Wywiozą ciało Bartka z Polski? Pojawiły się nowe fakty

1236

Wciąż nie ustalono przyczyny śmierci Bartka S., który zmarł podczas interwencji policji w Lubinie. Pełnomocnik rodziny 34-latka informuje, że ciało mężczyzny zostanie wywiezione z Polski, tak, by zostało przebadane przez niezależnych lekarzy. "Mamy ograniczone zaufanie do części krajowych instytucji" - tłumaczy dr Wojciech Kasprzak, pełnomocnik rodziny 34-latka w rozmowie z "Super Expressem".

Wywiozą ciało Bartka z Polski? Pojawiły się nowe fakty
Interwencja policjantów w Lubinie. (YouTube)

Interwencja policji wobec Bartka S. na ul. Traugutta w Lubienie miała tragiczny finał. 34-letni mężczyzna zmarł. Mimo sekcji zwłok śledczy wciąż nie ustalili, co było przyczyną zgonu. Rodzice Bartka chcą to ustalić, dlatego prawdopodobnie w najbliższym czasie odbędzie się druga sekcja zwłok - tym razem jednak poza granicami Polski.

Chcemy, aby ciało zbadali zagraniczni lekarze, z jednego z krajów UE. Po śmierci Bartka w śledztwie dzieją się różne rzeczy, nie mamy zaufania do polskich instytucji - mówi mec. Wojciech Kasprzak, cyt. przez "Super Express".

Rodzina zmarłego 34-latka twierdzi, że policjanci, którzy brali udział w interwencji, byli bardzo brutalni wobec Bartka. W ubiegłym tygodniu adwokat rodziny udostępnił zdjęcia mężczyzny z kostnicy. Pełnomocnik przekonuje, że 34-latek był bity przed śmiercią, stąd rany na ciele mężczyzny. "Musimy mieć pewność co do przyczyny zgonu" - podkreśla adwokat rodziny.

Wojciech Kasprzak kilka dni temu dostał informacje, że Bartek zmarł na skutek uduszenia, po tym, jak zmiażdżono mu krtań. Prokuratura zaprzeczyła tym doniesieniom.

W ubiegłym tygodniu decyzją zastępcy Prokuratora Generalnego śledztwo w śmierci 34-latka wszczęte w Lubinie przejęła prokuratura z Łodzi, by uniknąć zarzutów o matactwo.

Pełnomocnik rodziny chce dowiedzieć się, co dokładnie wydarzyło się podczas interwencji wobec Bartak S. na ul. Traugutta.

Musimy wiedzieć, czy policjanci korzystali z gazu czy paralizatora. Wystąpiłem już o udzielenie informacji, czy takie przedmioty zostały pobrane przez funkcjonariuszy. W pewnym momencie nagrania widać, że jeden z policjantów robi coś przy twarzy Bartka. Co? Musimy to wyjaśnić - mówi pełnomocnik rodziny w rozmowie z "Super Expressem".

Jak się okazuje, jeden z funkcjonariuszy, który brał udział w interwencji na ul. Traugutta, ma bardzo krótki staż pracy w policji. Jak informuje "SE", policjant służbę swoją rozpoczął w grudniu ubiegłego roku.

Zobacz także: Panika na lotnisku w Kabulu. Tłumy próbują uciec ze stolicy Afganistanu
Autor: ESO
Oceń jakość naszego artykułu:

Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Zobacz także:
Oferty dla Ciebie
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić