doskonale zna tamtejsze skomplikowane relacje.

Prowokacja Belgradu?

Jak tłumaczy płk Stachyra, jako pretekst wykorzystano wygrane wybory do władz lokalnych przez nowego burmistrza, z pochodzenia Albańczyka. W gminach Zubin Potok, Zvecan i Leposavić postawiono barykady.

Doszło do starć Serbów z kosowską policją, próbującą umożliwić burmistrzowi objęcie urzędu. Rannych zostało pięciu policjantów. Belgrad wysłał na granicę siły zbrojne. Sytuacja od tego momentu jest coraz bardziej napięta - rozpoczyna oficer.

Płk Stachyra sugeruje, że zamieszki nie były całkowicie spontanicznie. W rozmowie z o2.pl mówi, iż w trakcie zamieszek zaobserwowano przybyłych do Północnego Kosowa funkcjonariuszy ministerstwa spraw wewnętrznych Serbii, którzy - wmieszani w tłum protestujących - koordynowali działania protestujących.

Aktywnie brali udział w walkach ulicznych i podburzali tłum. Jednoznacznie wskazuje to na przemyślane działania Belgradu.

Nie zapomnieć o Ukrainie

Stachyra przypomina jednak o innej ważnej kwestii: że tego rodzaju działania są bardzo na rękę Moskwie. Oficer mówi wprost, że destabilizacja Kosowa - ale również Czarnogóry oraz Bośni i Hercegowiny - leży w interesie Moskwy.

Oficer przypomina nieudany zamach stanu w Czarnogórze przygotowany przez rosyjski wywiad wojskowy GRU w 2016 r. Niepowodzenie nie spowodowało wycofania się służb rosyjskich z tego rejonu.

Jeżeli FSB doprowadzi do zaangażowania sił NATO na Bałkanach, oznaczać to będzie konieczność skierowania tam określonej ilości sił i wyposażenia bojowego, które mogłoby być skierowane do pomocy Ukrainie. Patrząc na Kosowo, nie można tracić z oczu działań Rosji w Republice Serbskiej w BiH - mówi dalej pułkownik.
Siły KFOR w Kosowie
Siły KFOR w Kosowie © NATO

Serbia - rosyjski "lotniskowiec" na Bałkanach

Warto w tym momencie przypomnieć, że za próbę przewrotu w Czarnogórze w 2016 r., odpowiadać mieli obywatele Serbii. Podburzani i sterowani, co artykułowały głośno władze kraju, przez Rosję. 15 października 2016 r. czarnogórska policja i służby specjalne zatrzymały 20 osób. Była to noc poprzedzająca wybory parlamentarne w tym kraju.

Śledczy zarzucali, że Serbowie, we współpracy z prorosyjską częścią opozycji czarnogórskiej, planowali doprowadzić do rozruchów na ulicach Podgoricy i przejąć władzę w państwie. To z kolei mogłoby poskutkować zmianą w polityce: cofnięciem starań kraju o przyjęcie do NATO i wycofanie poparcia dla uznania niepodległości Kosowa.

Jednym z organizatorów zamach miał być Eduard Szyszmakow vel Szyrokow. Ten zidentyfikowany jako oficer GRU Rosjanin, były zastępca attache obrony, został dwa lata wcześniej wyrzucony z Polski pod zarzutem szpiegostwa.

Niebezpieczna gra prezydenta

Wróćmy jednak do sprawy Kosowa. Płk Stachyra uważa, że prezydent tego kraju, Aleksandar Vucić, prowadzi bardzo niebezpieczną grę. Jego działania przypominają postępowanie prezydenta Białorusi Aleksandra Łukaszenki.

Jak wskazuje oficer, Vucić z jednej strony wysyła sygnały EU i NATO, takie jak penalizacja służby Serbów po stronie rosyjskiej w Ukrainie, odmowa wysłania uzbrojenia Rosji, niepotwierdzone, tajne dostawy amunicji na Ukrainę.

A z drugiej - działanie na rękę Putinowi poprzez eskalowanie negatywnych wydarzeń w regionie i akceptowanie współpracy z rosyjskimi służbami w tym zakresie - mówi oficer.

Zubin Potok po raz drugi

Nawet jeśli Serbia nie ruszy na Kosowo z interwencją wojskową, to z dużą pewnością można powiedzieć, że będzie próbowała działań destabilizujących ten kraj. A Bałkany to miękkie podbrzusze Europy. Przez waśnie na tle etnicznym i religijnym łatwo wywołać tam konflikt. Taki, który - jak już wyżej opisano - mógłby odciągnąć uwagę NATO od Ukrainy.

A to byłoby dla naszego wschodniego sąsiada bardzo złe rozwiązanie. Nie bez powodu zapewne, na serbskich pojazdach policyjnych i wojskowych ktoś namalował literę Z - symbol rosyjskiej agresji na Ukrainę.

To zresztą nie pierwszy w ciągu ostatnich kilku miesięcy incydent w Kosowie. Napięcie wzrosło też, kiedy w ostatnich dniach grudnia ostrzelany został patrol sił KFOR. Co ciekawe, strzały padły w okolicy miejscowości Zubin Potok - tej samej, w której doszło do rozruchów na początku obecnego tygodnia.

Źródło artykułu: o2pl
Wybrane dla Ciebie
Wyniki Lotto 09.04.2026 – losowania Lotto, Lotto Plus, Multi Multi, Ekstra Pensja, Ekstra Premia, Mini Lotto, Kaskada
Wyniki Lotto 09.04.2026 – losowania Lotto, Lotto Plus, Multi Multi, Ekstra Pensja, Ekstra Premia, Mini Lotto, Kaskada
Urocza kartka dla kuriera. "Nic więcej nie potrzebuję w tej pracy"
Urocza kartka dla kuriera. "Nic więcej nie potrzebuję w tej pracy"
Tego saperzy się nie spodziewali. Znalezisko sprzed ponad 80 lat na budowie S8
Tego saperzy się nie spodziewali. Znalezisko sprzed ponad 80 lat na budowie S8
91-latek sprzedaje jabłka pod Kauflandem. "Jak sam mówi, pomaga córce"
91-latek sprzedaje jabłka pod Kauflandem. "Jak sam mówi, pomaga córce"
Skontrolowali herbaty. Nieprawidłowości w 33 proc. przypadków
Skontrolowali herbaty. Nieprawidłowości w 33 proc. przypadków
Wyrzuć do kosza. Wykryto niebezpieczne substancje w łyżce kuchennej z Chin
Wyrzuć do kosza. Wykryto niebezpieczne substancje w łyżce kuchennej z Chin
Wybory na Węgrzech. Kto oprócz Orbana i Magyara ma szansę na wejście do parlamentu?
Wybory na Węgrzech. Kto oprócz Orbana i Magyara ma szansę na wejście do parlamentu?
Chłopcy nagrani w parku. "Nikt nie zareagował". Zwierzę nie przeżyło
Chłopcy nagrani w parku. "Nikt nie zareagował". Zwierzę nie przeżyło
Zaginęła 14-letnia Wiktoria. Policja apeluje o pomoc
Zaginęła 14-letnia Wiktoria. Policja apeluje o pomoc
Matka Orbána przemówiła. "Mogę się tylko martwić"
Matka Orbána przemówiła. "Mogę się tylko martwić"
Wars nie oddaje kaucji za butelki. Jest komentarz spółki
Wars nie oddaje kaucji za butelki. Jest komentarz spółki
Próbował zgwałcić 13-latkę. 21-latek z Rabki usłyszał wyrok
Próbował zgwałcić 13-latkę. 21-latek z Rabki usłyszał wyrok