Zostali wezwani do rannego psa. Tak się tłumaczył właściciel
Praca policjantów potrafi zaskakiwać, bo nie każda interwencja dotyczy pościgów czy awantur. Czasem mundurowi są wzywani do spraw, w których potrzebna jest rozmowa, spokój i reakcja w obronie słabszych. Służba w policji to nie tylko reagowanie na przestępstwa i niebezpieczne sytuacje, ale także interwencje, które dotyczą codziennych problemów mieszkańców.
Funkcjonariusze często muszą odnaleźć się w sprawach związanych z opieką nad zwierzętami, gdzie liczy się nie tylko znajomość przepisów, ale również wyczucie, stanowczość i umiejętność spokojnej rozmowy. Tym razem policjanci z Jeleniej Góry zostali wezwani na interwencję do mężczyzny, który twierdził, że jego pies sam się okalecza.
Ten pies ma ranę na głowie - powiedziała policjantka.
Ale proszę panią, on nie ode mnie ma, tylko jak przechodzi tam - bronił się mężczyzna.
Dobra, ale chyba powinien go zobaczyć weterynarz? - uznała policjantka.
Zagoi mu się chyba - stwierdził właściciel.
Jak dalej przebiegała interwencja i co stało się z psem? Zobacz fragment serialu dokumentalnego "Policjanci z sąsiedztwa". Całość można oglądać w Telewizji WP.