aktualizacja 

Z płyt OSB. Ukraińcy pokazali bunkier Grupy Wagnera

Ukraińskie wojsko przejęło w okolicach Bachmutu umocnienia wykonane przez bojowników Grupy Wagnera. Bunkier i zarazem umocniony okop wygląda imponująco i jest wykonany nad wyraz solidnie. To może tłumaczyć, dlaczego ukraińska ofensywa idzie tak wolno i nie odnotowała przełomu.

Z płyt OSB. Ukraińcy pokazali bunkier Grupy Wagnera
Bunkier Grupy Wagnera odkryty pod Bachmutem robi wielkie wrażenie (Twitter, @DominikSerwacki)

Linie obronne Rosjan w Ukrainie są naprawdę bardzo solidne. Agresor miał niemal rok, by przygotować się do obrony pozycji w Donbasie, Ługańsku oraz okolicach Krymu. Siły Zbrojne Ukrainy prą przed siebie, ale nie ma przełomu w walkach, a Rosjanie bronią się zaciekle. I choć tempo działań wojennych przygasło, na froncie nadal się dzieje.

Ukraińcy pokazali właśnie przejęty od najemników z Grupy Wagnera bunkier w okolicach Bachmutu. Ten wykonano w ramach całego systemu umocnień i był schronieniem dla najemników w trakcie zażartych walk o miasto od końca 2022 roku do wiosny obecnego. Wagnerowcy w maju odtrąbili sukces, ale dziś Bachmut znów jest w rękach Ukraińców.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Zobacz także: Planowano zamach. "Bedą starać się wyeliminować Zełenskiego"

Uwagę zwraca to, a jaką starannością i dokładnością wykonano bunkier. Ściany wzmocniono drewnianymi drągami, a także płytami OSB. Jest prąd i jest sucho, bo podłogę utwardzono. Są prycze, drabinki i półki na rzeczy osobiste. Ba, znalazł się nawet lep ma muchy, by nie przeszkadzały żołnierzom. To robi naprawdę duże wrażenie.

Rosyjscy najemnicy to jednak fachowcy i o typowej dla armii Władimira Putina prowizorce nie ma tu mowy. Panuje również nieoczekiwany porządek, co świadczy jak najlepiej o oddziale Jewgienija Prigożyna. PMC Wagner walczył w Bachmucie z sukcesami, choć stracił bardzo dużo żołnierzy i musiał się wycofać.

W Ukrainie szybko stało się jasne, że dowódcy i sam Jewgienij Prigożyn nie liczą się z życiem bojowników i mają ich za nic. Sławę zyskała taktyka "burzy mięsa", o której opowiadali schwytani przez SZU najemnicy Grupy Wagnera. Przez takie działania Ukraińcy musieli się cofać i sami ponieśli duże straty. Na czym polegała?

Trwa ładowanie wpisu:twitter

Żołnierzy śle się do walki, by osłabiali siły ukraińskie. Część zgrupowania zostaje zniszczona, inni ludzie są ranni, ale szturm trwa. Do boju posyłana jest kolejna z burz, aż do skutku i wygranej. Ten, kto się cofnie, może zostać zabity przez dowódcę, który stoi za jego plecami. To z kolei nazwano "zerowaniem", które było obowiązkiem oficerów.

Żołnierze szybko zorientowali się, że zewsząd czeka ich w szeregach wagnerowców śmierć. I że nic nie znaczą dla szefów. "Słyszeliśmy to w kółko" - przyznał jeden z nich. Dopiero bunt i marsz na Moskwę oznaczał całkowite wycofanie z frontu Grupy Wagnera. Jewgienij Prigożyn popadł w niełaskę, ale nadal trzyma twardą ręką swój oddział.

Ale odgraża się, że wróci do walki ze swoimi ludźmi. I jeśli tak się faktycznie stanie, to będzie zła wiadomość dla obrońców Ukrainy. To jest pewne.

Autor: KGŁ
Oceń jakość naszego artykułu:

Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Zobacz także:
Oferty dla Ciebie
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić