aktualizacja 

Żony rosyjskich żołnierzy: "Marzył o bohaterskich wyczynach. Jestem dumna"

To już prawie dwa lata od rozpoczęcia pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę. Na rozkaz Putina setki tysięcy żołnierzy rozpoczęło walki na froncie. Mieszkająca w Moskwie Polka porozmawiała z żonami mężczyzn dla redakcji Onetu. Co myślą i mówią kobiety?

Żony rosyjskich żołnierzy: "Marzył o bohaterskich wyczynach. Jestem dumna"
Żony rosyjskich są dumne ze swoich mężów (Telegram)

Rosyjscy żołnierze walczący na froncie podają różne motywacje dla swojego czynu. Część powołano w przymusowej mobilizacji, inni zgłosili się sami. Niektórzy swoje powody wstąpienia do armii uzasadniają względami finansowymi.

W sumie, jak szacują rosyjskie media, zwykły żołnierz może zarobić, wraz z dodatkami, średnio ok. 128 tys. rubli miesięcznie (ok. 5,6 tys. zł), a porucznik — 216 tys. rubli (ok. 9,5 tys. zł). Rodziny poległych rosyjskich żołnierzy w sumie będą mogły liczyć na ponad 12 mln rubli odszkodowania (ok. 529 tys. zł) - czytamy w Onecie.

Zgonie z aktualnymi danymi, na froncie walczy obecnie prawie pół miliona żołnierzy.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Zobacz także: Upada podpora systemu Putina. "Możliwości się wyczerpują"

Żony rosyjskich żołnierzy w szokujących wyznaniach

Część żon rosyjskich żołnierzy w ostatnim czasie protestuje przeciwko inwazji Rosji na Ukrainę i przymusowym mobilizacjom ich mężów. Jednak znaczna część popiera agresję Putina i wywołaną przez niego wojnę.

Rozmowy z żonami rosyjskich żołnierzy przeprowadzone przez Polkę mieszkającą w Moskwie dla redakcji Onetu są szokujące. Niektóre kobiety nie dość, że wcale nie sprzeciwiają się rosyjskiej agresji, to jeszcze podają nieprawdopodobne argumenty za dołączeniem swoich partnerów do armii i tym samym napaści na Ukrainę.

- Kiedy zaczęła się mobilizacja, mąż powiedział, że chce pojechać do Ukrainy. Nie sprzeciwiałam się temu. Jeśli on potrzebuje "adrenaliny", niech lepiej zostanie żołnierzem, a nie ogląda się za kobietami. Przez długie miesiące nie widywaliśmy się i ja zauważyłam, że tęsknię za mężem. A on pisał, że tęskni za mną. Czułam się jak młodziutka dziewczyna, której chłopak został po maturze powołany do wojska. Kiedy mąż wreszcie udał się na urlop i przyjechał do domu, byłam szczęśliwa. Nie kłóciliśmy się, nie nudziliśmy się, a cieszyliśmy się każdą chwilą, którą spędziliśmy razem. Teraz mąż znów jest w wojsku, a ja nie mogę się go doczekać - powiedziała Anna w rozmowie z Polką mieszkającą w Moskwie dla redakcji Onetu.

Kobiety będące pod wpływem rosyjskiej propagandy wskazują też na względy materialne i cieszą się, że ich mężowie dobrze teraz zarabiają oraz że ich rodziny stać na edukację dzieci.

- Denerwują mnie te "idiotki", które piszą, że "powinnam się wstydzić, bo mój mąż walczy w Ukrainie". Przecież on nieźle zarabia, dlatego już muszę nie patrzeć na ceny w sklepach. A nasza córka została studentką bez egzaminów wstępnych. Boże, dopiero teraz zaczęliśmy "żyć dobrze" - wyznała kolejna z kobiet, Alina.

Część kobiet nie kryje dumy ze swoich mężów i wspiera partnerów w dokonanych wyborach.

- Mój mąż jest ochotnikiem — powiedział, że "w takich czasach nie może siedzieć w domu". Zawsze marzył o bohaterskich wyczynach. Z jednej strony, jestem dumna z niego, bo naprawdę uważam go za bohatera. Z drugiej strony, on jest w Ukrainie, a ja tu borykam się z wieloma problemami - powiedziała z kolei Natalia.

Kobiety zdają się nie rozumieć, co robią ich mężowie i jakie ma to konsekwencje. Nie przemawia do nich tłumaczenie i wyjaśnianie. - Kiedy próbowałam wytłumaczyć, że teraz, w tej samej chwili, kiedy trwa nasza rozmowa, ich małżonkowie kogoś zabijają, widziałam zaskoczone oczy i wzruszenie ramionami - podsumowała dla Onetu mieszkająca w Moskwie Polka.

Autor: PAA
Oceń jakość naszego artykułu:

Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Zobacz także:
Oferty dla Ciebie
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić