Gigantyczny billboard przygniótł ludzi. Wzrosła liczba ofiar

W Bombaju w Indiach, kilka dni temu doszło do upadku ogromnego billboardu. Konstrukcja zawaliła się na pobliskie budynki oraz stację benzynową. Na początku informowano o kilku ofiarach śmiertelnych, później o 14. Teraz liczba zmarłych wzrosła do 16 osób.

MUMBAI, INDIA - 2024/05/14: View of a petrol station where an advertising hoarding fell due to strong wind and rain in Mumbai. 14 people died and 70 were injured after getting trapped below the advertising hoarding that fell on to the Gas station at the Cheddanagar Junction in Ghatkopar, where many had come with their vehicles to fill gas and petrol. (Photo by Ashish Vaishnav/SOPA Images/LightRocket via Getty Images)Billboard runął na ludzi. Jest nowy bilans ofiar śmiertelnych
Źródło zdjęć: © GETTY | SOPA Images
Malwina Witkowska

Ratownicy zakończyli w czwartek wyczerpujące poszukiwania ocalałych spod gruzów billboardu. Ogromna konstrukcja zawaliła się w poniedziałek, przygniatając budynki i stację benzynową. Jak podał portal TVN24, "akcja poszukiwawczo-ratunkowa trwała dłużej, niż podawano poprzednio".

Na początku informowano, że w wyniku katastrofy śmierć poniosło 14 osób. Teraz, niestety, liczba ofiar się zwiększyła. Całkowita liczba zmarłych wzrosła do 16, a ponad sto osób było uwięzionych pod gruzami.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Zamach na Słowacji. Lekcja dla polityków? Posłanka KO mówi o PiS

Billboard ważył 250 ton

Potężne podmuchy wiatru, jakie nawiedziły przedmieścia Ghatkopar, spowodowały przewrót gigantycznego billboardu reklamowego, stojącego przy ruchliwej drodze.

Konstrukcja ta była gigantyczna – billboard był większy niż basen olimpijski. Miał aż 70 na 50 metrów. Nie dość, że był to potężny monument reklamowy, to jeszcze jego imponująca masa, sięgająca 250 ton, uczyniła go śmiertelnie niebezpiecznym.

Władze miasta chcą teraz przeciwdziałać podobnym katastrofom. "Szef stanu Maharasztra powiedział, że zarządzono audyt wszystkich billboardów w Mumbaju, aby zapobiec ponownemu wystąpieniu takich incydentów" - informuje portal TVN24.

Burze i ulewy nawiedziły Indie

Przed weekendem Bombaj nawiedziły gwałtowne ulewy oraz burze piaskowe. Z kolei w poniedziałek 13 maja pojawił się silny wiatr, osiągający prędkość do 100 kilometrów na godzinę. Burza wyrywała drzewa z korzeniami.

Skutki tej ekstremalnej pogody nie ograniczyły się jedynie do chaosu na lądzie. RMF FM podało, że loty na międzynarodowym lotnisku w Bombaju zostały całkowicie zawieszone. Piloci byli zmuszeni wybierać alternatywne trasy.

Źródło artykułu: o2pl
Wybrane dla Ciebie
"Każdy wierny". Metropolita o daninie diecezjalnej
"Każdy wierny". Metropolita o daninie diecezjalnej
Kapitan holownika oskarżony o śmiertelny wypadek. Miał używać telefonu
Kapitan holownika oskarżony o śmiertelny wypadek. Miał używać telefonu
Wypadek na niestrzeżonym przejeździe. Auto zderzyło się z pociągiem
Wypadek na niestrzeżonym przejeździe. Auto zderzyło się z pociągiem
Chłopiec przestał oddychać. Karetka przyjechała po 24 minutach
Chłopiec przestał oddychać. Karetka przyjechała po 24 minutach
Pożar w czeskich Pardubicach. ABW zatrzymała dwoje Polaków
Pożar w czeskich Pardubicach. ABW zatrzymała dwoje Polaków
28-letni Brytyjczyk miał to w bagażu. Strażnicy ujawnili 11 sztuk
28-letni Brytyjczyk miał to w bagażu. Strażnicy ujawnili 11 sztuk
W Polsce odkryto grobowiec sprzed 6 tys. lat. Ma 42 metry długości
W Polsce odkryto grobowiec sprzed 6 tys. lat. Ma 42 metry długości
Hiszpania odpowiada USA. Spór o eutanazję w Barcelonie
Hiszpania odpowiada USA. Spór o eutanazję w Barcelonie
Kłęby dymu w rejonie Lotniska Chopina. Niepokojące zdjęcia
Kłęby dymu w rejonie Lotniska Chopina. Niepokojące zdjęcia
24-latek zmarł w autobusie miejskim w Białymstoku. Prokuratura prowadzi śledztwo
24-latek zmarł w autobusie miejskim w Białymstoku. Prokuratura prowadzi śledztwo
Porzuciła psa na lotnisku. Sąd wydał nakaz aresztowania
Porzuciła psa na lotnisku. Sąd wydał nakaz aresztowania
Leśnik apeluje. "Absolutnie nie dotykamy marczaków"
Leśnik apeluje. "Absolutnie nie dotykamy marczaków"