Do końca tego roku. Putin postawił cel. "Ma obsesję"
Władimir Putin chce zagarnąć całość Donbasu do końca roku - podaje "The Telegraph". Jednocześnie, jak podaje brytyjski dziennik, przywódca Rosji ma tracić poparcie m.in. ze względu na coraz gorszą sytuację gospodarczą kraju. Odwracają się od niego nawet prorosyjscy blogerzy i oligarchowie.
"The Telegraph" opisuje obecną sytuację w Rosji przez pryzmat poparcia dla Władimira Putina. Brytyjski dziennik zauważa, że wielu Rosjan odwraca się od rosyjskiego przywódcy. "Poparcie dla Putina spada, gospodarka znajduje się pod coraz większą presją, a nawet prorządowi blogerzy, którzy dotąd rzadko krytykowali prezydenta, zaczynają zabierać głos" - pisze brytyjski dziennik.
Mimo tego kalkulacje Putina nie uległy zmianie. Dyktator chce zdobycia Donbasu do końca bieżącego roku. - Putin ma obsesję na punkcie Donbasu i nie zatrzyma się przed jego zdobyciem - przekazało źródło "The Telegraph", które jest blisko Putina.
Brytyjski dziennik zwraca uwagę na wypowiedź rosyjskiego prezydenta po paradzie z okazji Dnia Zwycięstwa 9 maja. Putin stwierdził, że wojna zbliża się ku końcowi. Jednak wedle źródeł "The Telegraph" oznacza to, że dyktator wierzy w przełamanie na froncie i nadal nie jest gotów do zawarcia kompromisu. Rosyjscy generałowie mają przekonywać prezydenta, że zdobycie Donbasu do końca grudnia jest możliwe. - Urzędnicy i wojskowi przedstawiają prezydentowi różowy obraz sytuacji. Okłamują go. Tak działa system zbudowany przez Putina - mówi jedno z anonimowych źródeł.
"Taka pewność siebie nie znajduje jednak obecnie odzwierciedlenia na froncie. Analitycy wojskowi twierdzą, że przy obecnym tempie ofensywy Rosja mogłaby potrzebować lat, by całkowicie przejąć Donbas" - wskazuje "The Telegraph".
Dodatkowo okazało się, że Wołodymyr Zełenski wytrzymał presję ze strony Stanów Zjednoczonych, aby oddać Rosji Donbas. - W Moskwie panował szeroki optymizm, że Trump po wyborach może dostarczyć Donbas. To w dużej mierze wyparowało - mówi jedno ze źródeł. Obecnie Kreml wątpi w jakikolwiek sens negocjacji z udziałem Amerykanów, bowiem nie przynoszą one żadnych rezultatów. Kijów z kolei ograniczył swoją zależność od Waszyngtonu. Ukraina rozwija przemysł obronny, dodatkowo otrzymała wsparcie w postaci 90 mld euro pożyczki od Unii Europejskiej.
Dlatego też na razie dla Władimira Putina głównym celem jest zdobycie Donbasu. "Jednak osoby z otoczenia Putina twierdzą, że jego ambicje mogą ponownie wzrosnąć, jeśli uzna, że Ukraina zaczyna się załamywać" - pisze "Telegraph".
Poparcie dla Putina znacząco spada
Kluczem jednak do osiągnięcia celów przez prezydenta FR jest utrzymanie władzy. Tymczasem jego poparcie drastycznie spada. Jednym z powodów jest ograniczenie dostępu do internetu i mediów społecznościowych. Niektórzy ludzie z Kremla twierdzą nawet, że Rosja zaczyna przypominać Koreę Północną. Siergiej Kirijenko, szef administracji prezydenta, a także jego rzecznik Dmitrij Pieskow chcieli ponoć odwieść Putina od pomysłu ograniczenia dostępu do sieci dla Rosjan, jednak bez powodzenia.
Kolejna kwestia to problemy gospodarcze. Małe przedsiębiorstwa zamykają się ze względu na obciążenia podatkowe. Rolnicy i hodowcy mają dość masowego wybijania zwierzyny na polecenie urzędników. Inflacja i wzrost cen uderzają w całe rosyjskie społeczeństwo.
"Państwowy ośrodek badania opinii publicznej podał, że rosyjski wskaźnik szczęścia społecznego spadł w kwietniu do najniższego poziomu od 15 lat, a kilka sondaży wykazało, że poparcie dla Putina osiągnęło najniższy poziom od początku pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę" - przekazuje 'The Telegraph".
Fatalną dla Putina wieścią jest to, że rośnie niezadowolenie wśród rosyjskich elit. Brytyjski dziennik przypomina niedawne doniesienia o możliwym przewrocie na szczytach władzy z udziałem Siergieja Szojgu, byłego ministra obrony. Na razie jednak wydaje się to mało prawdopodobnym scenariuszem.
Frustracja jest jednak duża, szczególnie wśród oligarchów. Wiele prywatnych przedsiębiorstw jest przejmowanych przez państwo, co zwiększa ich obawy o majątki. - Elita biznesowa gra w rosyjską ruletkę. Liczą, że kula trafi sąsiada, a oni zostaną oszczędzeni - mówi Oleg Tinkow, rosyjski przedsiębiorca, który sprzeciwił się wojnie w Ukrainie i wyjechał z kraju. - Kto miałby wystąpić przeciwko niemu? Wszyscy po prostu czekają na jego koniec - mówi biznesmen o rosyjskim prezydencie. Jeden z anonimowych rozmówców "The Telegraph" wskazuje, że nadzieje na koniec rządów Putina są przedwczesne.
- Tak, wśród elit panuje nerwowość. Tak, istnieje niepewność. Ale mówienie o egzystencjalnym zagrożeniu dla rządów Putina jest przedwczesne. Nadal kontroluje sytuację - przyznała osoba z kręgów Putina.