Łukasz Maziewski
Łukasz Maziewski| 

Dramatyczne sceny w Katowicach. Policjanci komentują interwencję

1275

Policyjny koń omal nie stratował człowieka. Do groźnej interwencji doszło w niedzielę w Katowicach. Policjanci z patrolu konnego próbowali obezwładnić podejrzanie zachowującego się mężczyznę, ale on w pewnym momencie przewrócił się i wpadł pod końskie kopyta. Funkcjonariusze, z którymi rozmawiamy, mają wątpliwości co do przebiegu interwencji.

Dramatyczne sceny w Katowicach. Policjanci komentują interwencję
Funkcjonariusze katowickiej policji ruszyli konno za mężczyzną, którego zachowanie zwróciło ich uwagę (YouTube)

Zdarzenie z katowickiego starego miasta nabrało rozgłosu dzięki nagraniu opublikowanemu w serwisie YouTube. Zarejestrowano na nim, jak funkcjonariusze rozmawiają z mężczyzną idącym chodnikiem, a następnie próbują go zatrzymać.

Zatrzymywany mężczyzna zdołał wyrwać się policjantowi, ale w trakcie szamotaniny wpadł pod kopyta koni. Chwilę później, gdy policjanci próbowali oddzielić zatrzymywanego od towarzyszących mu osób, ten zerwał się i uciekł. Nie wiadomo, co stało się dalej.

Co na to policjanci? Nasi rozmówcy wskazują, że pokazana na nagraniu interwencja nie została przeprowadzona tak, jak powinna.

Patrol konny jest patrolem porządkowym. Brakowało patrolu pieszego. Patrol konny w tym wypadku powinien tylko asekurować interwencję. Gdyby ten policjant zsiadł, to koń mógłby zostać spłoszony - mówi o2.pl Piotr (imię zmienione ze względu na czynną służbę), policjant z Warszawy.

Dodaje, że nie wie, dlaczego tego zatrzymania dokonywał akurat patrol konny. W jego ocenie interwencja została przeprowadzona nieudolnie, z narażeniem innych osób.

Inny rozmówca, były wysoki rangą funkcjonariusz wskazuje na trzy aspekty interwencji. Po pierwsze chwyt: założony z tyłu, zza głowy, jakby policjant próbował podnieść mężczyznę, wobec którego podjął interwencję.

Jeśli będzie postępowanie wyjaśniające, to widzę tu chwyt, z którego ten funkcjonariusz będzie się musiał dłuuugo tłumaczyć - przekonuje nasz rozmówca.

Zdarzenia z niefortunnej interwencji możemy zobaczyć na filmie poniżej:

Następnie wskazuje na zasadność samej próby zatrzymania. Policjanci z patrolu konnego powinni, jak ocenia, wezwać wsparcie. Jako ostatnią wymienia skuteczność interwencji. Jeśli bowiem zbiegowi udało się uciec, to potwierdziłoby to niewłaściwe zadziałanie, wynikające z braku wezwania wsparcia i próby samodzielnej interwencji.

W Wielkiej Brytanii policjanci na koniach używani są do rozpędzania tłumu. Co by było, gdyby np. doszło do wypadku, kopnięcia czy stratowania osoby postronnej podczas pościgu? - pyta.

"Koniki? Ładnie wyglądają"

Podobnego zdania jest także Marcin Miksza, były policjant z Olsztyna.

Nie jestem zwolennikiem patroli konnych w tego typu miejscach. Parki, lasy - to owszem, zgoda. Nie uważam, by było to bezpieczne dla osób trzecich i dawało pełen wachlarz możliwości skutecznego działania policjantom... co pokazuje ten materiał. Jak mieli go obezwładnić? Czy ich zadaniem było rozproszenie tłumu? - mówi w rozmowie z o2.pl.

Przekonuje, że "ktoś chce namalować piękny obraz policji".

Koniki? Ładnie wyglądają, owszem. Czy w takich miejscach powinny pełnić służbę? Mam wątpliwości - przekonuje.

I dodaje, że problem leży gdzie indziej. W jego ocenie, kiedyś ludzie czuli respekt przed policją. Nie dyskutowali, nie ubliżali funkcjonariuszom. Bo wiedzieli, że wejście w konfrontację z przedstawicielami prawa musi się wiązać z konsekwencjami. Także siłowymi.

Podkreśla, że policja ma dziś złą prasę i jest nieprzychylnie odbierana przez społeczeństwo. Wina jednak rozkłada się po obu stronach. Z jednej strony nieudolni funkcjonariusze, z drugiej - agresywne, wytykające każde potknięcie społeczeństwo, nie zdające sobie sprawy z konsekwencji prawnych "kolizji" z funkcjonariuszami.

Zobacz także: Szkolenie zawodowe policjantów. "Wyciągamy wnioski"
Oceń jakość naszego artykułu:

Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Zobacz także:
Oferty dla Ciebie
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić