"Maleje nadzieja". Niemcy piszą o Polce, która zaginęła na Majorce
Sprawa 33-letniej Anny Wilskiej wstrząsnęła Europą. O Polce, która zaginęła na Majorce piszą media w Polsce, Hiszpanii, ale też w Niemczech. Dziennikarze "Bilda" piszą, że "z każdym dniem maleje szansa na znalezienie kobiety żywej". Przypominają, że 33-latka była szczęśliwa na wyspie.
33-letnia Anna Wilska zaginęła w kwietniu 2026 roku na hiszpańskiej Majorce. Bliscy od ponad miesiąca nie mają kontaktu z kobietą. Sprawą zajmuje się polska i hiszpańska policja, a także prywatni detektywi.
Zagadkowe okoliczności zaginięcia 33-latki zainteresowały się media z Polski, Hiszpanii, ale też m.in. z Niemiec. "Bild" pisze, że sprawa jest "zastanawiająca", a fakt, że "nikt nie widział Polki na wyspie tętniącej życiem" jest "poruszający".
Dziennikarze niemieckiego tabloidu dodają, że "z każdym dniem maleje szansa na znalezienie kobiety żywej". "Bild" podkreśla, że 33-letnia Anna Wilska mieszkała 10 lat w Hamburgu zanim przeniosła się na Majorkę. Siostra kobiety mówiła hiszpańskim mediom, że na wyspie zaginiona Polka odnalazła sens życia.
W lutym wysłała mi zdjęcie z plaży i napisała: "Tak chcę żyć". Mówiła, że czuje się tam naprawdę pełna życia. Zawsze kontaktowałyśmy się przynajmniej raz w miesiącu albo co dwa tygodnie. Pisałyśmy do siebie przez WhatsAppa - mówi siostra zaginionej w rozmowie z hiszpańską gazetą "Ultima Hora", cytowana przez "Bild".
Niemieccy dziennikarze dodają, że kontakt z 33-latką urwał się 17 kwietnia. Wtedy też ukradziono Polce telefon i dokumenty. Wilska nie zgłosiła się jednak do żadnej z placówek dyplomatycznych.
To bardzo trudne. Cały czas zastanawiamy się, co się z nią stało. 27 maja obchodziła 33. urodziny, chciała je odpowiednio uczcić. W weekend planowała wyjazd na ślub przyjaciółki do Toskanii — zgodziła się na niego już w lutym - tłumaczy siostra 33-latki cytowana przez "Bild".