"Czarna środa" w Libanie. Ponad 350 ofiar. "Niezrozumiałe"
Pomimo rozmów w sprawie rozejmu na Bliskim Wschodzie, Liban nadal jest atakowany przez Izrael. 8 kwietnia, w ciągu jednego dnia, zginęły tam setki osób. - To był jeden dzień, w którym zginęło około piętnaście procent wszystkich ofiar tej wojny - mówi o2.pl Małgorzata Olasińska-Chart z Polskiej Misji Medycznej.
- To cykl "Blisko Świata", w ramach którego piszemy na o2.pl o kryzysach humanitarnych, konfliktach zbrojnych i innych ważnych wydarzeniach w różnych zakątkach globu.
- W tym odcinku rozmawiamy z Małgorzatą Olasińską-Chart, członkiem zarządu Polskiej Misji Medycznej.
- Tematem rozmowy są ataki Izraela na ludność cywilną i punkty opieki medycznej w Libanie.
- Średnio codziennie w Libanie ginie między czternaście a osiemnaście osób, a liczba zabitych przekroczyła 2 tys. - mówi przedstawicielka PMM.
Liban, niewielkie, funkcjonujące z ogromnym trudem państwo na Bliskim Wschodzie, znów stał się areną krwawej wojny z Izraelem. Od 2 marca, gdy Hezbollah uderzył na północne obszary kraju w związku z atakiem na Iran, Siły Zbrojne Izraela (IDF) prowadzą zmasowane ataki na północnego sąsiada.
W wyniku działań IDF zginęło już około 2 tysięcy osób, przede wszystkim cywili. Gehenna trwa, mimo że w Pakistanie rozpoczęły się negocjacje pokojowe między Iranem i Stanami Zjednoczonymi. Liban nie jest jednak ich stroną. Izrael odrzuca rozejm z Hezbollahem.
"Czarnym dniem" w Libanie była środa, 8 kwietnia. Ministerstwo Zdrowia w Bejrucie podało, że tego dnia w największych do tej pory atakach Izraela zginęło 357 osób, a 1223 osoby zostały ranne.
Średnio codziennie w Libanie ginie czternaście-osiemnaście osób, a liczba zabitych przekroczyła 2 tys. Najgorszy był jednak 8 kwietnia. To był jeden dzień, w którym zginęło około 15 procent wszystkich ofiar tej wojny - przyznaje w rozmowie o2.pl Małgorzata Olasińska-Chart z Polskiej Misji Medycznej.
Jak dodaje, Hezbollah odpowiedział na ten atak ogniem. To doprowadziło do sytuacji, w której Liban został wyłączony z rozmów, choć to nie władze tego państwa, ale właśnie organizacja terrorystyczna stała za atakiem na Izrael. Tel Awiw dąży do zniszczenia Hezbollahu, ale to zwykli ludzie cierpią najbardziej w wyniku działań wojennych.
W przypadku Gazy trudno mówić o proporcjonalności odpowiedzi Izraela na atak Hamasu z października 2023 roku. Tak samo jest tutaj - Liban nie zaatakował Izraela, a jednak sam jest atakowany, ponieważ Izrael uzasadnia to koniecznością wyeliminowania Hezbollahu, który zagraża jego bezpieczeństwu. Tyle że ofiarami są głównie cywile, a nie członkowie tej organizacji. Owszem, pojedyncze osoby z dowództwa zostały zabite, ale te 2 tys. ofiar to w większości niewinne ofiary - mówi Małgorzata Olasińska-Chart.
Izrael atakuje przede wszystkim południowe obszary Libanu do rzeki Litani, która stanowi naturalną granicę dla tego obszaru. Rakiety lecą także na stolicę kraju, Bejrut, a także w jej okolice.
Okrutna taktyka Izraela. "Skala wyklucza przypadkowość"
Liczba ofiar i osób rannych jest ogromnym obciążeniem dla systemu opieki zdrowotnej w Libanie.
Izrael atakuje infrastrukturę medyczną w skali, która wyklucza przypadkowość. Ponad połowa tych ataków skończyła się śmiercią personelu medycznego. Aż 48 proc. centrów podstawowej opieki zdrowotnej - czyli takich naszych przychodni, POZ-ów - zostało zamkniętych z powodu bombardowań i ucieczki personelu do bezpiecznych miejsc w Libanie. Zbombardowano czterdzieści szpitali, a blisko 250 placówek medycznych zostało w jakiś sposób uszkodzonych w Libanie. Połowa przychodni, w których udziela się podstawowej pomocy i konsultacji - gdzie pracuje lekarz rodzinny, pediatra, ginekolog - po prostu nie działa - mówi Małgorzata Olasińska-Chart.
- To jest coś, co dla nas jest niezrozumiałe i niezgodne z międzynarodowym prawem humanitarnym konfliktów zbrojnych, ponieważ zarówno personel medyczny, jak i jednostki medyczne – szpitale, przychodnie, punkty ambulatoryjne, punkty pomocy natychmiastowej – są chronione prawem międzynarodowym i nie mogą być atakowane - zauważa ekspertka.
Ataki są nagłe, niezapowiedziane. Liban nie jest w stanie się przygotować na zagrożenie z powietrza nawet w takim wymiarze, jaki funkcjonuje w Ukrainie. Zamiast schronów, poza większymi szpitalami, ludzie chowają się w zwykłych piwnicach.
Według Światowej Organizacji Zdrowia zapasy medyczne – leki, bandaże, środki znieczulające – mogą się wyczerpać w ciągu kilku dni. Do szpitali trafia jednorazowo od 200 do 300 rannych osób. Zapas leków przewidziany na trzy tygodnie zużyto w jeden dzień. Żaden system opieki zdrowotnej nie jest w stanie tego udźwignąć. Liban nie był przygotowany na tak intensywne działania wojenne i tak dużą liczbę rannych – sięgającą nawet tysiąca osób dziennie. Gdyby podobna sytuacja wydarzyła się w Polsce, również byłoby to ogromne wyzwanie logistyczne - przyznaje Małgorzata Olasińska-Chart.
Jak ocenia, system ochrony zdrowia działa obecnie na około 50 proc. swoich możliwości. W wielu przypadkach nie ma możliwości leczenia nawet podstawowych urazów. Polska Misja Medyczna stara się o fundusze publiczne na projekty humanitarne w Libanie.
Niezależnie od wyników konkursu – które będą znane w maju i czerwcu – dzięki partnerstwu z organizacją Amel Association rozpoczęliśmy już pomoc medyczną. Polega ona przede wszystkim na zakupie niezbędnych środków: antybiotyków, leków przeciwzapalnych, środków znieczulających. Ale także pakietów higienicznych dla osób przesiedlonych: w obozach dla uchodźców jest duży problem z higieną, której brak jest początkiem wielu groźnych chorób. Staramy się to wszystko kupować lokalnie, w Libanie, a jeśli nie będzie to możliwe – w krajach ościennych, aby transportować je na miejsce. Dostarczamy te środki do placówek medycznych za pośrednictwem lokalnego partnera. To najtańsze i najskuteczniejsze rozwiązanie - opisuje nasza rozmówczyni.
Liban pogrążony w kryzysie
Liban już przed wojną był w katastrofalnej sytuacji. Hiperinflacja i dewaluacja waluty osiągnęły dramatyczny poziom – odpowiednio niemal 200 i 100 proc. W 2020 roku doszło do potężnej eksplozji saletry amonowej w porcie w Bejrucie, która zabiła 218 osób. Kraj zaczął się stopniowo podnosić ekonomicznie w 2025 roku, jednak teraz wybuchła wojna.
Również sytuacja społeczna jest niezwykle skomplikowana. Kraj liczy 6 milionów mieszkańców, z czego blisko 2 miliony to uchodźcy z Syrii i Palestyny. Teraz ze względu na konflikt wiele osób opuszcza południe i kieruje się na północ. Liczbę wewnętrznych przesiedleńców szacuje się na 1,2 mln.
Sytuacja polityczna także prowadzi do klinczu. Ze względu na podziały religijne prezydentem Libanu jest chrześcijanin, premierem jest sunnita, zaś przewodniczącym parlamentu - szyita. We wtorek w Waszyngtonie ambasador Izraela Yechiel Leiter oraz przedstawicielka Libanu Nada Hamadeh Moawad brali udział w spotkaniu dotyczącym konfliktu wraz z Marco Rubio, sekretarzem stanu USA. Tuż przed rozmowami szyicki Hezbollah wezwał władze Libanu do odwołania spotkania z Izraelem. Organizacja nie chce żadnych rozmów z Tel Awiwem. Libański rząd odcina się od Hezbollahu.
To pokazuje, jak trudne będzie zakończenie konfliktu w Libanie na poziomie politycznym bez porozumienia na najwyższym szczeblu w obu państwach, choć wtorkowe rozmowy określono jako "produktywne".
Rafał Strzelec, dziennikarz o2.pl
Wspieraj pomoc Polskiej Misji Medycznej:
- ustaw płatność cykliczną w Twoim banku na działania PMM lub na https://pmm.org.pl/wplacam/
- przekaż darowiznę na numer konta Polskiej Misji Medycznej: 40 1030 1508 0000 0008 2378 3004
- wpłać za pośrednictwem BLIK na numer biura Polskiej Misji Medycznej: 575 222 705