Zapytała burmistrza Nowego Jorku o Polonię. Co za słowa. Jest nagranie
Redaktor naczelna Radia RAMPA zapytała burmistrza Nowego Jorku, co sądzi o Polonii w mieście. Zohran Mamdani nie szczędził pochlebnych słów. - Mam ogromny szacunek dla Polonii nowojorskiej, która uczyniła tę dzielnicę tym, czym ona dziś jest - mówi w kontekście dzielnicy Greenpoint, nazywanej "małą Polską".
Monika Admski, redaktor naczelna Radia RAMPA, zadała pytanie nowemu burmistrzowi Nowego Jorku, Zohranowi Mamadaniemu. Zapytała o jego współpracę i relacje z Polonią amerykańską. Nowo zaprzysiężony burmistrz niezwykle ciepło wypowiedział się o Polakach mieszkających w dzielnicy Greenpoint, którą określa się mianem "małej Polski". Jak podaje Radio RAMPA, wypowiedź miała miejsce przy okazji spotkania dotyczącego przebudowy McGuinness Blvd. w tejże dzielnicy.
Mam ogromny szacunek dla Polonii nowojorskiej, która uczyniła tę dzielnicę tym, czym ona dziś jest. Mam również wielki szacunek dla faktu, że [Polonia] dokonała tego w trudnych warunkach, przez wiele lat. A jednak to, co widzimy dzisiaj, to tętniąca życiem, kwitnąca, piękna dzielnica, która jednocześnie staje się zbyt droga dla wielu osób mieszkających tu od dekad - przekazał burmistrz Nowego Jorku.
Sylwester w Chełmie. Tak wygląda scena. Kosztowała podatników 2 mln
Mamadani wspominał również o rozmowie z deputowaną Zgromadzenia Stanu Nowy Jork, Emily Gallagher, która opowiadała mu "o trudnej sytuacji swoich polskich wyborców", najemców i przedsiębiorców, którzy są "wypychani z miasta".
Chcemy mieć pewność, że nie będziemy pamiętać o Polonii nowojorskiej jedynie poprzez nazwy parków, ulic czy instytucji, które znamy w tej okolicy, lecz poprzez żywą, dynamiczną społeczność, która będzie mogła sobie pozwolić na pozostanie tutaj. I to właśnie będzie w centrum naszych działań, aby uczynić najdroższe miasto w Stanach Zjednoczonych Ameryki bardziej przystępnym do życia - zapowiedział Mamadani.
"Mała Polska" w Nowym Jorku
Greenpoint w Nowym Jorku jest nazywany "małą Polską" ze względu na duże skupisko Polonii, które zamieszkuje dzielnicę od lat. Jest ona najbardziej wysuniętą na północ częścią Brooklynu. Niegdyś Greenpoint był dzielnicą typowo robotniczą, dlatego przyciągał wielu imigrantów, w tym także z Polski. Część z nich została na stałe i osiedliła się w tym miejscu. Jak podaje Onet w jednej z relacji z Greenpointu, był nawet czas, gdy Polacy stanowili tam większość - mowa o latach 50. XX wieku oraz okresie stanu wojennego. Obecność naszych rodaków widać na każdym kroku - są polskie sklepy, banki, restauracje, księgarnie i instytucje.
Teraz jednak dzielnica przechodzi spore zmiany. Członkowie Polonii przenoszą się do innych części miasta, lub nawet kraju, ze względu na wysokie koszty życia. Do Greenpointu przyjeżdża coraz więcej osób z Dalekiego Wschodu bądź Meksyku. Dzielnica traci nieco swój "polski" charakter. Czas pokaże, czy Zohran Mamadami pomoże w utrzymaniu statusu Greenpointu jako "małej Polski". Burmistrz Nowego Jorku tak naprawdę dopiero rozpoczął swoją pracę - został zaprzysiężony w nocy z 31 grudnia na 1 stycznia.