9-latek nie żyje. Jakub Sz. był naćpany. Nagrali chwile przed tragedią

Jakub Sz., jadąc pod wpływem narkotyków, doprowadził do śmierci 9-letniego chłopca. Do tragedii doszło w Kuźnicy Starej. Teraz na jaw wychodzi nagranie, które opublikował profil klobucka.pl. Okazuje się, że 39-letni kierowca już wcześniej mógł doprowadzić do kolizji.

9-latek nie żyje. Jakub Sz. był naćpany. Jest nagranie9-latek nie żyje. Jakub Sz. był naćpany. Jest nagranie
Źródło zdjęć: © Facebook | klobucka.pl
Rafał Strzelec

Do wypadku w Kuźnicy Starej (woj. śląskie) doszło 29 lipca. Jakub Sz., 39-latek, wsiadł za kółko, mimo że od 8 lipca miał zakaz prowadzenia pojazdów. Wiózł dwoje pasażerów. Cała trójka była pod wpływem narkotyków. Pędząc przez Kuźnicę wjechał w 9-letniego Fabiana, który stał przy jezdni z rowerem i chciał przejść na drugą stronę przez pasy. Rozpędzone BMW wjechało następnie w ogrodzenie, a potem uderzyło w ziemię. Chłopiec nie przeżył.

- Nie interesował się dzieckiem, które leżało zakrwawione na chodniku. Cała trójka zachowywała się tak, jakby nic się nie stało, tylko pobierali coś z bagażnika i próbowali ukryć po kieszeniach - mówią o Jakubie Sz. i jego pasażerach świadkowie zdarzenia w rozmowie z "Faktem".

Jakub Sz. usłyszał zarzut prowadzenia pojazdu mechanicznego pod wpływem środków odurzających oraz posiadania i udzielania narkotyków innym osobom. Grozi mu do 20 lat więzienia. Na razie trafił do aresztu na trzy miesiące.

Tragedia w Kuźnicy. Dotarli do nagrania

Teraz portal klobucka.pl dotarł do nagrania z Przystajni, miejscowości, przez którą Jakub Sz. jechał tuż przed wypadkiem.

"Jeśli ktoś miał wątpliwości jak poruszało się BMW przez Przystajń ulicę Kolejową w kierunku Kuźnicy Starej, to trzeba zobaczyć dołączone nagranie. (...) Jakub Sz. kierujący BMW był o krok od kolizji z innym pojazdem w Przystajni. Dotarliśmy do świadka tego zdarzenia, która opisała jego przebieg" - donosi lokalny serwis.

A oto słowa wspomnianego świadka: "Jechałam ulicą Kolejową. Na wysokości kościoła z łącznika między ulicami Częstochowską a Kolejową gwałtownie wyjechało powiązane z tą sytuacją BMW. Kierowca zajechał mi drogę, wjeżdżając wprost na mój pas jezdni. Aby uniknąć zderzenia, musiałam gwałtownie hamować i uciekać autem na chodnik" - relacjonuje kobieta.

BMW miało się ponoć na chwilę zatrzymać, ale potem gwałtownie ruszyło w stronę kuźnicy. "Gdy się zatrzymaliśmy, próbowałam jeszcze coś do nich krzyknąć lub zareagować, ale bez skutku. Aż do momentu, gdy dojechałam do rynku, nikt inny za nimi nie skręcał…" - dodała kierująca pojazdem.

Wybrane dla Ciebie