Sprawdzamy pogodę dla Ciebie...
Wróć na
DSM
|

Podeszła do matki wrzeszczącej na dziecko. Dobrze zrobiła?

21
Podziel się:

Polska dziennikarka podzieliła się z czytelnikami sceną, której była świadkiem na ulicy miasta, prawdopodobnie Warszawy. Wracała ze spaceru z rodziną, kiedy usłyszeli kobiecy krzyk. Dziennikarka zareagowała, jednak teraz nie jest pewna, czy we właściwy sposób.

Podeszła do matki wrzeszczącej na dziecko. Dobrze zrobiła?
Podeszła do matki wrzeszczącej na dziecko. Dobrze zrobiła? (Pexels)

Monika Tutak-Goll wracała ze spaceru z rodziną, kiedy usłyszeli kobiecy krzyk. Przyspieszyli, żeby zobaczyć, co się stało i ich oczom ukazała się taka scena: w pobliżu przystanku autobusowego stała matka z małą dziewczynką, na którą przeraźliwie krzyczała.

Darła się na dziecko. Tak mocno, tak przeraźliwie, że mną tąpnęło, nie będę tego wszystkiego powtarzać, coś w stylu: "Nie znoszę cię! Zaraz zamarznę! Tyle razy prosiłam! Jak ja coś mówię..." - relacjonuje Monika Tutak-Goll na łamach "Wysokich Obcasów".

Dziennikarka podkreśla, że dziewczynka szlochała, miała twarz mokrą od łez, a na krzyki matki, która wydawała się napędzać w gniewie, nikt na ulicy nie zwracał uwagi. Tutak zaznacza, że rodzicielstwo jest trudnym zadaniem i każdemu zdarza się zezłościć na dziecko, jednak spotkana na ulicy kobieta przekroczyła wszelkie granice.

Dobrze, nie jestem święta, też mi się zdarza unieść, wiem, że z dziećmi nie jest lekko, że mają swoje foszki, ale to był festiwal pogardy - napisała Tutak-Goll.

Rodzina sądziła, że kiedy przejdą obok, matka zda sobie sprawę z obecności innych ludzi i otrzeźwieje. Tak się jednak nie stało, więc ostatecznie Tutak-Goll podeszła do krzyczącej kobiety. Zastanawiała się, co ma powiedzieć, żeby przemówić do rozsądku i nie usłyszeć, że wtrąca się w nie swoje sprawy.

Dziennikarka znalazła ciekawe wyjście. Zapytała kobietę, czy nie potrzebuje pomocy, a kiedy tamta spojrzała na nią z zaskoczeniem, powtórzyła pytanie i dodała "Pomyślałam, że coś się stało".

Spojrzała na mnie i albo ją zamurowało, albo się ocknęła. Teraz myślę, że nawet nie zdawała sobie sprawy, jak bardzo wrzeszczy. Że nie wiedziała, jak ją poniosło. (...) Spojrzała na mnie, trochę zmieszana i odpowiedziała: - Od 40 minut próbuję się dogadać z córką. Już idziemy.

Dziennikarka nie może uwierzyć, że wcześniej nikt nie zwrócił kobiecie uwagi. Podkreśliła też, że jej córka bardzo przeżyła całą sprawę i cały wieczór mówiła o tamtej dziewczynce. Dziecko przestało płakać, kiedy Tutak przerwała potok krzyków jego matki. Sama dziennikarka wyrzuca sobie, że nie zdążyła wykonać żadnego przyjaznego gestu względem dziewczynki, dzięki czemu może poczułaby się nieco lepiej.

Proszę, reagujcie, jeśli coś takiego widzicie. Krzyk to krzywda, krzyk otępia. Krzyk to przemoc - apeluje Tutak-Goll.

Na Facebooku pod postem z artykułem rozgorzała dyskusja. Większość komentujących wspomina podobne sytuacje ze swojego życia, inni współczują dzieciom, pomiatanym przez rodziców. Jeszcze inni podkreślają, że matka również może potrzebować pomocy, a państwo nie zapewnia wsparcia dla rodziców z problemami psychicznymi.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Źródło:
o2pl
KOMENTARZE
(21)
m.k
4 miesiące temu
Czy wszyscy powinni mieć dzieci? Później mamy przetrącone społeczeństwo,które trzeba leczyć depresantami.
Rudolf
4 miesiące temu
Dziennikarka, ktora nie wie w jakim miescie spaceruje. A to ciekawe. Najprawdopodobniej Warszawa....hmmm. Pogratulować.
Jessy
4 miesiące temu
Dobrze, że polska dziennikarka nie pobiła matki Polki.
ParaGraff
4 miesiące temu
Ja nagrywam wszystko, ulica jest przestrzenią publiczną i wolno czy się komuś podoba czy nie
Lol
4 miesiące temu
No jasne nie krzycz na dziecko i wyrosnie porzadny czlowiek ktoremu wszystko wolno bo mama pokrzyczala
Zibi
4 miesiące temu
Pamiętam jak z córką w wózeczku jechałem w tramwaju w Poznaniu. Nie wiem z jakiej przyczyny córka zaczęła histerycznie płakać. Nie mogłem jej uspokoić. Dodatkowo ludzie zaczęli mieć do mnie pretensje. Wysiadłem 2 przystanki wcześniej. By jazdą wózkiem uspokoić córkę. Miałem dość tego spaceru choć żądnej mojej winy przecież nie było. :(
Marit123
4 miesiące temu
Oj niektóre dzieci są nieznośne. Próbują tak manipulowac rodzicem, sprawdzają na ile mogą sobie pozwolić. Babce skończyła się cierpliwość, czasem tak bywa. Ja nie mówię, że wydzieranie się w miejscu publicznym jest normalne, ale czasem nerwy puszczają przy dzieciach. Nie znaczy to, że mamy do czynienia z patologią. Każdy z nas ma jakieś granice cierpliwości.
Bat Chlopski
4 miesiące temu
Kiedyś pewna znana w mojej okolicy nauczycielka wydzierała się na swojego synka. Darła się tak, że powinna była dostać mandat za zakłócanie spokoju. Spośród wielu epitetów kierowanych pod adresem potomka, padły słowa "jesteś największą porażką mojego życia". Tak kochani, nawet tak niezrównoważeni emocjonalnie nauczyciele uczą nasze pociechy. Wg mnie powinna dawno wylecieć z zawodu (nie tylko ze szkoły), a z tego co wiem to regularnie to ma się dobrze i regularnie awansuje, chociaż nie słyszałem, by jej uczniowie zdobywali jakieś wysokie lokaty w olimpiadach przedmiotowych itp. Cóż. Źle się dzieje w polskim szkolnictwie od lat.
dhg
4 miesiące temu
Wina Tuska... I piwa Mentzena.
Ula
4 miesiące temu
To patologia trzeba reagować.
Matka
4 miesiące temu
O przemocy stosowanej wobec mojego dziecka dowiedziałam się trzydzieści parę lat po fakcie od mojej mamy, która była świadkiem bicia po głowie przez czas odrabiania lekcji w klasie czwartej lub piątej. Pytam dlaczego mamusia nie broniła? Odpowiedziała ,, przecież jak ojciec bije to nie wolno się wtrącać!". ( Taka była kiedyś mentalność ludzi w sprawie bicia dzieci przez ojca. Można było lać nawet profilaktycznie za nic.) Pamiętam ,że kiedyś po powrocie ze zjazdu studenckiego moja mama powiedziała mi ,,Ty uważaj żebyś przez te studia nie straciła czegoś ważnego" Mąż jeden raz po moim powrocie był szczególnie miły. Czyżby to było wtedy? Syn niedawno to potwierdził. Powiedział, że nie chciał mi mówić, żebym nie była smutna. Zapytał ,,mama dlaczego ty się z ojcem nie rozwiodłaś, może jakbyś się rozwiodła to ja nie miałbym tylu tików nerwowych." Odpowiedziałam, że był jeszcze ......., którego ojciec bardzo kochał.
Monia
4 miesiące temu
Dzieci to wyłącznie stres i klopoty
Mama już doro...
4 miesiące temu
Jak moja córka miała 3-4 latka w sklepie powiedziałam jej, że czegoś nie kupię, więc mała położyła się na podłodze, zaczęła krzyczeć i tupać nogami w posadzkę. Stanęłam nad nią nic nie mówiąc i tylko modliłam się, żeby żadna z osób będących w sklepie nie zareagowała. Na szczęście nie było reakcji, a córka gdy z mojej strony nie było żadnego słowa, jak gdyby nigdy nic wstała i powiedziała "to co idziemy?". Nigdy więcej nie zrobiła mi takiego cyrku. Pewnie, że są takie sytuacje, gdy trzeba reagować, ale w większości ludzie się wstydzą (niepotrzebnie)zachowania swoich dzieci, a przecież dzieci w ten sposób sprawdzają nasze reakcje.
Bzyk
4 miesiące temu
Dziennikarka bardzo dobrze zareagowała tzn zaproponowała pomoc. Bez oceniania. Bez straszenia policją. Warto być czujnym kiedy słyszymy krzyki. Tak samo dzieci krzyczą a każde dziecko jest inne, niektóre mają ADHD i są bardzo emocjonalne, inne Aspergera, nie znając nie można oceniać że są źle wychowane
Oferty dla Ciebie
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić