Pensja minimalna w górę. 2 tys. dla pracownika i 1,3 tys. dla rządu

W przyszłym roku pensja minimalna urośnie do 2,8 tys. zł brutto. Ale nic za darmo. Część tej kwoty trafi z powrotem do budżetu. I to się nazywa hojność!

Wyższa kwota minimalna to dla rządu czysty zysk.
Źródło zdjęć: © Flickr

Trzeba przyznać, że rząd dobrze to przemyślał. Chodzi o podwyżkę płacy minimalnej, która w przyszłym roku ma wynieść 2,8 tys. zł. Zasada jest prosta: damy wam, pracownikom, więcej, abyście mogli więcej oddać do budżetu. Ile dokładnie? To policzył serwis money.pl.

Im wyższa pensja, tym wyższe składki. A wynagrodzenie podstawowe dotyka ponad 1,5 mln Polaków. A zatem każde 100 zł więcej ustawowego minimum pensji to miliard złotych więcej w budżecie. Oto przykład: dziś pracownik zarabiający 2,6 tys. zł, na rękę otrzymuje 1 921 zł. Ubezpieczenie zdrowotne to 202 zł, społeczne (emerytalne, rentowe i chorobowe) to w sumie 357 zł. Do tego dochodzi 121 zł dla fiskusa jako zaliczka na podatek dochodowy.

Za każdego pracownika, który zarabia pensję minimalną, państwo pobiera 1215 zł miesięcznie. W ciągu roku to 14,5 tys. zł składek. W sumie? 21,8 mld zł w postaci podatków i składek. Tymczasem na pracowniku, który będzie pobierał 2,8 tys. zł brutto, państwo "zarobi" jeszcze więcej. Dokładnie: 23,6 mld zł.

Zysk jest oczywisty - to 1,8 mld zł. No czyż oni nie są geniuszami? Trzeba jednak dodać, że 2,8 tys. zł brutto to na razie propozycja, która trafiła do konsultacji społecznych.

Zapisz się na nasz specjalny newsletter o koronawirusie.

Wybrane dla Ciebie