Ekspert nie ma wątpliwości. Bez tego alergii będzie tylko przybywać
W Europie przybywa osób z alergiami i astmą. Prof. Marek Jutel w rozmowie z Polską Agencją Prasową wskazuje, że bez szerszego dostępu do nowoczesnego leczenia ten trend będzie się nasilał.
Najważniejsze informacje
- W Europie z chorobami alergicznymi żyje już ponad 150 mln osób, jak podaje PAP.
- W Polsce z różnymi formami alergii może zmagać się ok. 30-40 proc. populacji.
- Ekspert wskazuje, że większe znaczenie powinno mieć wcześniejsze wdrażanie immunoterapii alergenowej.
Jak podaje PAP, największą skalę problemu widać w Europie Zachodniej. Tam astma dotyczy 16 proc. populacji, alergiczny nieżyt nosa 26 proc., a atopowe zapalenie skóry 13 proc. W północnej i wschodniej części kontynentu te odsetki są niższe, choć nadal pozostają wysokie.
Prof. Marek Jutel szacuje, że w Polsce jakąś postać choroby alergicznej ma ok. 30-40 proc. mieszkańców. Sama astma dotyczy ok. 5-7 proc. populacji. Dużym problemem pozostaje też alergiczny nieżyt nosa, który według specjalisty występuje u 15-20 proc. osób, czyli nawet u co piątego mieszkańca.
Tak działają nasze mózgi. "Młodszy jest szybszy, starszy częściej ma rację"
Badania epidemiologiczne są w tym przypadku trudne, ponieważ obejmują bardzo szerokie spektrum schorzeń, a sama definicja chorób alergicznych ulega zmianom – pojawiają się m.in. nowe kategorie reakcji nadwrażliwości - wyjaśnił specjalista, cytowany w informacji prasowej przesłanej PAP.
Skąd ten wzrost?
Przyczyny rosnącej liczby przypadków alergii od lat są przedmiotem badań i dyskusji w środowisku naukowym. Jak przypominają eksperci, przez długi czas największą popularnością cieszyła się tzw. hipoteza higieniczna. Zakładała ona, że wzrost zachorowań na alergie może mieć związek z coraz bardziej sterylnym stylem życia, ograniczonym kontaktem z drobnoustrojami oraz wysokimi standardami higieny, które – choć korzystne w wielu aspektach – mogą wpływać na sposób "uczenia się" układu odpornościowego. Obecnie jednak coraz większą uwagę zwraca się na inne możliwe mechanizmy, takie jak zaburzenia w funkcjonowaniu bariery jelitowej, skóry oraz nabłonka dróg oddechowych.
Jest to cena, jaką płacimy za kontakt z coraz większą liczbą substancji chemicznych. Prowadzi to do osłabienia integralności bariery, co ułatwia przenikanie alergenów. Komórki układu odpornościowego zaczynają wówczas inicjować przewlekły stan zapalny, który sprzyja rozwojowi chorób alergicznych – wyjaśnił prof. Jutel, cytowany przez PAP.
Immunoterapia alergenowa
Zdaniem eksperta leki biologiczne są dużym przełomem, ale trafiają głównie do pacjentów z najcięższymi postaciami chorób. Dlatego ważną rolę może odgrywać immunoterapia alergenowa, która obejmuje szerszą grupę chorych. Prof. Jutel podkreśla, że warto zaczynać ją możliwie wcześnie, zanim mechanizmy immunologiczne utrwalą się i utrudnią leczenie.
Chcielibyśmy stosować ją u większej grupy pacjentów i na wcześniejszym etapie choroby. Pacjent może być początkowo uczulony tylko na pyłki traw, a z czasem dochodzi do uczulenia na roztocza, sierść kota czy psa. Wtedy choroba staje się znacznie bardziej zaawansowana immunologicznie i trudniejsza do leczenia – tłumaczy prof. Jutel.
Prof. Jutel zwrócił uwagę, że na ryzyko rozwoju alergii, a także na efektywność ich leczenia, istotny wpływ mają czynniki związane ze stylem życia. Jak zaznaczył, wyniki wielu badań wskazują na powiązania między alergiami a nadmierną masą ciała, otyłością, niskim poziomem aktywności fizycznej oraz zaburzeniami składu mikrobiomu. Według specjalisty nadwaga, otyłość i nieprawidłowy mikrobiom mogą nasilać stany zapalne w organizmie, co z kolei może utrudniać terapię.