oprac. Kamil Różycki| 

Płacą 8 tys. zł a rąk do pracy brakuje. "Wymagania gości coraz większe"

25

Wakacje lada moment, a to oznacza, że już za chwilę polskie kurorty nadmorskie zapełnią się setkami tysięcy turystów. Jak co roku największe miejscowości staną się okazją do dorywczego zarobku, choć jak twierdzą eksperci, w tym roku liczba ofert z pracą sezonową będzie niższa.

Płacą 8 tys. zł a rąk do pracy brakuje. "Wymagania gości coraz większe"
Międzyzdroje (Getty Images, ewg3D)

Władysławowo, Międzyzdroje czy Sarbinowo. To tylko niektóre z najpopularniejszych kurortów morskich, które szykują się do nadchodzącego sezonu wakacyjnego. W tym czasie polskie wybrzeże odwiedzi około kilkuset tysięcy turystów, którzy będą poszukiwać noclegów, dobrego jedzenia i pamiątek.

Nic więc dziwnego, że tak jak we wcześniejszych latach, tak i teraz w internecie pojawiają się oferty pracy sezonowej. Jest ona szczególnie popularna wśród młodych osób, które w trakcie swoich wakacji są w stanie w ten sposób dorobić nawet kilkanaście tysięcy złotych miesięcznie.

W tym roku trudniej jest o pracowników [...] A wymagania naszych gości są coraz większe. Stawki za pracę u nas oczywiście wzrosły, ale chętnych nie przybyło. Nie możemy jeszcze bardziej podwyższyć pensji pracownikom, bo by nam się bilans hotelu nie zgadzał. - przyznaje w rozmowie z Głosem Koszalińskim Monika Kowalska, dyrektor Vienna House Amber Baltic Międzyzdroje.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Zobacz także: Tajemnicze odkrycie w USA. Dno jeziora skrywało wielką tajemnicę

Stawki pracy dorywczej są dużo powyżej najniższej krajowej

Jak wspominają rozmówcy dziennika, średnie wynagrodzenie prac sezonowych waha się w okolicach 8 tys. zł miesięcznie. W najlepszej sytuacji są pracownicy branży gastronomicznej, w której to barman może liczyć na 33 zł za godzinę, kelnerka - 35 zł za godzinę, a pracownik lodziarni - 28 zł.

Jak się jednak okazuje, w najgorszej sytuacji są kucharze, którzy pomimo wzrostu wynagrodzenia zarabiać mają mniej niż przed laty. Średnia pensja z 10 tys. zł. miała spaść w tej branży do ośmiu. Jednocześnie z nimi tracą kelnerki, które do tej pory z tytułu napiwków mogły liczyć na zysk rzędu 4 tys. zł, podczas gdy dziś coraz więcej osób rezygnuje z ich dawania.

Oj, nie nastawiałabym się teraz aż tak bardzo na napiwki [...] Coraz więcej gości płaci kartami lub telefonami i nie ma gotówki przy sobie. Płaci więc rachunek co do grosza, a ja już nie dostaję tej "końcówki" z banknotu - - mówi "Głosowi Koszalińskiemu" Zosia, która w Międzyzdrojach w restauracji pracuje już trzeci sezon.
Oceń jakość naszego artykułu:

Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Zobacz także:
Oferty dla Ciebie
Wystąpił problem z wyświetleniem stronyKliknij tutaj, aby wyświetlić