Żyła w izolacji przez około 30 lat. Dramat pani Magdaleny w Krakowie

W jednym z bloków na obrzeżach Krakowa pracownicy MOPS i policja odnaleźli 50-letnią Magdalenę K., która przez około 30 lat miała żyć w izolacji w mieszkaniu rodziców. Kobieta trafiła do szpitala i przeszła pilną operację, a prokuratura prowadzi postępowanie. Sprawą zajęła się TVN Uwaga.

.Żyła w izolacji przez około 30 lat. Dramat Magdaleny w Krakowie
Źródło zdjęć: © Facebook, Getty Images | TVN Uwaga
Jakub Artych

Najważniejsze informacje

  • W mieszkaniu na krakowskim osiedlu służby znalazły 50-letnią Magdalenę K. zamkniętą w pokoju.
  • Kobietę przewieziono do szpitala, gdzie przeszła pilną operację brzucha.
  • Policja i prokuratura prowadzą czynności w kierunku podejrzenia znęcania się nad osobą nieporadną.

Sprawa wyszła na jaw po sygnałach od sąsiadów i interwencji służb. W mieszkaniu na trzecim piętrze, w pokoju zamkniętym na klucz, przebywała 50-letnia kobieta - córka Krystyny i Kazimierza K. - Magdalena K.

Dziennikarze programu Uwaga rozmawiali z sąsiadami rodziny. Ci przyznali, że Magdę widywali przed laty coraz rzadziej, aż w końcu przestała pojawiać się w ogóle. - Coraz mniej było ją widać. Przysiadywała na balkonie i skubała sobie włosy z głowy, wkładając je do ust - cytuje jednego z sąsiadów Uwaga. Dlaczego nikt nie zareagował na zniknięcie dziewczyny? - Myśleliśmy, że ona jest w jakimś ośrodku - twierdzi jedna z sąsiadek. Ponadto w stosunku do rodziny K. pojawiły się określenia "spokojna" i "normalna".

Promy na Odrze stanęły. Pokazano wymowne nagranie

Wszystko zmieniło się kilka tygodni temu mieszkańcy zaczęli znajdować na balkonach zmięte kartki i tacki ze styropianu z prośbami o pomoc. Jedna z sąsiadek w Wielkanoc natrafiła na wiadomość: "Ratunku, policja, córka". Zgłoszenia na numer alarmowy początkowo nie przyniosły przełomu.

Według relacji sąsiadów, policjanci pojawili się w mieszkaniu po jednym z telefonów, ale po krótkiej wizycie zakończyli interwencję.

75-letnia kobieta powiedziała, że to ona jest autorką karteczek. Nie umiała wyjaśnić, dlaczego to zrobiła. Nie było podstaw ku temu, by prowadzić dalsze czynności - stwierdził w programie kom. Piotr Szpiech z Komendy Miejskiej Policji w Krakowie.

Przełom w sprawie nastąpił, gdy w nocy Krystyna K. zapukała do sąsiadów i poprosiła ich o pomoc dla swojej córki. Kobieta nie chciała, aby o całej sytuacji dowiedział się jej mąż. Sąsiedzi zaczęli podejrzewać, że Magda może przebywać w mieszkaniu rodziców. Po kolejnym zgłoszeniu na miejsce przyjechali pracownicy MOPS oraz policja.

Podczas kontroli mieszkania w Krakowie pracownicy MOPS zauważyli pokój zamknięty na klucz. Kazimierz K. początkowo twierdził, że nikogo tam nie ma, jednak ostatecznie otworzył drzwi. W środku znajdowała się 50-letnia kobieta - córka starszego małżeństwa.

TVN Uwaga zwraca uwagę na podobieństwa do głośnej sprawy Mirelli ze Świętochłowic, podkreślając jednocześnie różnice w zachowaniu rodziców po ujawnieniu sytuacji.

Podobieństw ze sprawą Mirelli ze Świętochłowic jest aż nadto. Magdalena K. z Krakowa również spędziła kilkadziesiąt lat w izolacji w czterech ścianach blokowego mieszkania, odcięta od pracy i chociażby opieki medycznej. Z drugiej strony, kiedy sprawa wyszła na jaw, rodzice Magdaleny zachowują się zgoła odmiennie od rodziców Mirelli. Ci ostatni szli w zaparte, a nawet uciekali się do przemocy wobec wciąż zamkniętej w mieszkaniu córki. Rodzice Magdaleny w rozmowie ze mną otwarcie przyznają, że nie poradzili sobie z tą sytuacją i złamali życie córce oraz sobie – stwierdził reporter Tomasz Patora.

Rodzice Magdaleny się tłumaczą

Dziennikarzom udało się porozmawiać z rodzicami Magdaleny. - Magda jest teraz w szpitalu, zabrały ją osoby z opieki społecznej. Szukałam pomocy, bo bałam się o nią. Coś się działo z jej jelitami. Cały czas martwię się o nią. Wszystko muszę uzgadniać z mężem. Tak jest. On wszystkim rządzi - stwierdziła Krystyna K.

Kazimierz K. tłumaczył z kolei, że wcześniej nie wezwał pomocy, ponieważ córka stawiała opór. Mężczyzna twierdził, że przez to sytuacja się komplikowała. Dodał również, że uważa to za wspólną odpowiedzialność swoją i żony.

MOPS złożył zawiadomienie o podejrzeniu zaniedbań w rodzinie, a policja informuje o wdrożeniu procedury Niebieskiej Karty. Postępowanie prowadzi Prokuratura Rejonowa w Krakowie-Podgórzu.

Przyjęliśmy kwalifikację prawną z artykułu 207 1a kodeksu karnego. Chodzi o znęcanie się nad osobą nieporadną z uwagi na wiek, stan psychiczny lub fizyczny - mówił Tomasz Waszczuk, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Krakowie.

Nieoficjalnie ustalono, że Magdalena K. była w bardzo złym stanie zdrowia. Miała prawie całkowity brak włosów i zębów. Według relacji rodziców miało to wynikać z naturalnego wypadania.

Kobieta miała wyrywać sobie resztki włosów i je spożywać, a także skarżyć się na silny ból. W związku z jej stanem została przewieziona do szpitala, gdzie przeszła pilną operację brzucha. Jej stan wymagał natychmiastowej pomocy medycznej.

Przedstawiciele MOPS poinformowali, że kobieta jest hospitalizowana i pozostaje pod opieką lekarzy. Podkreślono, że potrzebuje teraz spokoju i czasu na powrót do zdrowia. Sprawa została również zgłoszona do prokuratury oraz policji, które mają podjąć dalsze działania.

Wybrane dla Ciebie