Połączenie trwało kilka sekund. Polak powiedział, że gdzieś go zabierają
Daniel Dembowskiego pojechał na urlop do Tunezji. Nikt nie spodziewał się, że wyjazd zmieni się w koszmar. - Zadzwonił do nas dosłownie na kilka sekund. Zdążył powiedzieć, że nie wie, co się dzieje, że gdzieś go zabierają. Potem połączenie się przerwało - relacjonują bliscy Daniela, który trafił do tunezyjskiego więzienia.