Sprawdzamy pogodę dla Ciebie...
Wróć na
Olga Wilk
|
aktualizacja

Brutalne metody leczenia chorób psychicznych

11
Podziel się:

Jeśli dziś człowiek ma problemy psychiczne, idzie do psychologa lub psychiatry, gdzie zostaje poddany psychoanalizie i dostaje odpowiednie leki. Dawniej wykorzystywano o wiele bardziej inwazyjne metody, które miały pomóc w wygnaniu szaleństwa z ciała. Jak w przeszłości cierpieli pacjenci borykający się ze zdrowiem duszy?

Brutalne metody leczenia chorób psychicznych
(Materiały prasowe)

Choroby psychiczne towarzyszą ludziom od zarania dziejów. Najsłynniejszy lekarz antyku Hipokrates (460–370 p.n.e.) twierdził, że powstają one na skutek braku równowagi płynów w organizmie. Jego następca Galen (129–216) łączył je z uszkodzeniami mózgu lub innych części ciała. Naturalne były również dla ludzi średniowiecza, jednak wraz z nadejściem renesansu (XIV–XVI w.) podejście zaczęło się zmieniać. Choroby uważano za sprawkę diabła lub karę za grzechy. Leczenie polegało najczęściej na zaklinaniu, wypędzaniu z miast, zamykaniu w wieżach lub klasztorach.

Do wariatkowa z powodu miłości do książek

Obywatele byli zmuszeni zadbać o chorych członków rodziny sami – nie istniały żadne publiczne oddziały, gdzie można było zaprowadzić pacjenta. Zmianę w leczeniu zaburzeń psychicznych przyniosło oświecenie. Stopniowo zaczęto, zwłaszcza na Wyspach Brytyjskich, stawiać prywatne ośrodki, z biegiem czasu powstawały ośrodki publiczne. Pierwszy w 1812 roku w Wielkiej Brytanii, w 1838 roku założono szkołę dla niepełnosprawnych dzieci we Francji. Warunki w nich panujące wołały jednak o pomstę do nieba. Co więcej, zamykano w nich także astmatyków lub miłośników powieści. Kiedy w prywatnych angielskich placówkach znajdowało się jedynie kilka tysięcy chorych, po przejęciu opieki nad nimi przez państwo ich liczba wzrosła do 100 tysięcy.

Okrutne leczenie

Pobyt w szpitalu psychiatrycznym mógłby przyprawić o szaleństwo nawet zdrowego człowieka, który znalazłby się tam ze względu na źle postawioną diagnozę. Wykorzystywane metody terapeutyczne były bardzo brutalne. Lekarze byli przekonani, że wydalanie płynów (zwracanie, krwawienie) pomoże przywrócić organizm na dobre tory, dlatego upuszczano pacjentom krew i pozwalano im się powoli wykrwawiać. Często ich wiązano i polewano lodowatą wodą. Nie dawano im jedzenia i kastrowano.

Nieludzkie warunki

Pierwszym, kto uznał leczenie psychiki za gałąź medycy, był niemiecki lekarz Johann Reil (1759–1813). Nie powstrzymało go to od tego, aby biczować i chłostać swoich pacjentów. Okropne warunki panujące w ośrodkach starali się zmienić francuski lekarz Philipp Pinel (1745–1826) i Anglik William Tuke (1732–1822), którzy wierzyli, że podstawą dobrej opieki nad psychicznie chorymi jest szacunek. Mimo to leczenie duszy przekraczało granice tortur. Czego doświadczali Bogu ducha winni pacjenci?

HYDROTERAPIA, CZYLI LECZENIE WODĄ
Autor: Egipcjanie, Grecy, Rzymianie
Kiedy: antyk
NA CZYM POLEGAŁO LECZENIE: O pozytywnym wpływie ciepłej i zimnej wody na ludzki organizm wiedziano już w antyku. Wykorzystywanie tych metod podczas leczenia psychicznie chorych pacjentów zyskało na popularności przede wszystkim na początku XX wieku. Kilkugodzinne kąpiele w wodzie o temperaturze 34–37°C, często również w nocy, przepisywano pacjentom cierpiącym na nerwicę lub bezsenność. U chorych z psychozą maniakalno–depresyjną aplikowano lodowate prysznice (8°C), mające zatrzymać docieranie krwi do mózgu i prowadzić do jego uspokojenia.

USPOKAJAJĄCE KRZESŁO
Autor: Amerykanin Benjamin Rush (1746–1813)
Kiedy: przełom XVIII i XIX wieku
NA CZYM POLEGAŁO LECZENIE: Doktor Rush wierzył, że choroby psychiczne nie są dziełem diabła, ale degeneracją myśli, spowodowaną zbyt dużym ciśnieniem krwi w mózgu. Chciał temu zapobiec nie tylko popularnym upuszczaniem krwi, lecz także uspokajającym krzesłem, które sam zaprojektował. Przywiązywał do niego ręce, nogi i tułów pacjenta, na jego głowę narzucał specjalną pokrywę, która chroniła przed przeciążeniem sensorycznym (zmysłowym). W ten sposób miało dochodzić do obniżenia ciśnienia krwi i spowolnienia pulsu, a w efekcie poprawy stanu chorego.

KRZESŁO DARWINA, CZYLI TERAPIA ROTACYJNA
Autor: Anglik Erasmus Darwin i Joseph Mason Cox
Kiedy: początek XIX wieku
NA CZYM POLEGAŁO LECZENIE: Ojcem pomysłu zakładającego, że szybkie obracanie się obniży przeciążenie mózgu, był angielski lekarz Erasmus Darwin, dziadek sławnego przyrodnika Charlesa Darwina (1809-1882). Zaprezentował tzw. teorię rotacyjną, którą w praktyce wykorzystywał psychiatra Joseph Cox, sadzając pacjenta na krześle przymocowanym pasem materiału do sufitu, zakrywał mu oczy i pozwalał się obracać. Leczenie trwało aż do momentu, kiedy chory zaczął wymiotować lub krwawić. Cox chlubił się, że po terapii obserwował znaczne uspokojenie myśli u chorych.

PRZERAŻAJĄCE ŁÓŻKO
Autor: Amerykanin Amariah Brigham
Kiedy: II połowa XIX wieku
NA CZYM POLEGAŁO LECZENIE: Doktor Brigham był pierwszym dyrektorem centrum psychiatrycznego w Utice, w stanie Nowy Jork. Nie podobało mu się przywiązywanie na noc pacjentów rzemieniami do łóżek, więc wymyślił dziecięce drewniane łóżeczko w wersji dla dorosłych z wiekiem, które można było zamknąć od zewnątrz. Było głębokie na 46 cm, długie na 183 m i szerokie na 92 cm – pacjent nie mógł się nawet w nim obrócić. W 1887 łóżka tortur zostały usunięte z ośrodków psychiatrycznych.

TERAPIA GŁĘBOKIM SNEM
Autor: Szkot Neil Macleod
Kiedy: 1900
NA CZYM POLEGAŁO LECZENIE: Pierwszym w historii medycyny środkiem nasenno-uspokajającym był bromek potasu. Szkocki lekarz Neil Macleod zauważył, że dłuższy sen może mieć pozytywny wpływ na choroby psychiczne, na przykład przedwczesną demencję. Metoda była jednak zbyt toksyczna, dlatego szybko się od niej odeszło. Badania na temat działania środków uspokajających w leczeniu chorób psychicznych kontynuował włoski lekarz Giuseppe Epifanio, testując barbiturany (schedę po nim przejął później Szwajcar Jakob Klaesi). Leki wywoływały jednak silne psychiczne i fizyczne uzależnienie, dlatego eksperymenty wstrzymano.

LECZENIE GORĄCZKĄ, CZYLI MALARIA I SAUNA
Autor: Austriak Julius von Wagner-Jauregg (1857–1940)
Kiedy: 1917
NA CZYM POLEGAŁO LECZENIE: Wiedeński psychiatra Julius von Wagner-Jauregg dostrzegł, że kiła układu nerwowego (atakuje 7% pacjentów w późnym stadium syfilisu) zawsze idzie w parze z wysoką gorączką. Aplikował chorym krew zarażoną malarią. Za swój domniemany lek dostał nawet Nagrodę Nobla (1927), jednak jego sukces polegał na tym, że pacjentów nie zabijała kiła, ale malaria. Mimo to gorączka była uważana za świetne remedium, lekarze konstruowali więc swego rodzaju parowe kabiny, w których zamykali chorych. Wysoka temperatura miała ogrzewać krwioobieg i tkanki, zabijając w ten sposób przyczyny chorób psychicznych.

USUWANIE CZĘŚCI CIAŁA
Autor: Amerykanin Henry Andrew Cotton (1876–1933)
Kiedy: lata 20. XX wieku
NA CZYM POLEGAŁO LECZENIE: Doktor Cotton rozpropagował teorię, która zakładała, że problemy psychiczne są wynikiem nieleczonych zapaleń w organizmie człowieka. Praktykował chirurgiczne usuwanie uszkodzonych części ciała. Zaczynał ekstrakcją zębów, potem wycinał migdałki, a jeśli to nie pomagało, twierdził, że chory połknął swoje szaleństwo, więc odrywał części jego żołądka, śledziony i jelit.

TERAPIA INSULINĄ
Autor: Manfred Joshua Sakel (1900–1957), urodzony na terytorium dzisiejszej Ukrainy
Kiedy: 1927
NA CZYM POLEGAŁO LECZENIE: Psychiatra Manfred Sakel w czasie praktyk w wiedeńskiej klinice spostrzegł, że skurcze i śpiączka spowodowane podaniem insuliny po tym, jak doszło do znacznego spadku poziomu cukru we krwi, ma krótkotrwały pozytywny wpływ na stan psychiczny uzależnionych od leków. Swoją metodę szoku insulinowego zaczął stosować w 1933 roku, potem w USA, gdzie emigrował, a to przede wszystkim na pacjentach ze schizofrenią. Śpiączka trwała nawet kilka godzin. U niektórych pacjentów terapię powtarzano nawet 60 razy! Mimo że Sakel wykazywał 88% skuteczności metody, w rzeczywistości nie była tak wysoka, co więcej, niosła ze sobą szereg niesprzyjających symptomów, łącznie z amnezją. Odeszło się od niej w latach 50.

TERAPIA WSTRZĄSAMI KARDIAZOLOWYMI
Autor: Węgier Ladislas Joseph (László) Meduna (1996–1964)
Kiedy: 1934
NA CZYM POLEGAŁO LECZENIE: Główny powód, dla którego powstała terapia, spoczywał w przekonaniu, że człowiek nie może cierpieć jednocześnie zarówno na epilepsję, jak i schizofrenię. Epileptyk ma więcej komórek glejowych (jeden ze składników tkanki nerwowej) w mózgu, w przypadku schizofrenii jest ich mniej. Węgierski psychiatra, doktor Meduna, chciał u chorych na schizofrenię wywołać ataki padaczki, a najlepsze wyniki przynosiło w tym wypadku podawanie metrazolu. Leczenie ciągnęło ze sobą silne skurcze, które wiodły do uszkodzeń stawów i powodowały amnezję wsteczną. Metrazol został zakazany w 1982 roku, jednak terapia dała podwaliny terapii elektrowstrząsami, którą wykorzystuje się do dziś.

LOBOTOMIA
Autor: Portugalczyk António Egas Moniz (1874–1955)
Kiedy: 1955
NA CZYM POLEGAŁO LECZENIE: Pacjentowi wywiercano w czaszce dwa otwory o średnicy 2 cm, przez które wprowadzano zastrzyki do kory przedczołowej, a następnie przecinano ją, niszcząc istoty białą i szarą. W 1949 roku Moniz został laureatem Nagrody Nobla (do tego czasu przeprowadzono ok. 20 tysięcy lobotomii, przede wszystkim na chorych cierpiących na schizofrenię i depresję). Stopniowo zaczęto mówić głośno o negatywnych aspektach tej metody – wysokiej śmiertelności pacjentów, rozwoju epilepsji i apatii i emocjonalnego otępienia operowanych. W latach 50. XX wieku odeszło się od tej formy „terapii”. Lobotomię przeszła również siostra Johna Fitzgeralda Kennedy'ego, Rosemary (1918–2005). Już od czasów dzieciństwa wykazywała mniejszą bystrość niż jej rodzeństwo, w okresie dojrzewania uzupełnioną przez wahania nastrojów i wybuchy złości. Rodzice zdecydowali, że zostanie poddana lobotomii. Operacja się nie powiodła i sprawiła, że młoda, piękna dziewczyna stała się duchem samej siebie – nie mogła chodzić ani zrozumiale mówić, jej ręka uległa paraliżowi, a intelektualnie znalazła się na poziomie dwuletniego dziecka.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

KOMENTARZE
(11)
Res
3 lata temu
Przedtem niszczyli pacjentow fizycznie a teraz ich niszcza chemicznie , nie wiem co gorsze!!!!
Gość
3 lata temu
No nie powiedziałabym, że współczesne leki psychiatryczne są "odpowiednie". Działają na zasadzie zablokowania emocji i otępienia. Pozostawiają uszkodzenia w mózgu. Działają w zasadzie jak lobotomia w lekkiej wersji.
postęp
3 lata temu
a teraz: rtęć , aluminium i formaldehyd, 24 iniekcje ! pomaga !
Dawidoffffff
3 lata temu
Niestety! Medycyna polega na ciągłych badaniach klinicznych. Często terapia uznana za skuteczną po latach okazuje się barbarzyńską, nieetyczną (etyka zresztą też jest pojęciem względnym), czy zwyczajnie nie działającą. Trudno tym wszystkim „doktorom” zarzucić złą wolę. Takie są koszty rozwoju nauki o człowieku. Mózg natomiast do dzisiaj jest tajemnicą. Jego stopień skomplikowania jeszcze przez lata będzie problemem dla badaczy. Na ten moment wiadomo tylko o tym jakie podstawowe substancje i obszary odpowiadają za jakieś reakcje.
omena
3 lata temu
Horror. Ból duszy jest sto razy gorszy niż ból ciała. Mieć atak paniki i wylądować choćby w łóżku z pasami, to tortura i koszmar. Katorga nieporównywalna z niczym innym.
@
3 lata temu
skuteczne to było leczenie prądem tzw elektrowstrząsy !!!
Pyton
3 lata temu
Dlaczego nie leczy się homogenizacji i pedalizacji tylko wmawia się że to normalne.
Sss
3 lata temu
Skoro kiedyś ludzie wierzyli w skuteczność takich metod "leczenia", a dziś są one dla nas niewyobrażalnie chore wręcz, to możemy jedynie zakwestionować skuteczność dzisiejszej medycyny - pomimo tego, że obecnie jest ona uznawana za dobrą, w świetle obecnej wiedzy.
Brunchilda
3 lata temu
"Pierwszym, kto uznał leczenie psychiki za gałąź medycy, był niemiecki lekarz Johann Reil (1759–1813). Nie powstrzymało go to od tego, aby biczować i chłostać swoich pacjentów". Niemiec? I już wszystko wiadomo.
leczenie vodą...
3 lata temu
co przerwę 50, i pomyślunek sam przechodzi
A tu niby 21 ...
3 lata temu
Straszne tu zdziwienie przyrządami wspomagającymi przy leczeniu psycholi W naszych zwykłych szpitalach jak ktoś umie patrzeć to stwierdzi że niezłe mają narzędzia tortur staruszków z demencja których rozpina się na łóżku przy pomocy pasów z klamrami . Moją dziewiędziesięcioletnią babcię to spotkało . Bidulka strasznie płakała bo nawet nie mogła zrobić w nocy siku.
Oferty dla Ciebie
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić