Chodził 14 h po kolędzie. Ksiądz wprost o kopertach. "Jak ktoś daje - to biorę"
Ksiądz Jarosław Chlebda z Parafia pw. Dziesięciu Tysięcy Męczenników w Niepołomicach podzielił się w mediach społecznościowych refleksją po intensywnej wizycie duszpasterskiej. Jak przyznał, jeden z dni kolędy trwał nieco ponad 14 godzin i był wypełniony "ciekawymi rozmowami i mądrymi spotkaniami". Duchowny pokazał też zdjęcie kopert i banknotów, które otrzymał od parafian, a które może budzić skrajne emocje.
W swoim wpisie ksiądz Chlebda otwarcie odniósł się do kwestii ofiar składanych przy okazji kolędy. Zaznaczył, że traktuje je bez presji: jeśli ktoś składa ofiarę – przyjmuje ją z wdzięcznością, jeśli prosi o pozostawienie koperty – respektuje to.
Pieniądze, jak napisał, są realnym wsparciem pracy duszpasterskiej, choć regularnie wzbudzają medialne emocje. Parafrazując słowa Jan Twardowski, dodał z nutą ironii, że marzy, by z tych ofiar "wyrosło dobro", mimo iż niektórzy nadal sądzą, że "za chodzenie po kolędzie do nieba się nie idzie".
Rewolucja w kolędzie. Ksiądz zobaczy, ile dajemy w "kopercie"
Do wpisu dołączył zdjęcie: obok obrazka z napisem "To Dziecię to nasz Bóg" widać koperty oraz banknoty 100- i 200-złotowe. Niektórzy parafianie złożyli nawet ofiarę w wysokości 50 euro.
Jasne zasady i nowe formy kolędy
Emocje towarzyszą kolędzie nie tylko w Małopolsce. W Białymstoku Parafia św. Wojciecha Biskupa i Męczennika przypomniała wiernym precyzyjne zasady przygotowania mieszkania na wizytę duszpasterską. Podkreślono, że zaproszenie księdza jest publicznym świadectwem wiary, a na stole – poza białym obrusem – powinny znaleźć się krzyż, dwa świeczniki, kropidło i woda święcona.
Z kolei kilka parafii w kraju, m.in. Parafia św. Brata Alberta, zrezygnowało z tradycyjnych kopert. Ksiądz Daniel Wachowiak zaznacza, że ofiary można przekazywać innymi drogami, co – paradoksalnie – przełożyło się na ich wzrost. W Opolu, w kościele św. Apostoła Piotra, środki zbierane są z myślą o renowacji, a w Poznaniu wprowadzono system przelewów.
Zaproszenia zamiast tradycji
W wielu parafiach, m.in. w Gliwicach na Śląsku, kolęda odbywa się wyłącznie po uprzednim zaproszeniu. Duchowni tłumaczą, że to odpowiedź na rosnącą liczbę wiernych rezygnujących z wizyty duszpasterskiej. Taki model ułatwia organizację i sprzyja bardziej osobistym rozmowom, bez pośpiechu i presji.
Między nostalgią a nową rzeczywistością
Wierni reagują na zmiany różnie. Dla jednych kolęda "na zaproszenie" przypomina wizytę u specjalisty – mniej stresującą, ale też mniej spontaniczną. Inni tęsknią za dawną, bardziej intymną formą spotkań.
Coraz częściej jednak pojawiają się głosy, że nawet proste, krótkie rozmowy mogą przynieść realną duchową korzyść. Kolęda, choć się zmienia, wciąż pozostaje ważnym momentem spotkania Kościoła z wiernymi.