Sprawdzamy pogodę dla Ciebie...
Wróć na
MDO
|

Ferie zimowe zagrożone? Wiceminister edukacji odpowiada

10
Podziel się:

Już wkrótce mają się rozpocząć ferie zimowe. Czy możliwe jest, że zostaną one w poważnym stopniu zakłócone przez pandemię koronawirusa? Na to pytanie odpowiedział wiceminister edukacji Dariusz Piontkowski.

Ferie zimowe zagrożone? Wiceminister edukacji odpowiada
Zdjęcie ilustracyjne (Pixabay)

Ferie zimowe coraz bliżej. Czy pandemia koronawirusa może jakoś mocno na nie wpłynąć i zakłócić ich przebieg?

Miejmy nadzieję, że nie. To oczywiście zależy od rozwoju epidemii i czy będą wprowadzone jakieś ograniczenia choćby w ruchu turystycznym, w miejscach wypoczynkowych - powiedział w programie "Newsroom" Wirtualnej Polski wiceminister edukacji Dariusz Piontkowski.

Ferie przeniesione? "Elastyczne reagowanie"

Przedstawiciel resortu edukacji podkreślił ponadto, że w tej chwili nic się nie zmienia. Ferie mają się odbyć w takich terminach, na jakie zostały zaplanowane.

Jednocześnie Piontkowski dodał, że w razie potrzeby dojdzie do zmiany terminu. - Jest taka możliwość formalno-prawna, stworzyliśmy ramy prawne, które umożliwiają elastyczne reagowanie - zaznaczał.

Na razie w rządzie nie ma żadnych planów dotyczących przenoszenia ferii. Jeżeli jednak pandemia w jakiś sposób zaskoczy, to może być różnie.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
o2pl
KOMENTARZE
(10)
Zlosliwy
6 miesięcy temu
Wiele dzirci ma wykupione zimowiska,rodziny wczasy zeby jechac z dziecmi. Jak chca przesunac,kto odda pieniadze?
osservatore
6 miesięcy temu
Już przed tym wirusem polskie dzieci zajmowały ciągle 1 lub 2 miejsce w Europie w liczbie samobójstw. Zamknąć ich bez kontaktów z kolegami, to są chore pomysły. Koronawirus jest kolejny, a przy wcześniejszych ludzkość przeżyła bez terroru sanitarnego.
Rozumiem
6 miesięcy temu
Że organizowanie masowych imprez przez tvp czy religijnych przez Kościół nie sprzyja rozwojowi pandemii?
robol
6 miesięcy temu
Przepis na koniec pandemii: - zapełnić gałęzie sprzedawczykami i łapówkarzami z rządu i tzw "rady medycznej" I szybko wróci normalność.
123
6 miesięcy temu
A co z zaplanowanym urlopem na ferie?
8787
6 miesięcy temu
Ludobójczej układanki ciąg dalszy.
Boddk
6 miesięcy temu
Co się działo w zakopanym w sylwestra wszyscy bez maseczek w trzech króli w warszawie a teraz martwią się o ferie i czy w sklepach ludzie są w maseczkach to jest parodia co się dzieje
Robson
6 miesięcy temu
Sylwester mogli odwołać a nie spęd zrobi a teraz nagle covid i wszystko pozamykać odwołać debilizm
Lepiej nie
6 miesięcy temu
Na pewno należy przenieść raz na zawsze Kolędę z okresu zimy, czyli masy różnych infekcji o tej porze roku na wtedy, gdy co roku znika problem infekcji. Ksiądz łazi od domu do domu, roznosi masę wirusów na swojej wielkiej sutannie. Co roku jest wielkim roznosicielem grypy. Sam łapie i jeszcze chodzi i zaraża. To samo należy zrobić z 1 listopada. Też przenieść to święto na czas letni, gdy jest ciepło. Bo też z powodu mycia grobów lodowatą wodą, masowego wyziębienia jest z tego co roku masa infekcji. Do tego kwiatki drogie, bo pora zimowa. Kręcimy się w chorobach, które co roku zaczynają się od masowego wychłodzenia już z okazji Święta Zmarłych. Potem leci spirala zarażania i tak w koło aż zrobi się w końcu ciepło. W lecie covid szalał zawsze po fali upałów, bo wtedy masa ludzi korzysta z klimatyzacji i też zimno ich załatwia. Generalnie każda infekcja wirusowa kończy się zachorowaniem, gdy się solidnie zmarznie. Stąd tam gdzie jest masowe wietrzenie uczniów w szkole, zaczyna się zaraz fala zachorowań. A tak, gdy nikt nie marznie, to kończy się co najwyżej na byciu zakażonym. Człowiek zwalcza infekcje w cieple! A choruje gdy marznie oraz gdy spada mu ilość dobrej flory w jelitach. Na nartach jak najbardziej, sami od lat jeździmy w największe mrozy, ale tylko dlatego nigdy nie byliśmy chorzy, bo zawsze zapakowani,, żeby nie zmarznąć. Zawsze kominiarki i osłonięte usta, czyli gardło, krtań plus nos, czyli zatoki. Do tego góra dwie godziny na stoku i od razu do auta, a nie do knajpy, bo gdy się z siebie zdejmie rzeczy, to moment wszystko robi się mokre. A potem to trzeba z powrotem ubrać... I wyjść w tym na zimno. Stąd wielu choruje po wypadach na narty. A my od razu do auta, szybko zmiana kasku i kominiarki na ciepłe czapki, od razu szaliki na szyję i ciepłe suche rękawiczki. Od razu gorąca herbata z termosu. Tylko dlatego jeszcze nigdy nie byliśmy chorzy po jakimkolwiek wyjedzie na narty w góry i to przy jeździe na nartach nawet w nocy codziennie. No ale widzimy też ludzi fioletowych na twarzy od zimna. Myślą, że ktoś ich podziwia na stoku z goła głową lub w jakiejś czapeczce. Tam każdy narciarz z prawdziwego zdarzenia podziwia wyłącznie umiejętności, a nie czapeczki, czy fryzury. Nie ma sensu odkładać ferii, ale tłuc do głowy, aby przede wszystkim dbać o to, aby absolutnie nigdzie nie marznąć. Pora wrócić do używania termosów. My w zimie chodzimy też na długie spacery i też zawsze towarzyszy nam termos. A nawet zimą jeździmy konno. I też pilnujemy, aby nie marznąć. Też kominiarka pod kaskiem. No i zawsze pod ręką w aucie termos, żeby od razu zagrzać gardło. I zawsze szybko zmieniamy rzeczy na suche i ciepłe. Tylko w ten sposób można od razu się rozgrzać. I nie choruje się uprawiając sport zimą. Ferie zimowe są bardzo potrzebne, inaczej naród traci odporność.
Marius.
6 miesięcy temu
Spokojnie.Duda na narty musi jechac.
Oferty dla Ciebie
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić